Młodość przegrała z rutyną

flash Sport

Po bardzo zaciętym i pełnym zwrotów akcji meczu, w inauguracyjnym meczu rozgrywek I ligi KSSPR Końskie uległ na własnym parkiecie Siódemce Legnica 24:26.

Obie drużyny przystępowały do spotkania z pewnymi obawami. Z drużyny Piotra Będzikowskiego odeszło przed sezonem kilku kluczowych graczy. Z kolei w naszej ekipie nie mógł zagrać pozyskany ze Stali Mielec prawoskrzydłowy Piotr Gasin. Był wpisany do protokołu, ale nie pojawił się na boisku ani na moment, gdyż doznał kontuzji podczas ubiegłotygodniowego turnieju w Białej Podlaskiej. Zabrakło również leczącego kontuzję Tomasza Napierały. Zatem grę w KSSPR-ze mieli „ciągnąć” doświadczeni Sebastian Smołuch, Przemysław Matyjasik i Krzysztof Słonicki wspomagani przez młodzież.

Kontuzja Smołucha

Niestety, ten plan spalił na panewce już 5 minucie, kiedy kontuzji ręki doznał Smołuch. Od tej pory wchodził na parkiet jedynie do obrony. Po 10 minutach gry do głosu doszli goście, którzy wypracowali sobie trzybramkowe prowadzenie. W 15 minucie było 6:9, a w 20 – 8:11. Końcowe momenty w wykonaniu konecczan były już lepsze, co przełożyło się na wynik. Do siatki gości w Końcówce pierwszej odsłony trafili pozyskany z Anilany Łódź Piotr Rutkowski oraz Przemysław Matyjasik i do przerwy było 11:12.

„Czerwień” dla Matyjasika

Początek drugiej odsłony należał do gospodarzy. Po pięciu bramkach z rzędu i obronionym rzucie karnym przez Daniela Szota, w 39 minucie KSSPR prowadził 18:15. Minutę potem wydarzyła się sytuacja, która zadecydowała o losach spotkania. Matyjasik wykonał rzut karny tak niefortunnie, że trafił bramkarza Siódemki w głowę i otrzymał za to czerwoną kartkę. Niestety, pomimo ofiarnej i ambitnej gry, konecka młodzież nie „dowiozła” korzystnego rezultatu do końca meczu. Jeszcze w 57 minucie po rzucie karnym wykorzystanym przez Bartosza Sękowskiego był remis 24:24. Do końca meczu trafiali już jednak tylko przyjezdni. W 59 minucie bramkę zdobył Robert Szuszkiewicz. Potem ten sam zawodnik otrzymał czerwoną kartkę za kopnięcie piłki po gwizdku. Naszym pozostało 8 sekund na wywalczenie remisu i 1 punktu. Trener Michał Przybylski postawił wszystko na jedną kartę wycofując bramkarza. Rzut miał oddać Piotr Rutkowski. Zabrakło mu jednak odwagi, podał niecelnie do kołowego i niemal równo z końcową syreną Siódemka zdobyła ostatnią bramkę rzutem do pustej bramki. Trzeba też dodać, że w tym spotkaniu nie popisali się sędziowie. Wielokrotnie mylili się w obie strony, ale w decydujących momentach, w końcówce, na naszą niekorzyść.

W 2 kolejce KSSPR zagra na wyjeździe z Olimpią Piekary Śląskie.

KSSPR – Siódemka
24:26 (12:13)
KSSPR: Wnuk, Szot – Sękowski 5/1, Matyjasik 5/3, Rutkowski 4, Mastalerz 3, Maleszak 2, Jamioł 2, Jakubowski 2, Słonicki 1, Walewski, Smołuch. Trener Michał Przybylski. Kary 6 minut. Karne 5/6.
Siódemka: Mazur, Kaczmarek, Stachurski – Antosik 6/2, Szuszkiewicz 5, Majewski 4, Skiba 4, Płaczek 4, Piwko 3, Lasak, Wita, Piróg. Trener Piotr Będzikowski. Kary 10 minut. Karne 2/3.
Sędziowali: Paweł Podsiadło i Adam Świostek (Radom). Delegat ZPRP: Paweł Musialik (Bytom). Widzów: 400.
Przebieg meczu: 2:2, 5:5, 6:9, 8:11, 9:12, 12:13; 15:15, 18:17, 19:19, 21:21, 22:23, 24:26.

 

Powiedzieli po meczu
Michał Przybylski, trener KSSPR: Ilościowo, jeśli chodzi o zawodników było nieźle, ale nie było jakości. Po kontuzji Przemka Matyjasika i czerwonej kartce Przemka Matyjasika, na parkiecie, poza Krzyśkiem Słonickim, została sama młodzież. W kluczowych, końcowych momentach zabrakło nam doświadczenia, odwagi, pewności i zdecydowania w ataku. Wiem, że nasza młodzież potrafi grać, ale w tym meczu jakby powiązało im nogi, stąd bramek po naszej stronie w tym meczu było zbyt mało.
Piotr Bocheński, prezes KSSPR: Było tak blisko, a jednocześnie tak daleko… Mecz był zacięty, emocjonujący do ostatnich sekund i porwał konecką publiczność do gorącego dopingu. Trudno, nie udało się, ale myślę, że kolejne mecze będą lepsze. Mamy bardzo młody zespół. Młodzież potrzebuje trochę czasu, aby wkomponować się w zespół. Sezon grillowy się kończy, bo zapowiadają ochłodzenie, więc liczę na jeszcze większą frekwencję kibiców podczas kolejnych spotkań w naszej hali.

 

Dodaj komentarz