Dzięki Wam mamy dom!

Końskie

Rok temu w czerwcu o 180 stopni zmieniło się życie rodziny Szymczyków z podkoneckiego Nieba. Podczas porodu zmarła Sylwia Szymczyk. Miała 31 lat. Osierociła trzy małe córeczki i nowo narodzonego syna. Przyczyną śmierci  był zator. Kobieta od lat zmagała się z wadą serca, dla którego czwarta ciąża okazała się zbyt dużym obciążeniem. W trudnych chwilach Mariusz Szymczyk mógł liczyć na ogromną pomoc najbliższych swojej żony. Historia rodziny poruszyła cały powiat konecki. Jako pierwsza pomoc zaczęła organizować Beata Kij, mistrzyni karate, która za pośrednictwem Facebooka zorganizowała zbiórkę najbardziej potrzebnych rzeczy w opiece nad niemowlakiem. – Później było pierwsze spotkanie z prasą. Po artykule w TYGODNIKU bardzo wiele się zmieniło. Zaczęła napływać do nas pomoc. Sprawą zainteresowały się ogólnopolskie media. Swoje reportaże realizował tu Polsat, TVN i TVP. Publikacje pojawiły się też w największych dziennikach. Dosłownie zostaliśmy zalani falą pomocy z całej Polski, a nawet z zagranicy – opowiada Aneta Florczyk – Dziurdź, siostra zmarłej, która podjęła się koordynowania całej akcji pomocowej.

Fala pomocy

Przed niewielki dom w Niebie zaczęły podjeżdżać kilka razy w ciągu dnia samochody zarówno pocztowych kurierów jak i osób, które poruszone tragedią przywoziły m.in. ubrania, pieluchy, mleko początkowe, zabawki. Odzywały się również firmy odzieżowe, które przysyłały ubrania dla starszych dzieci. Rodzina z trudem znajdowała miejsce do przechowywania wszystkich darów na 40 metrach kwadratowych. Dom, w którym mieszkali był podzielony na dwie części. W tej, którą zajmowali były dwa pokoje, kuchnia i łazienka. W drugiej części mieszkała inna rodzina. Marzeniem małżonków było powiększenie domu przez dobudowanie jednego pokoju. Szybko ruszyła również akcja zbierania materiałów budowlanych na ten cel.

Starczy na dom!

W tym samym czasie na opublikowane w mediach konta wpływały pieniądze. Szybko okazało się, że zebrana suma może pozwolić nie tylko na dobudowę pokoju, ale również zakupienie nowego domu.  – Postanowiliśmy rozejrzeć się za nowym domem, w którym mogłyby zamieszkać dzieci, tak by każde miało swój pokój. Poszukiwania nie były łatwe. Wreszcie trafiliśmy do Izabelowa. Obejrzeliśmy dom i postanowiliśmy, że go zakupimy. Tym bardziej, że cena okazała się bardzo przystępna – opowiada pani Aneta. – Dom ma dwa piętra. Jesteśmy już po remoncie na piętrze, planujemy jeszcze prace na parterze – opowiada Mariusz Szymczyk. Klucze do domu rodzina odebrała we wrześniu, wtedy również ruszyły pierwsze prace. Okazało się jednak, że dom utrzymany był w dobrym stanie i większe prace po prostu nie były potrzebne. Do domu przylega działka o wielkości 610 metrów, a na podwórku znajduje się całkiem spora kuchnia letnia.

W nowym domu

– Cieszę, że każda dziewczynka ma teraz swój pokój. W jednym z nich ustawiliśmy biurka, przy których mogą odrabiać lekcje – dodaje pan Mariusz. Wdowiec tuż po śmierci żony zrezygnował z pracy w jednej z odlewni, by zająć się wychowaniem czworga swoich dzieci. Przebywał na urlopie ojcowskim, teraz korzysta z urlopu macierzyńskiego. Tak i rok temu, tak i dziś może liczyć na ogromną pomoc ze strony najbliższych swojej żony. Wraz z nim i dziećmi do domu wprowadziła się teściowa Krystyna Florczyk. – Całe życie mieszkałam w Niebie i nie była to łatwa decyzja. Dzieci się tu bardzo dobrze czują. Nie chcą wracać już do starego domu, mają tu wiele miejsca. Mieszkamy tu już prawie miesiąc, bo wprowadziliśmy się 31 października, tak żeby w miesiącu była literka „r” na szczęście – zaznacza pani Krystyna.  Wnuczki: Roksana (8 lat), Nikola (5 l.), Julia (3 l.) i wnuczek Eryk (1,5 l.) są bardzo przywiązani do swojej babci, na tyle, że nie tylko uwielbiają spędzać z nią czas w ciągu dnia, ale również wspólnie spać.

Oni wspierali

W miniony poniedziałek 21 października w Izabelowie spotkali się wszyscy, którzy przez 1,5 roku wspierali rodzinę w wielkiej akcji pomocowej i dzięki którym historia Szymczyków zmieniła się na dobre. Na zaproszenie odpowiedzieli ks. Tomasz Janicki, proboszcz parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Końskich, Aneta Mikuszewska – Sorn, dyrektor Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy w Końskich wraz ze swoją zastępczynią Agnieszką Majchrzak, burmistrz Krzysztof Obratański, Była również Dorota Duda, członek Zarządu Powiatu, która jako jedna z pierwszych osób zaangażowała się w pomoc i udostępniła konto bankowe Stowarzyszenia Powiatowe Konto Pomocy. To na nie wpływały pieniądze od czytelników TYGODNIKA. Goście obejrzeli dom, a kapłan poświęcił go, by dobrze służył jego mieszkańcom.

Wielka wdzięczność

– Jesteśmy bardzo wdzięczni za pomoc wszystkim, którzy odpowiedzieli na nasz apel. Przerosło to nasze oczekiwania i serdecznie za to chcemy podziękować. Na koncie znajdują się jeszcze pieniądze, jakie chcemy przeznaczyć na zakup styropianu, żeby ocieplić dom. Myślimy również o sprzedaży zebranych materiałów budowlanych oraz wymianie ofiarowanego pieca na większy, który mógłby ogrzać dom – opowiada pani Aneta. Plany na przyszłość ma również pan Mariusz. – Myślę, że już niedługo będę mógł wrócić do pracy, żeby zarabiać na utrzymanie dzieci – zaznacza. Jak dotąd Szymczykowie korzystają z form wsparcia z M-GOPS-u oraz rządowego programu 500+. Co ważne rodzina nie potrzebuje już żadnej pomocy organizowanej w ramach specjalnych akcji. Wszystkie konta zostały zamknięte. W przeciągu roku ich życie znowu odmieniło się o 180 stopni. Sylwia Szymczyk spogląda na nich ze ślubnego zdjęcia wiszącego w salonie. Wszyscy dbają, żeby pamięć o niej nie zgasła. Nic więc dziwnego, że na pierwszy spacer po przeprowadzce wszyscy poszli na cmentarz, który znajduje się bardzo blisko domu.

 

 

 

Dodaj komentarz