home
RSS

Dramat cenionego artysty. W pożarze stracił wszystko! (zdjęcia)

Józef Czepiżak, ceniony artysta: fotografik, malarz stracił w pożarze drewnianego…

Józef Czepiżak, ceniony artysta: fotografik, malarz stracił w pożarze drewnianego domu dorobek życia. W jednej chwili od uderzenia pioruna spłonęło to, na co pracował od kilkudziesięciu lat. Możemy mu pomóc!

Wszystko zmieniło się w ciągu kilkunastu minut. Cały dorobek życia obrócił się w stertę bezużytecznych śmieci. – Jedliśmy z żoną kolację w kuchni, kiedy usłyszałem uderzenie pioruna. Zaczął padać niewielki deszcz. Później już wszystko potoczyło się szybko. Kiedy otworzyłem drzwi do łazienki wszystko już tam płonęło – opowiada Józef Czepiżak. Artysta wraz ze swoją żoną Bożeną szybko opuścił dom. Mimo tego po przybyciu pogotowia został przetransportowany do koneckiego szpitala. – Podtrułem się dymem, ale chciałem wracać jak najszybciej do domu. Proszę zobaczyć, jak wygląda moje czoło. To kawałki plastiku, które wtopiły się w skórę i jak na razie nie można ich wyjąć – mówi pokazując na czoło nakropione plastikowymi naciekami.

Spalony księgozbiór

– Niech pan wejdzie dalej i zobaczy, jak to wygląda – zaprasza do środka swojego domu w Janowie, w gminie Stąporków, który przez prawie 40 lat był jego centrum artystycznego dowodzenia. Obraz strat jest przerażający. Salon z kominkiem robi ogromne wrażenie. Wszechobecny jest półmrok i specyficzny zapach spalenizny. Na półkach zajmujących niemal każdą ścianę stoją równo poukładane nadpalone książki. – Księgozbiór zbierany przez całe życie poszedł z dymem. Nie zostało nam nic. Spaliły się nawet wszystkie moje pędzle. Nie mam już czym malować – opowiada pan Józef.

Puste ramy

Porażający jest również widok pustych ram wiszących na ścianach w pokoju oraz w kuchni. Obrazy również nie przetrwały pożaru. Podobnie jak całe archiwum prasowe.- Na strychu miałem swoje artykuły z gazet, z którymi współpracowałem. Moje zdjęcia i grafiki, nie zostało z nich nic. Wszystko się spaliło – dodaje. Pożar oszczędził sypialnię, która jako jedyne z pomieszczeń uchroniła się od języków ognia. Artysta z żalem spogląda też na stertę zniszczonych przez pożar aparatów fotograficznych. – Nie mają już żadnej wartości, ale pracowałem z nimi. Stały sobie równo na półce, a teraz….Mój nowy aparat, którym ostatnio robiłem zdjęcia też się spalił – opowiada przykucając przy kupce stopionych sprzętów.

Azyl w Janowie

Dziś dom artysty przypomina zgliszcza. – Kiedy tu przyjechaliśmy z żoną każdy się nam dziwił, że my z Krakowa, Warszawy, a chcemy mieszkać na wsi. Jako jedyni we wsi hodujemy kury, ale my to po prostu lubimy. Tak odpoczywamy. W tym roku zasadziłem pod folią pomidory, które już zaczęły owocować – mówi pan Józef oprowadzając po swoim podwórku. Józef Czepiżak do Janowa przyjechał pod koniec lat 70-tych. Tu wynajął dom, który dzierżawił do chwili pożaru.  Był już znanym w środowisku fotografem. Na swoim koncie miał współpracę z Wojskową Agencją Fotograficzną w Warszawie i Centralną Agencją Fotograficzną w Krakowie. Prowadził m.in. kółka fotograficzne dla osób starających się o przyjęcie do łódzkiej filmówki. Zawodowo był związany z krakowskimi redakcjami, w których pracował jako dziennikarz i fotoreporter.

Z jednym skrzydłem

Od zawsze ważna dla pana Józefa była fascynacja przyrodą i ludowością.  Jest współtwórcą i organizatorem Teatru Wsi Polskiej, w którym stawiano na przedstawienie m.in. obrzędów i historii związanej z życiem na wsi.  Nieobca jest mu również sztuka ludowa. Jest współzałożycielem Stowarzyszenia Twórców Ludowych Ars Populi. – O! A tu aniołek. Spaliło mu się jedno skrzydło – mówi wskazując skaleczoną ręką na drewnianą rzeźbę wiszącą tuż obok drzwi wejściowych. Oprócz oparzeń na czole pan Józef doznał również skaleczeń na ręce. – Wszystko działo się bardzo szybko. Szyby w oknach pękały w jednej chwili. Odłamki z jednej szyby spadły mi na ręce – dodaje. Dziś snucie planów o kolejnych artystycznych dokonaniach odkłada na później. Na swoim koncie ma przecież wiele wystaw zarówno indywidualnych jak i zbiorowych w Polsce i zagranicą. W 1985 roku jego prace można było oglądać w 15 miastach Finlandii.  W Janowie zajmował się nie tylko fotografią, ale również malarstwem, grafiką czy metaloplastyką.

