Tu czuć klątwę miejsca…

flash Końskie

Konecki kirkut powstał prawdopodobnie już w XVII wieku. W 1925 roku jego powierzchnia liczyła dwa hektary. Do teraz zachowało się bardzo niewiele informacji dotyczących cmentarza. W czasie II wojny światowej został przez Niemców zrównany z ziemią.  Dziś powraca problem z godnym uczczeniem pamięci pochowanych na nim osób. – Moje kłopoty zaczęły się już od momentu, kiedy postanowiłem kupić tę działkę. Najpierw przez kilka lat poprzedni właściciel nie chciał opuścić zajmowanego przez siebie budynku, a później dowiedziałem się o tym, że moja działka to tak naprawdę cmentarz żydowski – opowiada Mariusz Druszcz, konecki przedsiębiorca. Jak przyznaje, wiele osób nie może mu dziś uwierzyć, że kupując działkę przy ulicy Wjazdowej w Końskich nie wiedział o istnieniu w tym miejscu kirkutu. – Słyszałem, że cmentarz znajdował się przy mechaniku, ale nie wiedziałem dokładnie gdzie – mówi. Pan Mariusz nie spodziewał się, że kolejne lata zamienią się w batalię toczoną z urzędami w sprawie działki. Szybko okazało się, że żadna z planowanych inwestycji nie będzie mogła być tu zrealizowana podobnie jak anulowano pierwotny plan budowy obwodnicy. Miała ona przechodzić dokładnie przez działkę Druszcza. Plany zostały zmienione po tym, jak wystąpiła o to Gmina Żydowska. Ostatecznie obwodnica przebiega tuż przy granicy działki.

Skomplikowane dzieje

Historia działki koneckiego kirkutu wydaje się bardzo skomplikowana. Według informacji z Komisji Rabinicznej do spraw cmentarzy w 1965 roku działka stała się własnością Skarbu Państwa jako teren opuszczony po Gminie Żydowskiej. Rok wcześniej decyzją Ministra Gospodarki Komunalnej kirkut przestał istnieć.W 1994 roku gmina Końskie na mocy decyzji komunalizacyjnej przekazała działkę w użytkowanie wieczyste Spółdzielni Pracy Transportowo-Motoryzacyjnej. W 1997 roku działkę kupiła prywatna osoba. Od września 2009 roku właścicielem jest Mariusz Druszcz. Podczas całego procesu własnościowego nie złożono wniosku do Komisji Regulacyjnej w celu przeniesienia własności na rzecz Gminy Żydowskiej. A taką możliwość dawała ustawa z lutego 1997 roku o Stosunku Państwa do Gmin Wyznaniowych Żydowskich w Rzeczpospolitej Polskiej. – Trudna sytuacja prawna kirkutu jest również wynikiem niewłaściwych decyzji miasta na przestrzeni wielu lat nie uwzględniających charakteru tego miejsca, mimo że był on ujęty w spisie konserwatorskim – czytamy w piśmie z maja 2013 roku podpisanym przez Micheala Schudricha – Naczelnego Rabina Polski.

Bezskuteczna korespondencja?

Konecki przedsiębiorca w żółtej teczce gromadzi mnóstwo pism wysyłanych do wielu urzędów. Czarę goryczy przelało pismo z Urzędu Miasta i Gminy Końskie z listopada 2013 roku wzywające go do zapłacenia zaległego podatku w wysokości ponad 46 tysięcy złotych. – Ruszyło mnie To dług poprzedniego właściciela, którego nie zamierzałem płacić. Wystąpiłem z pismem do gminy z prośbą o umorzenie podatku i korespondencja w tej sprawie trwa do dziś. W tym roku dostałem decyzję o umorzeniu bardzo niewielkiej części z całości, bo dług urósł. Sam nie płacę podatku, bo nie prowadzę tu działalności przynoszącej zyski – dodaje. W obszernej korespondencji pojawia się również propozycja wykupienia przez gminę działki lub zamiany ją na inną. – We wrześniu 2014 roku dostałem pismo od Stanisława Huskowskiego – podsekretarza stanu w Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji kierowane do wojewody świętokrzyskiego z prośbą o poinformowanie o zajętym stanowisku w sprawie możliwości przyznania mi nieruchomości zamiennej. Nic się w tej kwestii nie wyjaśniło – opowiada.

