Krzyż nadleśnego Greinera i jego tajemnica

Gorące tematy Rozmaitości

W pierwszej połowie XIX wieku, ówczesny pracownik lasów, Greiner, wybudował kamienny krzyż, wotywny. Kamień piaskowca z jakiego został wykonany czas spatynował, więc Nadleśnictwo Barycz postanowiło go odnowić, co ma nastąpić niebawem. Ziemia pod krzyżem skrywała tajemnice. Jedną z nich była butelka ze zdjęciami żołnierzy Oddziału Wydzielonego WP mjr Henryka Dobrzańskiego –”Hubala”.
Mniej więcej w połowie 9 kilometrowej drogi między Końskimi, a Wąsoszą, stała drewniana leśniczówka. Kilka lat temu spłonęła, resztę ludzie rozebrali. Na tym miejscy postawili nowy dom, murowany. Jeden z pierwszych lokatorów drewnianego domu, leśniczówki, pracownik lasu po przeciwnej stronie przecinki postawił kamienny krzyż. Z piaskowca trochę zdobiony. Wysoki na ok. dwa metry, z krucyfiksem. Krzyż był ogrodzony drewnianym płotkiem. Z prostych sztachetek  zajmował około metr kwadratowy powierzchni.

 

Inskrypcja

Na krzyżu, z mozołem zapałem  lecz brakiem artystycznych umiejętności ale z poświęceniem dla Maryi wypisano inskrypcję – podaję jego treść wersji oryginalnej: – „Fundator Nadleśny Francisek Greiner i Franciska Żona jego prosą O Zdrowaś Maryia Anno 1849”.Pod krzyżem sadzono rośliny ozdobne  kwiaty, prawdopodobnie takie jakie w pobliskim lesie rosły. I chyba przez dziesiątki lat nic wielkiego się tam nie działo. W pewnym momencie zniknął drewniany płotek. Krzyż był odkryty. Potem w jego połowie przymocowano drewniana kapliczkę z obrazkiem Maryi. Niedawno  poprzednią zastąpiono nową skrzyneczką z daszkiem i obrazkiem  Matki Bożej. Kilka lat temu, podczas prac budowlanych w Nadleśnictwie, w Baryczy zostało trochę materiału budowlanego. Przewieziono pod krzyż i zrobiono ogrodzenie przypominające szaniec okalający żołnierską mogiłę.

 

Wojna krzyż ominęła

Kamienny krzyż został popularnie nazwany Krzyżem Greinerowskim. Wyznaczał  punkt w lesie i w drodze do Wąsosza. Jeżeli ktoś mówił o Kamiennym Krzyżu lub Krzyżu  Greinerowskim wiadomo było co to jest za miejsce. Przez wiele lat nic szczególnego się nie działo. Kamień stał, czas go patynował. Mieszkańcy leśniczówki opiekowali się nim. Przechodnie mijając go zdejmowali czapki, inny żegnali się, czasami przyklękali, odmawiali różne modlitwy. Do Końskich 8 września 1939 roku weszli Niemcy. W tym czasie, w lasami przechodził ok.180 osobowy oddział 110 Pułku Ułanów pod dowództwem majora Henryka Dobrzańskiego. Gdy po kapitulacji Warszawy oddział wszedł w Góry świętokrzyskie nazwał się Oddziałem Wydzielony Wojska Polskiego mjr Henryka Dobrzańskiego. Tu dowódcza przyjął pseudonim „Hubal”. W potyczce pod Cisownikiem Oddział Wydzielony przeszedł chrzest bojowy.

 

Tajemnica w butelce

Którędy przemaszerował oddział „Hubala”, tam zostawiał nadzieję na wolność. Ludzie cieszyli się, że żołnierz polski broni nie złożył. Mieszkańcy tworzyli legendy i nimi się pocieszali. Hubalowe wojsko liczyli w tysiącach. Tu trzeba dodać, że żołnierze, podkomendni majora lubili się fotografować. Wielu żołnierzy przez zdjęcia wpadło, zdekonspirowało się. Skutek był tragiczny. Pod koniec wojny, dwunastoletnia  Halina Janiszewska późniejsza pani   Woźniak, która z rodzicami mieszkała w leśniczówce koło Kamiennego Krzyża, pielęgnowała rabatkę  pod krzyżem. W czasie takiej pracy odkopała~, wydobyła butelkę. Przekazała ojcu. Otworzono ją, wysypały się fotografie. Takie stykówki 6 na 9 centymetrów. Na każdej fotce  żołnierze. Rozpoznano ich jako podkomendnych majora Hubala, którzy bywali w leśniczówce.  Niektóre zdjęcia na odwrocie miały dedykacje dla żon, narzeczonych. Na wzór przedwojennej mody, gdy chłopak był w wojsku, pisał do domu list, to swoje zdjęcie posyłał. Żeby rodzina miała się czym chwalić. Po wojnie rodzina Janiszewskich przeniosła się do Końskich, zdjęcia spoczęły z rodzinnymi pamiątkami. Za sprawą pana Krzysztofa Woźniaka, syna pani Haliny zdjęcia ujrzały światło dzienne i rozpaliły domysły. Dało się odczytać dedykacje na zdjęciach, które opowiedziały ludziom o służbie podkomendnych „Hubala”. Miejmy nadzieję, że teraz podczas prac renowacyjnych pracownicy znów coś spod krzyża wydobędą!

MARIAN KLUSEK

Dodaj komentarz