Przeprowadzka do Stąporkowa

Cały miniony tydzień trwało sprzątanie. Dom nie nadaje się do zamieszkania. Drewniak został wypalony od środka. Pan Józef z żoną zamieszkał w domku letniskowym po drugiej strony ulicy, który został im użyczony na dwa tygodnie.  Dzień po pożarze pracownicy stąporkowskiego Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy odwiedzili państwa Czepiżaków. Zgodnie z procedurą obowiązującą w takich przypadkach przyznano im pomoc finansową oraz zamówiono kontener, by móc wyrzucać do niego śmieci ze spalonego domu. Burmistrz Dorota Łukomska przyjechała do Janowa kilka godzin po pożarze. – Zaproponowałam państwu Czepiżakom mieszkanie pod wynajem. Wraz z panem Józefem obejrzeliśmy je. Wstępnie jest zainteresowany zamieszkaniem w Stąporkowie, ale myśli o odbudowie domku – mówi burmistrz Dorota Łukomska. Jak zapewnia, pogorzelcy mogą liczyć na wsparcie magistratu. Sama zaapelowała na Facebooku o zbiórkę mebli potrzebnych do umeblowania mieszkania.

Sąsiedzka pomoc

Sąsiedzi państwa Czepiżaków pomiędzy sobą zorganizowali akcję i zbiórkę pieniędzy. – Chcemy im pomóc. To dobrzy ludzie i nasi sąsiedzi. Taka tragedia może się zdarzyć każdemu. Postanowiliśmy zbierać materiały potrzebne do odbudowy domu. Potrzebne jest wszystko. Zarówno materiały budowlane jak jak wyposażenie domu np. pralka, kuchenka – opowiada Barbara Słoka, sołtys Janowa. Do akcji włączył się również ks. Aleksander Orzech, kustosz Sanktuarium Matki Bożej Wychowawczyni w Czarnej. Po mszach świętych w Czarnej i Wąsoszu w najbliższą niedzielę będą zbierane pieniądze, które trafią do pogorzelców. omoc deklaruje w imieniu Starostwa Powiatowego w Końskich deklaruje również Dorota Duda, członkini Zarządu Powiatu. – Byłam w Janowie dwukrotnie i wiem, że pomoc jest ogromnie potrzebna. Zapewniam, że włączę się w akcję, myślimy obecnie nad jej formą – mówi Dorota Duda.

Plener dla artystycznego brata

Obojętne na tragedię nie pozostaje również środowisko artystyczne. – Zwracamy się do wszystkich artystów i ludzi dobrej woli o pomoc przy organizacji koncertu charytatywnego, który odbędzie się w amfiteatrze w Stąporkowie. Czekamy na zgłoszenia wykonawców chętnych do zaprezentowania się na scenie oraz twórców do przekazania prac na aukcję – mówi Katarzyna Sorn, dyrektor Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury i Sportu w Stąporkowie.- Pan  Józef jest honorowym członkiem naszej artystycznej braci. Sam niejednokrotnie przekazywał swoje prace na akcje charytatywne. Dlatego na pomoc dla niego chcemy przekazać prace, które powstaną podczas I Pleneru Artystycznego „wStąp-Art” w lipcu – dodaje dyrektor Sorn. P

 Ich miejsce

Józef Czepiżak nie kryje zaskoczenia falą pomocy, jaką deklaruje w ostatnich dniach coraz więcej osób. Konieczna w najbliższym czasie stanie się przeprowadzka. – W Janowie możemy zostać jeszcze kilka dni. Później już chyba przeprowadzimy się do Stąporkowa. Muszę jednak wszystkiego dopilnować na miejscu ze sprzątaniem. Myślę, że uda się nam odbudować dom. To jest nasze miejsce na ziemi – dodaje.

Tak można pomóc!

Jeśli chcesz i możesz pomóc Józefowi Czepiżakowi i jego żonie Bożenie skontaktuj się z naszą redakcją pod numerem telefonu: 41 372 89 59. Potrzebne są zarówno materiały do odbudowy domu jak i urządzenia mieszkania, do którego pogorzelcy przeprowadzą się w najbliższym czasie.


Stąporków

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Okolice Stąporków Smyków Ruda Maleniecka Radoszyce Gowarczów Fałków

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Galeria

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Najnowsze

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Filmy

  • 1
  • 2