To cud, że Oliwka jest z nami

flash Końskie

Paulina i Marcin Nowkowie mieszkają w Stąporkowie. Na swoje pierwsze dziecko czekali dość długo, bo aż prawie sześć lat. Nic więc dziwnego, że radość o ciąży była ogromna. Przez pierwsze miesiące nie działo się nic niepokojącego. – Ciąża przebiegała spokojnie. Czułam się bardzo dobrze. Chodziłam regularnie do ginekologa i wszystko było w porządku. Na przełomie czwartego i piątego miesiąca poczułam się źle. Podskoczyło mi ciśnienie i trafiłam do szpitala w Końskich, gdzie leżałam pięć dni – opowiada Paulina Nowek. Tu usłyszała słowa, których nie zapomni do końca życia. – Dowiedziałam się, że życie dziecka jest zagrożone i muszę jechać do Kielc, gdzie zostanie dokonana aborcja – wspomina.

Chrzest z wody

W Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Kielcach zdecydowano jednak inaczej. – Lekarze pod kierunkiem ordynatora dr. Wojciecha Rokity przeprowadzili cesarkę, a tuż po niej reanimację. – W pierwszych chwilach, a później tygodniach nie dawano Oliwce większych szans na przeżycie. Pytano nas, czy wybraliśmy już imię, by ochrzcić dziecko z wody. Były też chwile, kiedy mówiono, żebyśmy się z nią pożegnali – wraca do wydarzeń pani Paulina. Kolejne tygodnie były walką o życie dziewczynki. – W Kielcach dostaliśmy bardzo duże wsparcie od lekarzy. Nie zdążyłem dojechać ze Stąporkowa do szpitala, kiedy dowiedziałam się, że żona urodziła – opowiada Marcin Nowek.

 Pierwszy dotyk

W drugiej dobie życia u dziewczynki stwierdzono wylew krwi do mózgu III i IV stopnia. Konieczne okazało się wszczepienie zbiornika Rihama, odprowadzającego płyn rdzeniowo-mózgowy, oraz zastawki komorowo-otrzewnej. Po wylewie u Oliwki zdiagnozowano retinopatię wcześniaczą czyli chorobę związaną z niewykształceniem się siatkówki i wodogłowie pokrwotoczne. – Nikt nie chciał nam powiedzieć, co będzie dalej. Lekarze mówili nam jedynie, że cud, że Oliwka żyje, jest silna i walczy. Mieliśmy kilkadziesiąt momentów krytycznych. Po miesiącu w Kielcach trafiliśmy do Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, gdzie przebywałyśmy trzy miesiące. Oliwkę mogłam przytulić dopiero po dwóch miesiącach od jej urodzin. Była taka delikatna, miała skórkę jak pergamin. Stało się to w Boże Narodzenie i był to dla mnie najlepszy prezent na święta – mówi pani Paulina.

Można pomóc

Dziś Oliwka waży 6 kg. – Próbuje gaworzyć, ale nie siada i nie chodzi. Żaden lekarz nie potrafi nam powiedzieć, czy jest szansa na to, żeby tak się stało. Musimy po prostu czekać. Widzimy, że jest bardzo silna, sama trzyma główkę. Wierzymy, że będzie dobrze – mówi pan Marcin.  Na szczęście ustąpiły już ataki epilepsji, która okazała się tragiczna w skutkach. W ósmym miesiącu życia dziewczynka przez ataki cofnęła się w rozwoju do wieku niemowlęcego. Przestała np. jeść łyżeczką, a powróciła do jedzenia z butelki. Konieczna okazała się rehabilitacja, jakiej dziewczynka poddawana jest regularnie w Kielcach.  Z pomocą państwu Nowkom pospieszyli najbliżsi, na których mogą zawsze liczyć.Obecnie w pełni poświęcają się opiece nad córeczką. Pan Marcin jest na etapie poszukiwania pracy, przecież liczy się każdy grosz. Rodzice duże nadzieje łączą z powstającym w Stąporkowie ośrodku dla niepełnosprawnych dzieci, gdzie będzie istniała możliwość rehabilitacji. Być może pojawi się tam też metoda Vojty, którą obecnie jest rehabilitowana. W ostatnim tygodniu małżonkowie zaskoczeni są falą pomocy, jaka ruszyła dla ich córeczki. Za jej organizacją stoją m.in. burmistrz Dorota Łukomska i trenerka Beata Kij. Pomóc można również przeznaczając 1 procent podatku rozliczając PIT czy wpłacając na konto Fundacji „Zdążyć z pomocą”.

 

Tak można pomóc

– 1 procent podatku

Numer KRS: 00000379004

Cel szczegółowy: 30282 Nowek Oliwia

– darowizny

Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”

ul. Łomiańska 5, 01 – 685 Warszawa

Alior Bank S.A.

15 1060 0076 0000 3310 0018 2615

Tytułem: 30282 Nowek Oliwia darowizna na pomoc i ochronę zdrowia

 

Dodaj komentarz