Woda i plaża. To ma wystarczyć turystom?

flash Końskie

Pierwszy wakacyjny miesiąc w Sielpi upłynął spokojnie. Największe tłumy, jak zwykle oblegają kurort w każdy słoneczny weekend. Tak było również w ostatnią sobotę i niedzielę, kiedy padły rekordowe temperatury. Niemal wszyscy wypoczywający nad brzegiem zalewu szukali ochłodzenia w wodzie. Nad bezpieczeństwem się kąpiących czuwają ratownicy z koneckiego oddziału Ratownictwa Wodnego Rzeczpostopolitej. – Lipiec okazał się być w miarę spokojnym miesiącem, choć pracy mamy naprawdę dużo. Najwięcej interwencji odnotowujemy, wtedy kiedy do wody wchodzą osoby po spożyciu alkoholu. Znacznie zmniejsza się wtedy ich wyobrażenie o tym, jakie niebezpieczeństwo czeka na nich w wodzie – opowiada ratownik wodny Maciej Kiełbowski. Jak dotąd w te wakacje w Sielpi utonęła jedna osoba, dwie przy pomocy ratowników i policjantów udało się uratować. Tradycyjnie już ratownicy czuwają nad bezpieczeństwem plażowiczów na głównej sielpiańskiej plaży.

 Mało atrakcji dla rodzin z dziećmi

Sielpia mimo że przyjmuje mnóstwo turystów nie może im jednak zaoferować wielu atrakcji. Nie działa Kino Letnie, które mogłoby stać się nie lada atrakcją dla wypoczywających, nie organizowane są żadne imprezy plenerowe czy koncerty. Nie ma atrakcji dla rodzin z dziećmi. Prężnie działają za to nocne kluby. – Spędzamy w Sielpi tegoroczne wakacje i nie możemy się nadziwić, że nikt nie wpadł na pomysł, by zorganizować tu dostępny dla wszystkich dzieci bezpłatny plac zabaw. Tego zdecydowanie brakuje, bo rodzin z dziećmi jest bardzo dużo – mówi Karolina Szafraniec z Łodzi. Turystom pozostają czterokołowe rowery na deptaku, rowerki wodne oraz park linowy. Niewielką ilość atrakcji potwierdza również Magdalena Weber z Centrum Informacji Turystycznej w Końskich, które swój zamiejscowy oddział otwiera w każdy weekend w Sielpi w budynku Kina Letniego. – W tym roku znacznie mniej jest młodzieży, która przyjeżdżała na weekendową zabawę. Więcej za to rodzin z dziećmi, które kiedy nie chcą już leżeć na plaży szukają dodatkowych atrakcji, a tych w Sielpi dla nich jest naprawdę niewiele. Konieczne są wtedy wyjazdy do Końskich czy innych miejsc, gdzie są np. place zabaw czy pływalnia – informuje pani Magdalena.

Bez naszej kuchni

Niewiele jest również pamiątek związanych z Sielpią.-  Mamy pamiątkowe kubeczki ze zdjęciami z Sielpi i dowcipne odblaskowe kamizelki z napisami np. Sielpia – kierownik imprezy. Turyści często właśnie je wybierają – opowiada Edyta Chryc, prowadząca spore stoisko z pamiątkami na sielpiańskim deptaku. Jak przyznaje turystów jest nieco mniej niż rok temu, a ich ilość jest uzależniona po prostu od pogody. Co ważne handel związany z turystycznym zapleczem m.in. letnią odzieżą czy dmuchanymi materacami jest mocno rozwinięty. Okazuje się, że pod rewolucji nie ma również pod względem restauracyjnym. Posiłki oferowane są w stołówkach i restauracjach ośrodków wypoczynkowych oraz budkach działających przy deptaku. Szkoda, że ich oferta ogranicza się w większości do dań szybkiej kuchni, a żadna z restauracji nie serwuje choćby podstawowych dań regionalnych charakterystycznych dla powiatu koneckiego choćby pysznego radoszyckiego kugla.

Dodaj komentarz