Śpiewam treści, które są ważne i uniwersalne. Rozmawiamy z Alicją Majewską

Gorące tematy Rozmaitości

Z Alicją Majewską spotkaliśmy tuż po koneckim koncercie. Rozmawialiśmy m.in. o nowych piosenkach, jubileuszowych pretekstach, Liście Przebojów Trójki oraz śpiewaniu nie tylko dla kobiet.

TYGODNIK: Dzień Kobiet to czas, kiedy często gości pani w stacjach radiowych. Czy piosenka „Być kobietą” była pretekstem do śpiewania dla kobiet o ważnych dla nich sprawach?

Piosenka „Być kobietą” Magdy Czapińskiej jest genialnym szlagwortem. Każdy 8 marca od trzydziestu paru lat wszyscy kojarzą z „Być kobietą”, a „Być kobietą” z Alicją Majewską. Piosenka ma bardzo inteligentny, żartobliwy tekst. Jestem kobietą, śpiewam treści, które są ważne, uniwersalne dla wszystkich. Zawsze mam przemyślenie, że wszyscy śpiewamy na ten sam temat, tylko po prostu inną literaturą. To są wszystkie aspekty, radości, rozstania, dylematy życiowe. Nie byłaby dobrą przekazicielką innego rodzaju literatury. Są wykonawcy jak Irena Santor, która może śpiewać książkę telefoniczną i to nobilituje tę książkę. Ja muszę mieć wartościowy tekst.

Próbowała pani sama pisać, albo komponować?

Nigdy w życiu! Ostatni raz jak miałam siedem lat napisałam muzykę do wierszyka Marii Konopnickiej. Później już nie, nie, nie! (śmiech).

 Są sceny, na które lubi pani wracać szczególnie?

Jest parę takich scen. Niedawno zagraliśmy koncert w siedzibie Narodowej Orkiestry Symfonicznej w Katowicach. Piękna nowa sala z bardzo dobrą akustyką. Jest teraz bardzo wiele pięknych, nowo zbudowanych sal np. Filharmonia Szczecińska, Filharmonia Olsztyńska. Oprócz tego, ja bardzo lubię kameralne koncerty i bezpośredni kontakt z publicznością. W tylu salach już graliśmy…

A amfiteatr opolski?

Ta scena była dla nas bardzo ważna. Opole zawsze promowało nasze piosenki, kiedyś, kiedy było ono jedną z nielicznych miejsc, gdzie można było się zaprezentować zarówno jako debiutanci, a później już jako piosenkarze. To właśnie tam promowało się przeboje i wracałam tam z sentymentem. Przysłużyło się to mojemu miejscu, bo nagrody opolskie na mojej ścieżce zawodowej najbardziej budowały mi pozycję.Teraz Opole jest jedną z wielu scen promujących, trzy lata temu byłam tam ostatni raz. Mieliśmy wtedy duży sukces, który procentuje do tej pory.

 Wraz z Włodzimierzem Korczem obchodziliście swój jubileusz 40 lat pracy artystycznej. Lubi pani takie świętowanie?

Nie lubię i nie przeceniam jubileuszy, ale jest to pretekst do tego, żeby zrobić nową trasę koncertową i jest o czym pomówić. Parę lat obchodziliśmy okrągłe 31, teraz już trzeci rok obchodzimy 40 lat. Taki mamy do tego stosunek, ważne że to jest, a my jesteśmy na scenie.

Nigdy nie kusiło pani, żeby choćby z okazji 40-lecia zaskoczyć słuchaczy nowymi wersjami znanych piosenek, nagranych np. z DJ`em?

Broń Boże! Te piosenki dobrze brzmią, do tej pory je śpiewam, zapadły w pamięć i budzą emocje, dlatego że są takie jakie są i właśnie tak są zaaranżowane. Miałam takie propozycje, ale twórczość muzyczna Włodzimierza Korcza jest specyficzna. To są piosenki, w których jest emocjonalność, dramaturgia, jakieś kont-refreny, refreny, nie jest równiutko. Były takie próby, inni koledzy coś próbowali, przerabiali, ale twórczość Włodzimierza Korcza budzi emocje. Jak się odrze z emocji i zostawi tylko formę, to one nie mają wtedy wartości.

 Dzięki nowej płycie i piosence „O sercu szczerozłotym” nagranej z Arturem Andrusem wróciła pani na listy przebojów. Śledziła pani kolejne notowania Listy Przebojów Trójki?

(śmiech) Śledziłam, śledziłam. Trójka jest specyficzną rozgłośnią, a gdzie tam moje piosenki! Dzięki Arturowi Andrusowi mogę zapisać w CV, że tak, że moja piosenka była na Liście Przebojów Programu Trzeciego Polskiego Radia. Nie zawsze miałam okazję posłuchać w piątek notowania, ale donosili mi o tym moi fani i bardzo mnie to cieszyło, że ktoś mógł posłuchać tej piosenki.

Czas na kolejne przebojowe piosenki. Kiedy fani mogą spodziewać się nowych kompozycji?

Na płycie „Wszystko może się stać” wydanej dwa lata temu były nowe kompozycje i część odgrzebanych tekstów, a część napisanych specjalnie. Mamy komfortową sytuację, że wytwórnia docenia naszą współpracę i ma do nas zaufanie. W przypadku tej płyty było tak, że kontakt mieliśmy podpisany, ale nie było czasu, żeby się za nią zabrać. Miała być wydana w październiku, w lutym Włodzimierz Korcz zabrał się za myślenie o płycie, a w lipcu ją nagraliśmy Z kolejną płytą stwierdziliśmy, że to też mają to być nowe piosenką. Włodek prowadzi już pierwsze rozmowy z autorami tekstów: Arturem Andrusem, Andrzejem Poniedzielskim, Tomaszem Misiakiem, Magdą Czapińską.  Zobaczymy, jak wypłyną dobre teksty, to po prostu Włodek siądzie i napisze. Cały czas gramy koncerty, więc myślę, że płyta wyjdzie na przyszłą wiosnę. Cieszę się, że z nowymi piosenkami. Najpierw z trudem się ich nauczę, bo Włodka piosenek się łatwo słucha, ale trudno uczy. Najpierw będzie okres znojny, będzie na mnie wrzeszczał, a potem będę miała z tego radość.

 

Rozmawiał Wojciech Purtak