Pani Anna ma sto lat. Modlitwa i praca dają długowieczność

Gorące tematy Rozmaitości Ruda Maleniecka

Anna Orman, mieszkanka Wyszyny Rudzkiej, w gminie Ruda Maleniecka obchodziła w minionym tygodniu setne urodziny. – Nie ma jednej recepty na to, by przeżyć 100 lat. Mama dużo się modliła i pracowała, może to właśnie to – mówi Ryszard Orman.

Wyjątkowy jubileusz pani Anna obchodziła w gronie najbliższych oraz zaproszonych gości. W domu w Wyszynie Rudzkiej zaproszono m.in. starostę Bogdana Sobonia i wójta Leszka Kucę, którzy przyjechali z prezentami i wielkimi bukietami kwiatów.  Receptę na długoletnie życie starali się zdradzić najbliżsi wyjątkowej jubilatki czyli syn Ryszard z żoną Haliną i syn Józef z żoną Lucyną.

 Opiekunka kapliczki

Pani Anna pochodzi z Szymanowa. W Wyszynie Rudzkiej zamieszkała tuż po ślubie z Józefem Ormanem w 1945 roku. Tu prowadzili gospodarstwo i wychowali dwóch synów: Ryszarda i Zenona. – Mama całe życie pracowała w gospodarstwie, mieliśmy zwierzęta. Była praca na roli, próbowała nawet orać. Takie zwykłe życie – opowiada pan Zenon. Pani Anna nie miała sobie równych w tkaniu dywanów i chodników, które oczywiście powstawały na krosnach. Jubilatka wdową została 58 lat temu. Sensem jej życia od zawsze była modlitwa. Najbliżsi wspominają, że bardzo ważne była dla niej msza święta, nabożeństwa oraz…przydrożna kapliczka w Wyszynie Rudzkiej. – Pamiętam, że pani Ania zawsze dbała o tę kapliczkę, sprzątała wokół, ubierała ją. Odmawiała tu modlitwy, a w maju śpiewała z innymi paniami majówki – opowiada starosta Bogdan Soboń, sąsiad jubilatki.

 Pigoły i jagodzianki

Zapytaliśmy również o dietę stulatki. – Mama robiła bardzo dobre pigoły i pierogi. Mimo że dała nam przepisy nam już takie nie wychodzą – chwali synowa Halina. – Pyszne były też jagodzianki i ciasto drożdżowe – dodaje. Pani Anna słynęła również ze swojskiego rosołu oraz zalewajki.  – To moja najlepsza przyjaciółka. Zawsze lubiła się wszystkim dzielić, jak tylko zrobiła coś dobrego to od raz tup, tup i przychodziła się tym dzielić z innymi – opowiada Marianna Czechowska, sołtys Wyszyny Rudzkiej.

 Z pomocą

Jeszcze niedawno jubilatka radziła sobie sama.  Choroba uniemożliwiła jej samodzielność nieco ponad rok temu. Od tego czasu dba o nią syn Ryszard, który jak sam przyznaje jest jej opiekunem 24 godziny na dobę.Dziś codzienność pani Anny wypełnia modlitwa. Chętnie słucha Radia Maryja i oczywiście spędza czas z najbliższymi, którzy odwiedzają ją regularnie. Stulatka dochowała się wnuczki Kasi, trzech wnuków: Konrada, Łukasza, Dominika oraz prawnuczki Julii.

Wojciech Purtak