Dom zapalił się od zaprószenia ognia. Nie można w nim mieszkać

Gorące tematy Stąporków

Od ognia, który wyleciał z kominka zapaliły się elementy drewnianego domu. O pożarze, jaki wybuchł wewnątrz drewnianego domu stanowisko kierowania PSP poinformował ktoś przypadkowy, który to zobaczył. Oficer dyżurny zadysponował do akcji ratowniczo gaśniczej dwa zastępy JRG Końskie i dwa zastępy druhów OSP.

Kwadrans przed godziną 15 do gaszenia pożaru w Czarnieckiej Górze przybyły dwa zastępy JRG Końskie, którymi dowodził st. kpt. Michał Krzeszowski, OSP Czarna i OSP Kozia Wola. Już  w tym momencie ogniem objęte były pomieszczenia wewnątrz budynku oraz strych i część dachu. Drewniany budynek pokryty eternitem ze stropem ocieplonym  słomą.

 Wyszedł o własnych siłach

Nim  zastępy strażaków dotarły do płonącego domu, mieszkający w nim mężczyzna o własnych siłach wyszedł z wnętrza. Twarz miał okopconą, słaniał się na nogach. Pewnie również co nieco podtruł się dymem. Niemniej trudno było się strażakom porozumieć,  bowiem czuć było od niego alkohol,  a jego zachowanie wskazywało  nawet na  upojenie alkoholowe. Strażacy udzielili poszkodowanemu mężczyźnie kwalifikowanej pierwszej pomocy. Potem Zespół Ratownictwa Medycznego przetransportował  poszkodowanego na Szpitalny Oddział Ratunkowy.

Stracił dach na głową

Strażacy  gasili pożar dwoma strumieniami wody. Jeden skierowali na płonący strych,  drugi do wnętrza obiektu. Rota założyła aparaty do ochrony dróg oddechowych weszła do wnętrza budynku. Gdy strażacy pożar ugasili  spalone wyposażenie oraz słomę wyrzucili na zewnątrz domu i  przelali wodą. Na koniec działań cały obiekt sprawdzili  kamerą termowizyjną – nie stwierdzono podwyższonych wartości temperatury. Zniszczyło się, i spaliło wyposażenie budynku, jak meble, rzeczy osobiste, część konstrukcji dachu oraz pokrycia – relacjonował nam przebieg akcji gaśniczej kpt. Mariusz Czapelski, oficer prasowy koneckich strażaków PSP. Budynek w tym momencie nie nadawał się do zamieszkania. Na miejscu pojawili się pracownicy Urzędu Miejskiego i Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Stąporkowie. Urzędnicy poinformowali, że poszkodowana osoba po wyjściu ze szpitala będzie miała zapewnione lokum w ośrodku MONAR-Markot w Stąporkowie.

MARIAN KLUSEK