home
RSS

Edward Rożnowski czwartym siłaczem świata

  • Napisany przez:
  • Skomentuj

Edward „Herkules” Rożnowski uplasował się poza podium w kategorii lekkociężkiej w mistrzostwach świata weteranów w trójboju siłowym, które rozegrano w szwedzkim Sundsvall.…

Do Szwecji miało pojechać pięciu reprezentantów Polski. Ostatecznie w Sundsvall pojawił się jedynie nasz eksportowy siłacz Edward „Herkules” Rożnowski, który wystartował w trzeciej grupie weteranów w kategorii 93 kg.

Rekordowa rywalizacja

Rywalizacja w kategorii, w której wystartował mieszkaniec podkoneckich Modliszewic, z pewnością przejdzie do historii sportów siłowych. – To królewska kategoria wagowa, gdzie startują najsilniejsi ludzie świata, którzy dźwigają najwięcej w stosunku do wago ciała. To było wiadome, ale nikt raczej nie spodziewał się takiej sytuacji, że ludzie w kategorii lekkociężkiej osiągną lepsze bezwzględne wyniki, niż ci w kategorii superciężkiej, czyli 120 kg! W żadnej kategorii nie było tak silnej rywalizacji. Mistrz w kat. 93 kg Brytyjczyk Kevin Jane uzyskał w trójboju 677,5 kg, o 27,5 kg więcej od Szweda Björna Ahlberga, mistrza świata w kat. superciężkiej. Ja z kolei w przysiadzie zaliczyłem 230 kg, czyli tyle samo, co ww. mistrz ze Szwecji – informuje Rożnowski. – Ostatecznie zająłem dopiero czwarte miejsce – dodaje.

Liczył na medal

Przypomnijmy; w lutym br. Edward Rożnowski w koneckim szpitalu poddał się operacji lewego kolana, którą przeprowadził dr Marek Figiel. W czerwcu przeszedł operację prawego łokcia przeprowadzoną w klinice sportowej w Łodzi przez dr Marka Krochmalskiego. Mimo tego „Herkules” zapowiadał, że jedzie do Szwecji po medal. – Do ostatnich chwil trwały starania, abym w jak najlepszej formie zaprezentował się na pomoście w Sundsvall. Nieocenioną pomoc w tej kwestii miałem w osobach dr Włodzimierza Kącika z Katowic, dr Bartosza Wasilczyka z kliniki w Łodzi oraz od na co dzień opiekujących się mną dr Józefa Gawędy i dr Cezarego Struzika – mówi Rożnowski, – Karierę chcę zakończyć stając do walki z najlepszymi siłaczami. Wolę przegrać z mistrzem, niż wygrać z „kelnerem”. Zdobycie medalu będzie wielkim sukcesem – mówił nam w sierpniu. Od tego celu był o krok. – Wynik 230 kg, który osiągnąłem w przysiadzie, dał mi tylko czwarte miejsce – dodaje.

Chodzi o prestiż

Wychodzi na to, że gdyby wystartował w kat. 105 kg, wywalczyłby srebro! – Pewnie tak, ale tu chodzi o prestiż. Nie boję się przegranej, ona musi kiedyś przyjść. Cieszę się, że dotrzymałem danego słowa, a mianowicie, że nie „pękam” przed nikim – twierdzi „Herkules”, który udowodnił startem w Szwecji, że jest prawdziwym „kozakiem”. Bo jak inaczej opisać wydarzenie, kiedy dźwiga się 230 kg z opuchniętym kolanem i chorym łokciem, tyle samo, co mistrz świata w kat. superciężkiej? – Przypomnijmy sobie Olimpiadę w Rio de Janeiro, gdzie nasz sztangista, brązowy medalista Olimpiady w Londynie Bartłomiej Bonk spalił trzy podejścia w rwaniu z niższymi niż 230 kg ciężarami i nie został sklasyfikowany. A startował w kat. 105 kg i jest w wieku mojego syna Michała – przekonuje pan Edward.

Gromkie brawa dla mistrza

Edward Rożnowski jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w sportach siłowych na świecie. – Najwięcej braw od publiczności otrzymałem po ostatnim udanym podejściu w ciągu martwym, w którym pokonałem mistrza świata Szweda Jensa Arhusa. A nie mówiłem, że na jego terenie skopię mu tyłek! A mimo to i w tej konkurencji byłem dopiero czwarty. Wicemistrza świata Fina Antero Juntunena pokonałem w przysiadzie i w wyciskaniu leżąc, natomiast mistrza świata Szweda Jensa Arhusa w ciągu martwym, a mimo to wylądowałem poza podium. Ostatecznie zwyciężył Kevin Jane, przed Włochem Sandro Rossim, a trzeci był Jens Arhus. Poza podium medaliści ostatnich mistrzostw świata w Estonii, czyli Juntunen i ja. Niesamowite – relacjonuje „Herkules”.

See You in Ulan Bator?

Wydaje się to nieprawdopodobne, ale Edward Rożnowski myśli jeszcze o mistrzowskich startach. – Biorę to pod uwagę. Odpowiem wymijająco, jak podczas pożegnania w Szwecji ze świetną ekipą amerykańską, która zgotowała mi podczas występów gorące przyjęcie. Na odchodnym goście zza oceanu zapytali mnie: Edi, see You in Ulan Bator? Na początku nie skojarzyłem. Przyszłoroczne mistrzostwa świata odbędą się właśnie w stolicy Mongolii. Startowałem już na wszystkich kontynentach, w kilkudziesięciu państwach świata, ale w Mongolii jeszcze nie byłem. Jeśli zdrowie dopisze, to kto wie? Kończyć karierę bez medalu chyba nie wypada – z uśmiechem kończy Edward „Herkules” Rożnowski.

Po mistrzostwach powiedział
Edward „Herkules” Rożnowski: Mistrzostwa w Sundsvall z pewnością przejdą do historii, jeśli chodzi o rekordową rywalizację w kategorii do 93 kg. Wiadomo było, że to królewska kategoria, gdyż walczący w niej zawodnicy dźwigają najwięcej w stosunku do wagi ciała. Nikt jednak nie przewidział, że w Szwecji sztangiści z kat. lekkociężkiej uzyskają bezwzględnie lepsze rezultaty, niż ci startujący w kat. superciężkiej, czyli 120 kg! Przykładowo ja w przysiadzie zaliczyłem 230 kg, czyli tyle samo, co mistrz świata w kat. superciężkiej Szwed Björn Ahlberg. Mistrz w kat. 93 kg Brytyjczyk Kevin Jane uzyskał w trójboju 677,5 kg, o 27,5 kg więcej od ww. Szweda.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud

Końskie

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Sport

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Najnowsze

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Galeria

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Filmy