Najwięcej rzeźb stworzył w komorze materiałów wybuchowych!

flash Stąporków

Przez 15 lat rzeźbił w pracowni 350 metrów pod ziemią! Za swój największy sukces uważa umieszczenie swojej rzeźby w sanktuarium maryjnym w Lourdess we Francji. Marian Lisowski, rzeźbiarz, a od 10 lat sołtys Adamka, w gminie Stąporków, świętuje właśnie 60-lecie swojej artystycznej działalności.

Pana Mariana w gminie Stąporków znają wszyscy aktywni mieszkańcy. Wiedzą, że zawsze mogą się do niego zgłosić, kiedy chcą mieć oryginalny prezent z drewna lub po prostu porozmawiać o sołeckich sprawach, bo od 10 lat pełni funkcję sołtysa Adamka.  Ceniony rzeźbiarz urodził się Kucębowie, w sąsiedniej gminie Bliżyn. Tam spędził swoje dzieciństwo, które jak się okazało miało znaczący wpływ na jego życiowe wybory. W sąsiedniej miejscowości mieszkał jego dziadek Antoni Gębski, który był znanym w okolicy stolarzem. To właśnie w jego stolarni mały Marian podpatrywał pracę w drewnie. – Zawsze po szkole biegłem do swojego dziadka i wszyscy wiedzieli, że się zbliżam. Z daleka było słychać mój piórnik, który obijał się od ścianki drewnianego tornistra, który ze sklejki zrobił mi dziadek – wspomina dziś z serdecznym uśmiechem. Z pracy z drewnem utrzymywali się również bracia matki, którzy zajmowali się m.in. lutnictwem oraz zdobieniem ołtarzy. – Pierwszą rzeźbę zrobiłem, kiedy miałem 13 lat. Nie starczyło mi jednak drewna na nogi, bo nie umiałem jeszcze wtedy zachować odpowiednich proporcji. Rzeźba atlety przetrwała jednak i dziś można ją oglądać na wystawie – mówi pan Marian.

Pracownia w kopalni

Po ukończeniu szkoły w Skarżysku-Kamiennej młody Marian opuścił rodzinne strony i wyruszył na Śląsk. W Knurowie koło Gliwic rozpoczął pracę w miejscowej kopalni węgla. Górnikiem jednak nie został. Szybko bowiem wezwał go do siebie dyrektor kopalni, który widząc jego rzeźby postanowił, że będą stanowić doskonałą promocyjną pamiątkę związaną z knurowską  kopalnią. – Gdzie zrobić panu pracownię na dole czy na górze? Usłyszałem od dyrektora i wybrałem na dole czyli 350 metrów pod ziemią.  I tak przez 15 lat pracowałem w dawnej komorze materiałów wybuchowych, która była umieszczona daleko od szybu. Stworzyłem tam ok. 10 tysięcy rzeźb, które trafiały do różnych krajów m.in. do Chin – wspomina.

Pasja do rzeźbienia

W 1996 roku po przejściu na emeryturę wraz z żoną postanowił wrócić w rodzinne strony.  Małżonka zmarła dwa lata temu. Od tego czasu mieszka sam. – Mam świadomość, że nie ze wszystkim mogę zdążyć, bo ostatnio mam problemy ze zdowiem, ale nie przestaję pracować – mówi rzeźbiarz. Co ciekawe żaden z trzech synów nie oddziedziczył po nim pasji do rzeźbienia. W ślady dziadka nie poszła również jedyna wnuczka.  Częstymi goścmi w pracowni w Adamku są to dzieciaki ze Szkoły Podstawowej w Krasnej, które chętnie podpatrują pracę pana Mariana. To właśnie w pobliskiej Krasnej w kościele św. Barbary znajdują się dwie rzeźby artysty właśnie św. Barbara oraz Jezus Frasobliwy. Również kościół w Sorbinie może się szczycić wystrojem bocznego ołtarza stworzonym przez pana Mariana. Jego prace można również oglądać w Muzeum Górnośląskim w Bytomiu, które zakupiło prace naszego twórcy. Mimo udziału w wielu wystawach za swój największy sukces uważa to, że rzeźba św. Barbary została umieszczona na ścianach   w sanktuarium maryjnym w Lourdess we Francji. – Zawieziono ją tam podczas jednej z pielgrzymek ze Śląska. Ciągle mam nadzieję, że uda mi się tam pojechać i ją zobaczyć – mówi.

 Benefis wśród przyjaciół

Jak przyznaje niespodzianką okazała się propozycja z Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury w Stąporkowie, by zorganizować mu wystawę oraz benefis z okazji 60-lecia pracy twórczej. W miniony czwartek w MGOKiS spotkali się przyjaciele i wielbiciele twórczości pana Mariana. Były występy artystyczne: Amelii Lisowskiej, zespołu Ad Hoc oraz Natalii Boruń. Z życzeniami pospieszyli poeci m.in. Janina Malicka, Tadeusz Lisiciki, Czesław Nowak. Nie zabrakło również prezentów. Dyrektor Katarzyna Sorn podarowała jubilatowi czapkę Tomasza Adamka z autografem i nazwą Adamek Team oraz wraz z burmistrz Dorotą Łukomską portret rzeźbiarza własnego pędzla. Drugi portret, tym razem szkicowany ołówkiem, podarował Bolesław Jóźwik.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.