Po spotkaniu

Na początku 2015 roku w koneckim magistracie odbyło się spotkanie z udziałem m.in. rabina Schudricha. Zapadły wówczas decyzje dotyczące powstania lapidarium z fragmentami odnalezionych macew, ale również ustalenia dotyczące działalności przemysłowej na terenie cmentarza blokujące nowe inwestycje, które mogłyby naruszyć spokój spoczywających tam zmarłych. – Podczas spotkania, w którym udział brał również pan Druszcz postanowiono, że na terenie cmentarza nie będą prowadzone żadne dodatkowe prace ziemne poza tymi, które są konieczne i wynikają m.in. z wymiany lub przebudowy istniejącej infrastruktury – wyjaśnia burmistrz Krzysztof Obratański. Sprawa problemów przedsiębiorcy znana jest burmistrzowi. – Prowadzenie działalności gospodarczej zawsze obarczone jest ryzykiem, a odpowiedzialności za nie nie może ponosić gmina.  Trwa opracowywanie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, który ma uwzględniać ograniczenia w korzystaniu z nieruchomości po zaznaczeniu postulatów żydowskich – wyjaśnia burmistrz. – Uchwalenie planu da możliwości na wycenę stopnia utraty wartości nieruchomości i naliczenie na jego podstawie odszkodowania -dodaje. Przygotowanie planu jest długotrwałe i dokument może być gotowy prawdopodobnie dopiero pod koniec 2016 roku.  Gmina może umorzyć w części lub w całości należności z tytułu podatku od nieruchomości na podstawie złożonego wniosku, nie ma jednak prawie możliwości zawieszenia należności z tytułu opłat za użytkowanie wieczyste. Okazuje się, że włodarz wyklucza możliwość kupna lub zamiany działki. – Gmina nie sprzedawała panu Druszczowi tej działki. Możemy kupić lub zamienić działkę tylko na cel publiczny, a ten taki nie jest. Planowana lokalizacja lapidarium została zatwierdzona przez rabina Schudricha i zgodnie z jego wolą nie chodzi nam o odtwarzanie cmentarza, ale o uszanowanie pamięci o zmarłych – dodaje. Jak zaznacza prowadzenie działalności przemysłowej jest możliwe, ale tylko i wyłącznie z zastosowaniem się do wcześniejszych ustaleń.

Cmentarna klątwa?

Okazuje się, że w praktyce prowadzenie działalności na terenie kirkutu jest mocno utrudnione. Nie można wykonywać tu żadnych prac ziemnych bez konsultacji z Gminą Żydowską. – Miałem klientów na tę działkę, którzy chcieli kupić ją ode mnie za dwa miliony złotych. Planowali zbudować tu hotel i stację benzynową wykorzystując istniejące tu podłączenie do dystrybutorów. Atrakcyjne było dla nich położenie tuż przy obwodnicy. Szybko jednak zrezygnowali, kiedy okazało się, co znajduje się pod ziemią – opowiada pan Mariusz. – Skup palet nie ma klientów. Osoby, które wynajmowały ode mnie teren zrezygnowały, nic nie idzie. Tu czuć klątwę tego miejsca – dodaje. Jak przyznaje od czasu zakupienia działki zaczęły się jego problemy zarówno zawodowe jak i prywatne.  Jak przyznaje do tej pory nie otrzymał na piśmie ustaleń ze spotkania z rabinem. – Nie wiem dlaczego nastąpił taki pośpiech w sprawie lapidarium. Sam byłem inicjatorem tego spotkania. Rabin zasłonił wtedy całą dłonią mapę i powiedział, że cmentarz zajmował dwa hektary i tę działkę sobie życzy. Być może jest to spowodowane tym, że burmistrz chce na otwarcie lapidarium zaprosić rabina Skórkę z Argentyny, przyjaciela papieża Franciszka, który przyjedzie do Polski na Światowe Dni Młodzieży – dodaje pan Mariusz. – Lapidarium nie musi przecież powstawać za moją bramą, w miejscu gdzie fotografował się burmistrz. Może zostać zbudowane na terenie cmentarza. Ciągle czekam na to, że coś się w tej sprawie ruszy – dodaje. W obecnej sytuacji zastanawia się jednak nad wznowieniem swojej działalności. – Poczekam jeszcze. Złożyłem właśnie propozycję zamiany działek. Zastanawiam się również nad remontem budynku i otwarciu tu dyskoteki – dodaje.

Dodaj komentarz