Dotąd te zdjęcia widziało bardzo niewiele osób

Historia Stąporków

Nieznane i niepublikowane zdjęcia z okresu II wojny światowej pokazano podczas VI Kulturalnego Spotkania z Historią w Stąporkowie. Publiczność obejrzała również film „Wilk”.

Już od sześciu lat w połowie stycznia w MGOKiS organizowane są spotkania przybliżające mieszkańcom gminy Stąporków wydarzenia związane z historią II wojny światowej i działaniami na tym terenie. W tym roku w ramach Kulturalnego Spotkania z Historią miały nieco innych charakter niż w minionych latach. Po raz pierwszy można było obejrzeć archiwalne zdjęcia z terenu Czarnieckiej Góry i Stąporkowa (ówczesnej stacji Niekłań) ze zbiorów Jakuba Dajczera i Roberta Sroki. Fotografie przedstawiają nie tylko architekturę, ale również mieszkańców okolicy.  O historii zdjęć albumu, który przekazała mu babcia, opowiadał Jakub Dajczer, podczas spotkania prowadzonego przez dyrektor Katarzynę Sorn. Fotografie zaprezentowano w dużym formacie na wystawie w holu, można było również obejrzeć je również we wspominanym albumie.

 Wyjątkowo ciekawy film

Głównym punktem spotkania była projekcja filmu „Wilk”  w reżyserii Dionizego Krawczyńskiego, prezesa Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznych „Jodła”, któremu inne zobowiązania przeszkodziły w uczestniczeniu w pokazie. Gośćmi byli aktorzy. Przed prelekcją odtwórca głównej roli: Patryk Krawczyński wraz z Hubertem Krawczyńskim i Wiktorem Gałkiewiczem opowiadali o pomyśle i kulisach powstania filmu.  Tytułowy Zbigniew Kruszelnicki „Wilk” to dowódca oddziału Armii Krajowej działającego w Kielcach i okolicy podczas II wojny światowej. Wiele akcji przeprowadzał ubrany w niemiecki mundur. Ta historia to gotowy scenariusz filmu, który powstał dzięki zapałowi młodych ludzi, który chcieli przywrócić pamięć o bohaterach.  Co ciekawe część zdjęć do filmu powstała m.in. w okolicach Sielpi i w Radoszycach, a pojazdy militarne użyczył ze swoich zbiorów przedsiębiorca i kolekcjoner Adam Kwiel. Film jest dostępny w serwisie You Tube, gdzie obejrzało go już ponad 200 tysięcy razy.

Wojciech Purtak