home
RSS

Jestem rodowitą radoszyczanką i nie mam z tego tytułu kompleksów

  • Napisany przez:
  • Skomentuj

Krystyna Lewandowska, radoszycka nauczycielka, plastyczka, animatorka kultury. Została wyróżniona tytułem Lider Promowania Gminy Radoszyce. Rozmawiamy nie tylko o tej nagrodzie.…

TYGODNIK: Jakie znaczenie ma dla Pani tytuł Lider Promowania Gminy Radoszyce?

Krystyna Lewandowska: Oczywiście, bardzo duże znaczenie, przede wszystkim motywujące do dalszych działań. Cieszę się, że pani wojewoda Agata Wojtyszek i pan wójt Michał Pękala dostrzegli moją rolę w promowaniu Radoszyc. Jest to nagroda również dla wielkiej grupy młodych ludzi, którzy ze mną od lat współdziałali, rozwijając swoje zainteresowania kulturalne i harcerskie oraz rodziców, sympatyków „Pod 10-tki”, mediów lokalnych, którzy wspierali nasze działania. Nie ukrywam, że Tygodnik Konecki, również odegrał w tym wspieraniu dużą rolę. Włożyliśmy wiele serca w te działania i godnie reprezentowaliśmy zawsze nasze Radoszyce na Międzynarodowych Festiwalach, ogólnopolskich warsztatach harcerskich oraz na patriotycznych uroczystościach. Zajęcia artystyczne prowadziłam zawsze non- profit, nie kierując się interesem własnym, ale chęcią mnożenia talentów, wychowania przez sztukę, wzbogacając dziedzictwo kulturowe naszego regionu.

W jakich chwilach czuje się Pani ambasadorką Radoszyc?

Jestem rodowitą radoszyczanką i nie mam z tego tytułu kompleksów. Przebywając w różnych miejscach, np. na studiach UMK w Toruniu – przedstawiałam historię Radoszyc w pracy magisterskiej, na festiwalach podczas koncertów prezentowaliśmy z harcerzami duże flagi z herbem Radoszyc, w Zakopanem na Krzeptówkach nasz proporzec z napisem Radoszyce, widoczny był na zdjęciach, które obiegły cały kraj, ze sztandarami Słowacji…wiele takich przykładów można podawać. Organizując ogólnopolskie czy wojewódzkie wydarzenia artystyczne w Radoszycach uważam, że promuję swoją miejscowość. Chcę aby nasza młodzież, starsi chcieli tutaj mieszkać i znaleźli coś ciekawego i dobrego dla siebie.

Wiele mówi Pani o swoich wychowankach, czy udało się ich zarazić kulturalną pasją?

O na pewno! To jest największa dla mnie radość, gdy spotykam moich absolwentów, którzy są artystami plastykami, tancerzami, architektami, wokalistami, albo też mają inne zawody, przy czym nie rezygnują z kontaktu ze sztuką. Pamiętają o mnie. Wychowują swoje dzieci pamiętając o potrzebie rozwijania talentów. Ostatnio spotkałam ucznia, który mieszka w Paryżu i często odwiedza galerie sztuki. Jest ich wielu. Nie boją się uczestnictwa w kulturze, niezależnie od zawodu jaki uprawiają, ale zaczęło się to w dzieciństwie od wspólnych wyjazdów do muzeów, galerii sztuki, grze w teatrze szkolnym. Jedni absolwenci śpiewają już zawodowo, inni fotografują, malują. Nie poszły te godziny na marne. Ostatnio spotkałam po 20 latach uczennicę, która jest obecnie bardzo dobrą fryzjerką i też się cieszę, że kształcenie wyobraźni plastycznej procentuje. Bardzo mnie cieszy, że przede wszystkim Ci moi uczniowie, absolwenci i ich rodzice, są jak moja rodzina, z którą spotykam się na wydarzeniach artystycznych np. Podwieczorku Jesiennym. Cieszy mnie też, że są ludzie którzy chętnie pomagają mi w organizowaniu imprez kulturalnych ofiarowując np. ciasto na 400- 700 osób, sery najlepszej jakości i chętnie oferują swoja pomoc w innej dziedzinie.

Uczestniczy Pani w wielu plenerach artystycznych. Kilka tygodni temu brała Pani udział w warsztatach pisania ikon na Ukrainie. Jakie doświadczenia przyniosła Pani ta przygoda?

Nie traktuję tego pobytu jako przygody, ale jako ukoronowania nauki w Kieleckiej Szkole Pisania Ikon, do której uczęszczałam przez dwa lata i uczestniczyłam w wielu wykładach duchowych , dopiero później w zajęciach samego pisania ikon. Wspaniałe warsztaty w Użgorodzie na Ukrainie, to nie tylko zmaganie się ze swoim warsztatem plastycznym, ale również rekolekcje duchowe. Pokora, szukanie swojego miejsca w tak wielkiej misji tworzenia „obrazu” Boga, „okna nieba” , wiele wysiłku aby stać się „narzędziem” w ręku Boga. Uczestniczyłam w mszach św. w obrządku greko-katolickim, co było naturalnym środowiskiem ikony. Mam nadzieję, że będę mogła kontynuować naukę w tej szkole w przyszłym roku. Moje ikony zostały już uświęcone, jedna w kościele akademickim w Kielcach, a druga właśnie w Użgorodzie i to było dla mnie wielkie święto.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Radoszyce

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Okolice Stąporków Smyków Ruda Maleniecka Radoszyce Gowarczów Fałków

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Najnowsze

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Galeria

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Filmy

  • 1
  • 2
%d bloggers like this: