Odnowione nagrobki. Tajemnice zmarłych częściowo odkryte

Gorące tematy Rozmaitości

Nagrobek siostry zakonnej Walerii Studzińskiej i Jana hrabiego Wielhorskiego zostały odnowione. Niektóre elementy z życia pogrzebanych wychodzą na jaw, jakie ciekawostki niezmiernej, nietuzinkowej wartości.

Z  pracowni „Nowej sztuki” w Kunowie na konecki cmentarz powróciły odnowione nagrobki  Walerii Jehryng Studzińskiej  i Jana hrabiego Wielhorskiego herbu „Kierdeja”. Każdy z nagrobków po trosze  odsłania nam tajemnice zmarłych osób. Kamienny nagrobek – Walerii Studzińskiej,  siostry zakonnej o nazwisku – zatartym na nagrobku, ale z wielkim trudem, odczytanym  przez artystów brzmi. Benedykta Jehryng.  Była założycielką  koneckiego Zgromadzenia Córek Maryi Niepokalanej. Epitafium z piaskowca, kamienia nietrwałego na warunki atmosferyczne, które nakrywa mogiłę od 120 lat jest  rozłożoną księgą z zapisanymi kartami. Dominik Rola mówi, że  podczas czyszczenia kamiennego nagrobka, tej części z napisami odkryto, że siostra zakonna Benedykta Jehryng  zmarła 19 sierpnia  1895 r., ale nie w wieku 10 lat, jak to dotychczas można było z trudem odczytać z napisu na nagrobku. Miała w dniu śmierci 40 lat. Litery udało się nam odtworzyć po oczyszczeniu z porostów, plam, mchów i wielkiej warstwy kurzu. Prawdopodobnie w przeszłości jakiś „konserwator”, wybitny amator, odnawiał  nagrobek. Tak mocno czyścił kamień  szczotką drucianą, że zdarł z epitafium nie tylko mchy, brudy ale również niektóre litery.

Tajemnica siostry zakonnej

Jak podaje Przedborski Słownik Biograficzny na koneckim cmentarzu parafialnym  leżą doczesne szczątki kobiety, która nazywała się  Cudzińska, a po mężu – Jehryng. Według Barbary Wicik – Waleria Marcjanna siostra zakonna Benedykta,  Waleria Jehryng, to córka przedborskiego szewca Antoniego Cudzińskiego, który w 1841 r. w Przedborzu poślubił Apolonię Wędrychowicz. Jej ojciec był synem Szczepana Cudzina alias Krymułowski, urodzonego w Kromołowie zwanego później Cudzińskim i przedborzanki Salomei Symonides. W  rodzinie Antoniego i Apolonii Cudzińskich było dziewięcioro dzieci, a Waleria Marcjanna urodziła się w 1855 roku, jako siódme dziecko. 5 maja 1873 r. 17-letnia Waleria Cudzińska poślubiła farbiarza 29-letniego Gustawa Jehrynga syna Samuela Bogusława i Joanny Augusty Busse. I tu ciekawostka, Gustaw Jehryng  tego samego dnia, tuż przed ślubem – przeszedł z wyznania ewangelickiego na wiarę rzymsko-katolicką.  Rok później, 19 marca 1874 r urodziła im się córka Teodora Józefa. Dziecko zmarło w następnym roku. Rodzina wywędrowała z Przedborza.

