Arka Gdynia z Superpucharem

Rozmaitości

W rywalizacji o Superpuchar Polski, piłkarze Arki Gdynia sprawili swoim kibicom dużą niespodziankę, pokonując 3:2 Legię Warszawa.  Zdecydowanie można przyznać, że Superpuchar nie należy do najlepszych imprez sportowych dla zespołu ze stolicy. Warszawianie mieli okazję grać w tym turnieju sześć razy, wszystkie edycje zakończyli na drugim miejscu.

 

Nie jest to na pewno oznaka słabości Legii, a jedynie brak angażowania się w mecz, który nie ma ani prestiżu, ani nie daje punktów do tabeli Ekstraklasy. Superpuchar to kolejny wymysł działaczy, o którym raczej nikt nie dyskutuje, a jedynymi zainteresowanymi są kibice drużyn rywalizujących o pierwsze miejsce.

 

Początek spotkania nie zaczął się dobrze dla Arki, już w drugiej minucie gola samobójczego zdobył Andrij Bogdanow, który popełni ogromny błąd w obronie, był to swoisty aktualny kod promocji dla Legii. Legia mimo rangi spotkania, pierwsze kilkanaście minut grała zaskakująco dobrze, jednak ich dominacja nie trwała zbyt długo. W 19. minucie celny strzał wykonał Luka Zarandia, dzięki swojej szybkości 22-letni Gruzin wyrównał stan meczu. To pozwoliło Żółto-Niebieskim na chwilę oddechu, niestety dla ich kibiców, piłkarze Arki za szybko się rozluźnili, tę okazję wykorzystał Chris Philipps, który bez skrępowania uderzył piłkę z dystansu, jego celny strzał zmienił się w gola numer dwa dla Legionistów.

 

Odpowiedź na to zagranie była bardzo szybka, gdy Andrij Bogdanow idealnie wycelował rzut wolny w światło bramki. Chwilę później w dobrym miejscu znalazł się Michał Janota, co dało podopiecznym Zbigniewa Smółki prowadzenie 3:2. Wydawało się, że w drugiej połowie kibice będą mieli okazję zobaczyć przynajmniej dwa gole, jednak worek z bramkami się skończył i przez kolejne 45 minut spotkanie zaczęło przybierać miano typowej Ekstraklasy, w której mecze kończą się jednym skutecznym strzałem. Zarówno piłkarze Legii, jak i goście, wyglądali na zadowolonych z rezultatu, gdyż ani drużyna Dejana Klafuricia, ani zespół znad morza nie wykazywał większych chęci na zagrożenie przeciwnikowi.

 

Gdyby rywalizacja trwała tylko pierwszą połowę, to z pewnością obydwa kluby otrzymałyby mocne 3.5 za to spotkanie, jednak w drugiej części walki o Superpuchar siadła atmosfera, zawziętość i wola walki zeszły na dalszy plan. Momentami zachowanie obydwóch uczestników wyglądało, jakby żadna z drużyn nie chciała zakończyć tego meczu ze zwycięstwem. Było to dosyć mocnym komunikatem w stronę władz ligi, które wpadły na pomysł rozgrywania meczu o nic. Może warto pomyśleć o odchudzeniu kalendarza w grach między polskimi drużynami, a bardziej skupić się na próbie zaistnienia w Europie.

 

Dla drużyny z Gdyni był to drugi Superpuchar w historii klubu. Wcześniej podobny sukces udało się im osiągnąć w ubiegłym roku, gdy po rzutach karnych także pokonali Mistrzów Polski.

Dodaj komentarz