home
RSS

Uczą się na starych błędach

  • Napisany przez:
  • Skomentuj

Strażacy Jednostki Ratowniczo Gaśniczej ćwiczyli na stacji paliw Janlex likwidowanie zagrożeń jakie z premedytacją poczynili ludzie. Scenariusz ćwiczeń został oparty na wydarzeniach, które rozgrywały się na stacji paliw przy ul.Kieleckiej i Zielonej w Końskich.…

Kilka dni temu strażacy z JRG ćwiczyli każdy epizod. Powtarzali go, by w przyszłości, ewentualnie  w podobnej sytuacji zadziałać sprawniej. Tym razem scenariuszowy niezrównoważony emocjonalnie mężczyzna połamał zawory bezpieczeństwa na instalacji LPG. Gaz wyciekał niekontrolowanie. Właściciel stacji wezwał policję, Zespół Ratownictwa Medycznego i strażaków. W ćwiczebnej akcji udział brała JRG którą asp.sztab.Arkadiusz Wnukowski, który przed laty uczestniczył w tamtej pamiętnej akcji, oraz OSP Końskie -dh Łukasz Dziubiński i OSP KSRG Modliszewice – dh Krzysztof Szmit, a nadzorował dh Jan Chrabąszcz, komendant gminny OSP. Strażacy zatrzymali ruch samochodów na rondzie, uliczkach dojazdowych stacji paliw. Zatkali wszystkie studzienki burzowe i kanalizacyjne, by gaz nie wpłynął do nich i rozprzestrzenił się po mieście. Równocześnie obezwładnili desperata, który połamał zawory bezpieczeństwa na liniach LPG. Zatamowali wyciek gazu. Sprawdzili miernikami, stężenia gazu. Nie wzrastało, więc akcję zakończyli.

Bez pozoranta

Omówienie akcji z trzema zmianami służbowymi, czyli całym stanem osobowym Jednostki Ratowniczo Gaśniczej prowadził jej dowódca mł.bryg. Adam Zieliński. W tym przypadku nie było nawet pozoranta, który siedziałby na dziurze z której gaz wypływa. Pozostałe elementy nie dobiegały od prawdy. Wielce pomocna była wiedza właściciela stacji Leszka Janusza, który w detalach relacjonował strażakom rozwiązania techniczne jaki przy LPG występują.

Fakty posłużyły za scenariusz

W listopadzie 2011 roku, na stacji paliw przy ul.Kieleckiej kierowca zatankował auto. Był bardzo agresywny. Nie mógł się porozumieć z obsługą. Wydobył z bagażnika swojego auta siekierę i rąbał olbrzymie beczki z gazem, przewody, które je łączyły i instalację do tankowania samochodów po czym rozegrał się do naga. Z połamanych, pociętych rur wypływał gaz. Część unosiła się nad ziemią i płynęła w stronę osiedla, a część zaległa w studzienkach kanalizacyjnych. Różnica temperatur wypływającego gazu i otoczenia powoduje zamarzanie metalowych rur. W pewnym momencie mężczyzna usiadł na przerąbanym zaworze, którym wyciekał gaz. Najpierw należało mu odebrać siekierkę, potem załatać dziury i wreszcie zdjąć desperata, obezwładnić i przetransportować do szpitala.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud

Końskie

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Najnowsze

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Galeria

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Filmy