Wdowa zakonnicą

Z zapisów w Kronice Zgromadzenia Córek Maryi Niepokalanej wynika,  że Waleria Jehryng: w  1891 r.  jako wdowa wstąpiła do Zgromadzenia Córek Maryi Niepokalanej w Zakroczmiu,  w pierwszym roku powołania do istnienia jednej z kilkunastu wspólnot życia zakonnego ukrytego zgromadzenia zawiązanego 21 listopada 1891 r. przez bł. Honorata Koźmińskiego. W  Zgromadzeniu Waleria, zgodnie z tradycją zakonną, przyjęła imię Benedykta. Wybitną jej cnotą było zamiłowanie ubóstwa zakonnego i wzgarda świata. Motywacja do podjęcia życia zakonnego była wyborem serca i czystym pragnieniem naśladowania Pana Jezusa.  Po nowicjacie sBenedyktę – kierowano przeważnie do pracy w kuchni. Najpierw prowadziła kuchnię w Warszawie będąc nowicjuszką, następnie w Nowym Mieście nad Pilicą pomagała w prowadzeniu kuchni dla ubogichi chorych.

Zgromadzenie w Końskich

Waleria Jehryng – siostra Benedykta należała do grupy założycielskiej Zgromadzenia w  Końskich. W 1894 roku z polecenia przełożonych przybyła do miasta jako pierwsza niepokalanka dała początek nowej placówce w  mieście. Wynajęła mieszkanie i uruchomiła magiel. Za usługi, maglowanie pościeli siostry zarabiały  na utrzymanie. Miały też okazję do prowadzenia apostolstwa.  Siostra Jehryng była przełożoną Zgromadzenia. Zarządzała pracą. Niestety warunki mieszkania i pracy były dość trudne. Zachorowała i zmarła 19 sierpnia 1895 roku.  Według nieoficjalnych przekazów, piękny, kamienny nagrobek z mottem i sentencją  fundowały siostry zmarłej: Marianna Tymanowska i Florentyna Rafalska-Ziembińska, które mieszkały w Końskich. Pewnie nie zrobiłyby błędu w informacji  na nagrobku  pisząc Studzińska, zamiast Cudzińska, ale  ten element historii  pozostanie tajemnicą, której już chyba nigdy nie zdołamy wyjaśnić.

Bianco Carrara

Jan Nepomucen Stanisław hr. Wielhorski h. Kierdeja urodzony 10 maja 1804 r. w Krakowie,  zmarł 25 listopada  1884 r. w Fidorze – widnieje na nagrobku. Brat ufundował mu marmurowe epitafium, by trwało po wieczne czasy. Na koneckim cmentarzu jest od 134 lat. Patyna czasu, kurzu, brudu i zniszczenia jednak nadwyrężyły marmurową płytę. Zniszczono cztery słupki,  między którymi w nowości rozciągnięty był łańcuch. Po słupkach zostały wystające z postumentu cztery metalowe szpikulce. Czyściliśmy,  odplamialiśmy płytę, która po tym zabiegu wyglądała jakby była posypana cukrem. Już nie jest tajemnicą, że to włoski marmur „Bianco Carrara”, biały kamień, choć w rzeczywistości występują na nim szare smugi  – mówią  Dominik Rola i Wojciech Markiewicz.  – Płyta ma misternie  zdobione  krawędzie, wypukły herb rodowy „Kierdeja”. Nagrobek poddaliśmy satynowej polerce, więc  otrzymał lekki połysk. Ubytki liter, które zostały wkute w płytę zalaliśmy ołowiem. Ustawiliśmy cztery nowe, zdobione słupki na krawędziach grobowca. Między trzeba będzie rozpięty łańcuch.

Tajemnica w grobie

Brat Jana h. Wielhorskiego postarał się, by doczesne szczątki nigdy nie zostały naruszone. Z czerwonej cegły wymurował katakumbę, umieścił w niej trumnę z ciałem. Wejście zostało zatrzaśnięte, zasypane ziemią. Na wierzchu położył dwie ciężkie i olbrzymie  płyty z piaskowca, a na nich kolejne dwie spięte klamrami, które są fundamentem epitafium. Tajemnica, tym razem  Wielhorskich na zawsze pozostanie zamknięta w grobowcu.

PS. Pisząc ten materiał korzystałem z Przedborskiego Słownika Biograficznego, za co dziękuję.

MARIAN KLUSEK

Dodaj komentarz