To zaproszenie było dla mnie wyróżnieniem

flash Ruda Maleniecka

Marcin Pytlos, konecki ratownik był jednym z prelegentów VII Kongresu Polskiej Rady Resuscytacji, który odbył się w Krakowie. Rozmawiamy zarówno o zaproszeniu na to prestiżowe w środowisku zaproszenie i samym wystąpieniu.

konecki24.pl: Skąd pojawiło się zaproszenie do udziału w kongresie?

Marcin Pytlos: Organizatorzy, doceniając moje zaangażowanie w akcje szkoleniowe w szkołach, zgłosili się do mnie z prośbą o opowiedzenie o moich akcjach. Było to dla mnie wyróżnieniem. Udział w kongresie wzięli panowie będący autorytetami w swoich dziedzinach m.in. prof. Janusz Andres, prezes Polskiej Rady Resuscytacji,  kierownik Katedry i Zakładu Anestezjologii i Intensywnej Terapii Uniwersytetu Jagiellońskiego, prof. Jerzy Wordliczek, Pełnomocnik Rektora UJ ds. klinicznych w Collegium Medicum. Wydarzenie miało miejsce w wielkiej  auli Auditorium Maximum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.

 Na co zwracał pan szczególną uwagę podczas wystąpienia?

Przede wszystkim na to, że bardzo często życie poszkodowanego lub ofiary zdarzenia, wypadku zależy w dużej mierze od świadków i ich umiejętności w zakresie I pomocy. Na podstawie badań z lipca br. przeprowadzonych przez Centrum Badania Opinii Społecznej wynika, że blisko 70 procent Polaków twierdzi, iż potrafi prawidłowo udzielić pierwszej pomocy, ale niestety tylko 19 procent z nich nie poddaje wątpliwości swoich kwalifikacji. Co zatem robić, aby to zmienić? Odpowiedź jest oczywista uczyć się pierwszej pomocy.

Organizatorów ujęły pana zajęcia prowadzone w szkołach wśród dzieci i młodzieży. Jak się z nimi pracuje?

Ratownikiem medycznym jestem od 2010 roku. Doświadczenie, które zdobywałem przez te lata nauczyło mnie i pokazało, że wiedzę z zakresu udzielania pierwszej pomocy najlepiej przyswajają nie młodzież, nie, jakby się wydawało osoby dorosłe, ale najmłodsze dzieci. Dlatego uważam, że niezwykle ważna jest taka edukacja już od lat przedszkolnych. Dzieci w tym wieku są otwarte, śmiałe, nie wstydzą się zadawania pytań i uczestniczenia w ćwiczeniach chociażby z pomocą fantomów.  Młodzież, mam tutaj na myśli uczniów klas gimnazjalnych i szkół ponadgimnazjalnych, niedługo już ponadpodstawowych, często mają pewnego rodzaju blokadę, bo przecież co powie koleżanka, kolega jak okaże się, że coś zrobię źle, wszyscy będą się ze mnie śmiać, wytykać mnie palcami. Niestety takie sytuacje mają bardzo często miejsce.

A jak to jest w przypadku osób dorosłych?

Nawet osoby dorosłe mają problemy ze śmiałością i często chęcią czynnego uczestnictwa w kursach i zajęciach z udzielania pierwszej pomocy. Zazwyczaj brakuje ochotników. Według mnie osoby dorosłe obawiają się, że w obecności innych okaże się, ze nie znają oni podstawowych zasad udzielania pierwszej pomocy, gdzie w obecnych czasach znają ją przecież najmłodsze dzieci. Problemem w nauczaniu osób dorosłych jest również fakt, że są oni z reguły zabiegani i zwykle po prostu nie mają czasu.