Fenomenalny wyczyn „Herkulesów” przeszedł do historii sportów siłowych

flash Gorące tematy Rozmaitości

Złote medale i tytuły mistrzów Europy Michała Rożnowskiego i Dawida Stachurskiego oraz brąz Edwarda „Herkulesa” Rożnowskiego – to kapitalny dorobek naszych siłaczy wywalczony na Mistrzostwach Europy w trójboju siłowym, które odbyły się w Pabianicach.

To co wydarzyło się w Pabianicach, z pewnością przejdzie do historii sportów siłowych. W gronie ponad 400 zawodników z całej Europy, znalazło trzech naszych reprezentantów Polski i każdy z nich wrócił z tych zawodów z medalem! Złote krążki wywalczyli: Dawid Stachurski w kategorii do 67,5 kg juniorów do lat 19 i Michał Rożnowski w kat. do 82,5 kg, a brąz – Edward „Herkules” Rożnowski w kat. do 100 kg Open!

Wydarzenie bez precedensu

Bez wątpienia wydarzeniem bez precedensu mistrzostw rozegranych w dniach 12-17 czerwca br., było zdobycie przez Edwarda Rożnowskiego brązowego medalu w kat. do 100 kg Open. Ten sztangista, legenda światowych pomostów, zmusił swoich o 30 lat młodszych rywali do maksymalnego wysiłku. Wicemistrz Europy Austriak Michael Korber dopiero w trzeciej próbie w ciągu martwym zaliczył ciężar 260 kg. – Wcześniej spalił dwie próby i byłem niemal pewien, że nie zaliczy trzeciej. Dla pewności, zbyt asekuracyjnie, z uśmiechem na twarzy zaliczyłem 240 kg będąc przekonanym, że mam srebro. Stało się inaczej. Korber w ostatniej próbie nadludzkim wysiłkiem zaliczył 260 kg i zepchnął mnie na trzecie miejsce – komentuje Edward Rożnowski. Złoty krążek wywalczył Słowak Norbert Zajac. Ale statystyki nie kłamią. Były to 350 zawody w karierze naszego reprezentanta i 74 medal! Rożnowski jest najstarszym zawodnikiem w historii, który zdobył medal mistrzostw Europy w kat. Open. – Rywale mogli być moimi synami – podsumowuje brązowy medalista z Modliszewic.

Jak Dawid z Goliatem

Trzeba dodać, że Rożnowski w dniu zawodów ważył zaledwie 90 kg i 800 g. Rywale blisko 100 kg i przy ich wzroście ponad 180 cm wyglądali imponująco, stojąc przy naszym gladiatorze o wzroście 165 cm. Ale na pomoście tej różnicy nie było widać. – Jestem bardzo dumny i przeszczęśliwy z tego medalu, jak i z tego, że wytrzymały moje mocno sfatygowane stawy kolanowe i barkowe. To, że zszedłem z pomostu o własnych siłach, to zasługa całego sztabu medycznego na czele z dr Bartoszem Wasilczykiem z Warszawy. To on wspaniale przygotował mnie do mistrzostw świata w Estonii, Szwecji i teraz do Pabianic. Wielkie dzięki! Dziękuję też za opiekę dr Sławomirowi Marczewskiemu i jego personelowi oraz jak zwykle dr Cezaremu Struzikowi i mojemu serdecznemu przyjacielowi dr Włodzimierzowi Kącikowi z Katowic – mówi „Herkules”.

Wspaniały debiut

Kapitalny występ w swoich pierwszych zawodach międzynarodowych zanotował Dawid Stachurski, wychowanek Edwarda Rożnowskiego z klubu MUKS Herkules Modliszewice. W kategorii juniorów do lat 19 i wadze do 67,5 kg nie dał rywalom żadnych szans. Zdobył złoty medal ME bijąc „po drodze”aż 5 rekordów świata. – Ten ostatni rekord, 250 kg w ciągu martwym, po prostu budzi respekt. Ten sukces nie wziął się znikąd, ciężko na niego zapracował. Był klasą dla siebie. Brawo Dawid! – cieszy się trener Rożnowski.

Niespodziewane złoto

Tytuł mistrza Europy Michała Rożnowskiego jest dla wszystkich przemiłym zaskoczeniem, gdyż nie był do tych zawodów należycie przygotowany. – Wystartował, jak to się mówi, z marszu. Złożyły się na to nie tylko sprawy zawodowe, ale i rodzinne. Michał pracuje w Niemczech, natomiast jego żona Anna, jak i syn Filip, są w Polsce, w Siemianowicach Śląskich. Za kilka dni urodzi się jego drugi syn, Dawid i stąd wynikły te zaległości treningowe. Ale wystartował nie tylko dlatego, żeby zdobyć złoty medal z okazji przyjścia na świat drugiego syna, ale przede wszystkim z tego powodu, że w Pabianicach przeprowadzano dokładne badania antydopingowe. Mimo, że uzyskane przez niego wyniki nie były rekordowe, to ze złotego medalu bardzo się cieszył, dedykując ten sukces swoim najbliższym – informuje Edward Rożnowski.

Nieoceniona pomoc cichych sponsorów

Wszystkie te i wcześniejsze sukcesy „Herkulesów” nie byłyby możliwe bez wydatnej pomocy kilku osób. – Tradycyjnie chciałbym podziękować moim „cichym”sponsorom. Panu Leszkowi Januszowi za pomoc w dotarciu na zawody. Jeżdżąc do Pabianic i z powrotem, pokonaliśmy w sumie ponad 1.000 km. Ponadto po raz pierwszy chciałbym podziękować panu Henrykowi Nawrockiemu za wieloletnią, bezpłatną pomoc w budowie naszej siłowni. Jako stolarz bezpłatnie i bezinteresownie wykonał dla niej drzwi, okna, boazerie, akcesoria do ćwiczeń i wszelkie potrzebne wyroby z drewna. Ponadto dokarmia mnie, również bezpłatnie, jajkami z własnej mini fermy. Panie Henryku, 100 lat! – dziękuje Rożnowski.

„Tacy już się teraz nie rodzą”

Przy okazji nasuwa się pytanie, jak długo ten niesamowity, waleczny zawodnik będzie w tak wyśmienitej formie? Wszystkie jego dotychczasowe dokonania wskazują na to, że jego celem jest nie tylko gromadzenie tytułów i medali. Edward Rożnowski robi to, co lubi najbardziej: „Herkules” kocha walkę. A co do jego fenomenalnej wręcz formy i dyspozycji fizycznej, należałoby przytoczyć po raz kolejny słowa jego syna Michała: „Tacy jak mój ojciec, już się teraz nie rodzą”. Nic dodać, nic ująć.

Dariusz Kosma

Dodaj komentarz