Jest projekt odnowy koneckiego parku. Jakie zmiany przygotowali projektanci?

flash Informacje Końskie

W bibliotece odbyło się spotkanie mieszkańców miasta z projektantami odnowy koneckiego parku. BD Projekt przedstawił wiele interesujących koncepcji, jak park odnowić, restaurować. Jak podtrzymywać barokowy styl i klimat epoki, w której był tworzony. Konecki park jest co najmniej europejskim unikatem, niepowtarzalnym parkiem pałacowym.

– Co prawda dla naszego projektu zabrakło pieniędzy, ale mamy nadzieję, że z pierwszego miejsca listy rezerwowej będzie łatwiej nam otrzymać finanse. Jeżeli ci, którzy wygrali zmagania nie wykorzystają na swoje przebudowy pieniędzy, wtedy przypadną nam. A projektowanie trwa, żeby później, gdy pojawią się finanse  nie oczekiwać na  wszelkie wspomniane prace projektowe, uzgadniania, otrzymywanie stosownych pozwoleń.  Problem trudny lecz osiągalny – mówił burmistrz Krzysztof Obratański.

Przemiany

Grażyna Zbróg z Urzędu Miasta Końskie mówi nam, że projekt  restauracji parku przygotował BD Projekt z Warszawy – mgr inż. Piotr Doniec.  Koncepcję, swoje rozwiązania prezentowali podczas spotkania Piotr Doniec i Monika Bednarczyk-Doniec. – Barokowy park w Końskich jest unikatem w skali europejskiej – mówi Piotr Doniec. – Projektując jego rewitalizację musieliśmy utrzymać ten stary jak i  istniejący klimat. Uniknąć  usuwania nadmiernej ilości drzew. Ciągi komunikacyjne dostosować do istniejących. Z 2650 drzew jakie tu rosną jedynie kilka  procent należy wyciąć. W części południowej, gdzie stoi Glorietta trzeba pozbyć się tui, które zasłaniają unikatowy zabytek, a powrócić do  stanu pierwotnego. Niegdyś była ołtarzem polowym, a teren przed nią placem, trawnikiem.  W parku alejki będą posiadały nowe nawierzchnie. Głównie szutrowe, żwirowe – opowiada projk Wojewódzki Konserwator Zabytków na takie rozwiązanie wyraził zgodę. Niemniej  jedna z głównych  alejek nadal będzie asfaltowa. To  jest droga wewnętrzna dla pojazdów komunalnych,  obsługi parkowej, itp. Pozostałe trakty na linii Glorietta, fontanna i dalej do wyjścia na ul. Mieszka będzie zrobiona z płyt granitowych.

Wrócić do czasów urządzania parku

W trakcie rewitalizacji stworzony zostanie klimat, jak z epoki budowania parku. Należy przywrócić mostki, z przyczółkami, rzeźbami w nich zamontowanymi. Ale już bez strumieni, sadzawek. Obniżył się poziom wód gruntowych, a budowanie sztucznych zbiorników byłoby bardzo kosztowne – podkreśla Piotr Doniec. – Kopiec widokowy, na który stała altanka też będzie przebudowany. By piwnica wewnątrz nie zwaliła się pod ciężarem rosnących na nim drzew, należ zmniejszyć ich ilość. Kopiec widokowy, czyli tzw. górka parkowa będzie miała nowe schody, poręcze.

Monika Bednarczyk-Doniec, projektant, dendrolog  prezentując plany przebudowy parku mówiła  o drzewach. Na planie, który przedstawiamy,  zaznaczone są różnymi kolorami.  Oznaczone na  różowo są reliktem dawnego układu i zostaną. Oznaczone ciemno zielonym kolorem to drzewa do odnowy, a wszystkie szare do usunięcia. Oznaczone na żółto do usuwania przez najbliższe dziesięć lat. Muszę dodać, że teraz w parku jest niemal jak w lesie. Wysokie drzewa z olbrzymimi koronami powodują, że na dole jest za ciemno.

Konecczzanie mówili, że w niektórych rejonach parku jest dużo czerwonych dębów. Prawdopodobnie w momencie tworzenia parku były unikatowe, teraz tak się rozsiały, powstała czerwona dąbrowa.  – Powstaną zielone kwadraty obok istniejącej altanki, wzdłuż alejki do ul. Mieszka. Podobne w charakterze jak wokół fontanny – dodaje  Monika Bednarczyk-Doniec.

Głos mieszkańców

Mieszkańcy Końskich, którzy uczestniczyli w spotkaniu z projektantami przebudowy parku, wnosili swoje uwagi. Mówili o alejkach, o materiale z jakiego będą zbudowane. Żwirowe dróżki będą trudne do pokonania przez dzieci na rolkach, hulajnogach, czy dla rodziców z wózkami dziecięcymi. Może należałoby zastosować inny materiał? Poddawali pod rozwagę projektantów. Ci zaś twierdzili, że na wiele kombinacji, zmian nie pozwala konserwator zabytków. Może uda się zrobić kilka poprawek, ale każda musi być uzgadniana  z konserwatorem.

MARIAN KLUSEK