Kugiel i mróz. Zaglądamy za kulisy artystycznej współpracy

flash Radoszyce

W nasz chór wstąpiła nowa energia – takie głosy dominowały wśród uczestników koncertu Chóru Dominanta, który towarzyszył Piotrowi „Kubie” Kubowiczowi. Artysta krakowskiej Piwnicy pod Baranami wystąpił w kościele p.w. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Radoszycach.

Piękne kolędy, niepowtarzalna atmosfera i brawa na stojąco. Tak było podczas koncertu wieńczącego współpracę radoszyckiego Chóru Dominanta, koncertującego w składzie: Mariusz Kwaśkiewicz, Bożena Zielińska, Stanisława Cuper, Teresa Pietrusiewicz, Anna Michalska, Barbara Piekielnik, Irena Zielińska, Helena Zielińska, Elżbieta Tomska, Jadwiga Drab, Ewa Myszkowska, Maria Papińska, Teresa Basiak, Elżbieta Popiel, Ewa Myszkowska, Urszula Wydra, Alicja Makuch, Piotr Bańburski, Robert Dorobek, Józef Papuga, Stanisław Majchrzak, Zdzisława Relidzyński, Dariusz Laskowski, Grzegorz Czapla wraz z krakowskim bardem Piotrem „Kubą” Kubowiczem. Artysta przyjeżdżał do Radoszyc na próby przez kilka tygodni przed koncertem, by razem z chórzystami pracować nad wspólnymi wykonaniami, które mogliśmy usłyszeć podczas koncertu. Zabrzmiała m.in. „Cicha noc” zaśpiewana m.in. w języku niemieckim. Kubowicz zna język doskonale, bowiem z powodzeniem występował na deskach Wiedeńskiej Opery Kameralnej.

Brawa na stojąco

W programie koncertu tradycyjne kolędy przeplatały się z kolędami piwniczymi czyli autorskimi, wykonywanymi w krakowskiej Piwnicy pod Baranami oraz napisanymi specjalnie do projektu „Bezdomna kolęda”. Wszystkie bardzo podobały się słuchaczom, którzy niemal do ostatniego miejsca wypełnili radoszycki kościół. Artyści zostali nagrodzeni brawami na stojąco. Za piękną współpracę dziękował Piotrowi „Kubie” Kubowiczowi, chórzystom i dyrygentowi Mariuszowi Kwaśkiewiczowi wójt Michał Pękala, który był pomysłodawcą tej ciekawej artystycznej współpracy. Całość koordynowała Marzena Michałowska – Kowalik, właścicielka Stajni Artystycznej Marcinków, znana w województwie animatorka kultury.

Mróz i kugiel

Co ciekawe przygotowaniom do koncertu towarzyszyła bardzo niska temperatura. Wielu chórzystów bało się o swoje głosy, bo większość prób odbywała się w kościele w okresie, kiedy na zewnątrz panowały mocno zimowe temperatury, a w świątyni nie przekraczała ona 7 stopni.  Na szczęście skończyło się na drobnych infekcjach, które nie oszczędziły też Piotra „Kuby” Kubowicza. Po zakończeniu koncertu artyści świętowali sukces w swoim gronie. Chórzyści bardzo gościnnie podjęli artystę m.in. tradycyjnym kuglem.

 

Dodaj komentarz