Ponad tysiąc mieszkańców pisze do Komisji Europejskiej w sprawie radoszyckiego zbiornika (wideo, zdjęcia)

filmy flash Galeria Gorące tematy Radoszyce

Nie ma zagrożenia dla naszego zalewu. Jeśli nie otrzymamy obiecanej unijnej dotacji zrealizujemy ją w mniejszym zakresie – informuje Michał Pękala, burmistrz Radoszyc. Za budową zalewu murem stoją mieszkańcy, którzy złożyli już ponad tysiąc podpisów pod listem skierowanym do Komisji Europejskiej.

Kilka miesięcy temu, tuż po wbiciu symbolicznej łopaty pod budowę zbiornika w Radoszycach, który powstać ma głównie dzięki wielkich pieniądzom z Unii Europejskiej, gruchnęła wiadomość, że gmina może nie otrzymać obiecanych niemal 13,5 mln zł, mimo że została już podpisana pre-umowa z Urzędem Marszałkowskim Województwa Świętokrzyskiego, odpowiadającym za rozdysponowanie środków. Wszystko przez nowe przepisy wymagane od polskiego rządu przez Komisję Europejską w kwestii m.in. nowego prawa wodnego. Wiadomo , że Komisja Europejska otrzymała już niezbędne dokumenty, ale ostateczna decyzja w tej kwestii zapaść ma do końca pierwszego półrocza 2018 roku.

 Niepokojąca sytuacja

– To sytuacja, która nas mocno zaniepokoiła i choć głosy, jakie dochodzą z Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, pod które podlegają Wody Polskie mówią, że jednak dotacja nie jest zagrożona wprowadziło to wiele niepewności nie tylko w naszym urzędzie, ale przede wszystkim wśród mieszkańców, którzy na ten zbiornik czekają od kilkudziesięciu lat. Są wśród nich również przedsiębiorcy planujący rozwój swoich działalności, a co za tym idzie utworzenie nowych miejsc prac – mówi burmistrz Michał Pękala. Mimo niepokojących wiadomości prace na budowie nie stanęły. W ostatnich dniach przy zbiorniku pracowało ponad 30 dużych maszyn m.in. koparki, spychacze, wywrotki. – Jesteśmy już po wywiezieniu humusu, czyli pierwszej warstwy ziemi. Wszystko przebiega zgodnie z zaplanowanym harmonogramem prac – zapewnia burmistrz.

 

 

Uprzejma prośba

Tymczasem sprawą żywo zainteresowali się mieszkańcy gminy. Odpowiedzią na to jest jest list intencyjny skierowany do Komisji Europejskiej, w którym proszą o zajęcie się ich problemem.  – Będąc Mieszkańcami Gminy Radoszyce (powiat konecki, województwo świętokrzyskie, Polska) zwracamy się z uprzejmą prośbą do Komisji Europejskiej o zwrócenie szczególnej uwagi na kwestię dotyczącą uznania spełnienia warunkowości ex – ante 6.1 dotyczącej sektora wodnego, co w konsekwencji przyczyni się do możności uruchomienia środków unijnych dofinansowujących realizację inwestycji pod nazwą: „Zapobieganie skutkom klęsk żywiołowych poprzez budowę wielofunkcyjnego zbiornika małej retencji na rzece Plebance w Radoszycach”. Z niepokojem obserwujemy wszelkie komunikaty udostępniane w środkach masowego przekazu informujące o dotychczasowej negatywnej ocenie dokonanej przez Komisję Europejską przygotowanych przez stronę polską aPGW i w związku z tym braku możliwości finansowania ze środków RPO i POIiŚ inwestycji innych aniżeli ujętych na listach Nr 1 w Master Planach dla Odry i Wisły – czytamy w liście.

 Potrzeba Gminy

Z liście mieszkańcy zwracają uwagę na rolę zbiornika, który służyć ma głównie retencji i zapobieganiu powodzi, ale również wpłynąć na rozwój turystyki w gminie.  – Pragniemy podkreślić, iż głównym celem budowy wielofunkcyjnego zbiornika małej retencji na zmeliorowanych, a także zdegradowanych użytkach zielonych w dolinie rzeki Plebanki jest zapobieganie skutkom klęsk żywiołowych tj. powodzi oraz suszy. Podstawową potrzebą Gminy Radoszyce jest konieczność budowy systemów retencji technicznej. Zbiornik retencyjny zostanie wykorzystany dla ochrony przeciwpożarowej oraz rozwoju rekreacji i turystyki. Dzięki niemu wzrośnie poziom życia i poczucia tożsamości lokalnej społeczności – informują europejskich urzędników.

 W mniejszym zakresie

Jak dotąd pod listem podpisało się ponad tysiąc mieszkańców. -Tych podpisów na pewno będzie więcej, bo zainteresowanie jest duże. Chętni mogą podpisywać się zarówno podczas spotkań w sołectwach, jak i przychodząc do Urzędu Miasta i Gminy. To znak dla unijnych urzędników, jak ważny jest ten temat – zaznacza burmistrz. List ma być wysłany już w najbliższych tygodniach. Najważniejsze jest jednak to, że Gmina nie zamierza wstrzymać prac, jeśli okaże się, że nie będzie unijnych pieniędzy. – Nie ma zagrożenia dla naszego zalewu. Jeśli nie otrzymamy obiecanej unijnej dotacji zrealizujemy ją w mniejszym zakresie. Wybudujemy zbiornik z plażą i alejkami wokół, ale już bez kolejnych zaplanowanych etapów np. infrastruktury pod zaplecze gastronomiczne, czy oświetlenia. Jak na razie w planach odłożymy mini zoo – opowiada burmistrz. Zalew ma być gotowy już na sezon letni 2019 roku.

Wojciech Purtak

Dodaj komentarz