Nie mamy już marzeń! „Nasz Nowy Dom” zmienił nasze życie

flash Radoszyce

„Nasz Nowy Dom” zmienił ich życie. Ekipa Polsatu z Katarzyną Dowbor w kilka dni stary dom w Kalidze, w gminie Radoszyce odmieniło nie do poznania! Do domu połączono wodę i wybudowano łazienkę. Sylwia Szymanowska wraz z czwórką dzieci od trzech miesięcy nareszcie mieszka w świetnych warunkach.

Sylwia Szymanowska nie miała łatwego życia. Dom dziecka, rodzina adopcyjna, śmierć męża, przeżycia związane z alkoholizmem drugiego męża, ciągłe awantury i do tego wychowanie czworga małych dzieci. Wszystko to w czterech ścianach małego i starego, drewnianego domku w środku wsi Kaliga, w gminie Radoszyce.  To tu mieszka razem z dziećmi. Wszyscy uczą się w szkole w pobliskim Kapałowie: Dawid ma 9 lat, Asia 10 lat, Michał 12 lat, Patrycja 14 lat. Każde z nich ma na talenty i sukcesy na swoim koncie. Pasją Dawida jest piłka nożna, Asi śpiewanie, Michała siatkówka, a Patrycji śpiewanie i gra w piłkę nożną!

 Grzyb i brak łazienki

– Było bardzo ciężko. Żyliśmy bez wody, wychodek był na zewnątrz, za łazienkę służyła nam niemowlęca wanienka, do której musiałam nosić wodę ze studni. Najgorsze było dla mnie pranie, które czasem trwało cały dzień. Nie wspominam tu już o zwykłym myciu, tak po prostu było. Nie mieliśmy innych możliwości – opowiada pani Sylwia.

Prawie stuletni dom wymagał natychmiastowego remontu, wszechobecny był grzyb i wilgoć. Jedno pomieszczenie przegrodzone wątłą ścianką służyło za łazienkę, kuchnię, salon i sypialnię. Jakby tego było mało ogrzewał je stary, mocno zużyty piec, który domowymi sposobami był lepiony każdej zimy.

 Z telewizora

Do tego dochodziły problemy osobiste. Pani Sylwia po ciągłych awanturach wzięła rozwód, a jej były już mąż trafił do aresztu, gdzie przebywa do dziś. Iskierka nadziei przyszła z ekranu telewizora. – Od zawsze oglądaliśmy program „Nasz Nowy Dom” i marzyliśmy, żeby to właśnie nasz dom został odnowiony. Bardzo tego chcieliśmy – opowiada Patrycja. Marzenie się okazało trudne do realizacji, ale nie niemożliwe.

Niezbędna pomoc

Konieczna była w tym pomoc Urzędu Miasta i Gminy Radoszyce. – Znałem sytuację, w jakiej znalazła się pani Sylwia. Razem z Miejsko-Gminnym Ośrodkiem Pomocy poprosiliśmy produkcję programu „Nasz Nowy Dom” o pomoc i podjęliśmy wspólne działania, które wymagały czasu. Zdecydowaliśmy, że Polsat wyremontuje dom, a gmina wykona podłączenie wodociągu i weźmie na siebie wszystkie działania związane z projektem i niezbędnymi pozwoleniami – opowiada burmistrz Michał Pękala.

 Na planie

– Gdyby nie pomoc burmistrza i MOPSu na pewno nie udałoby się nam mieć nowego domu. Po długim czasie oczekiwania wszystko zaczęło się dziać bardzo szybko, bo w ciągu tak naprawdę czterech dni zmieniono nasz dom nie do poznania – opowiada pani Sylwia.

Ekipa Polsatu pojawiła się w Kalidze w czerwcu. Na podwórko domu zjechało mnóstwo osób autobusem. – Pierwszego dnia kręcili zdjęcia w naszym domu. Opowiadaliśmy, o tym jak nam się tu żyje. Czasami pan reżyser prosił nas, żebyśmy coś powtórzyli np. przejście przez pola ze zbożami. Mówił „akcja” i szliśmy – wspomina z uśmiechem Asia. – Chciałbym to przeżyć jeszcze raz – dodaje.

Spotkanie z gwiazdą

Największą niespodzianką okazało się spotkanie z Katarzyną Dowbor, prowadzącą program. – Reżyser powiedział, że sam zapuka do nas, żebyśmy otworzyli drzwi. Kiedy to zrobiliśmy za drzwiami stała pani Kasia. To była wielka niespodzianka – opowiada Patrycja. Telewizyjna gwiazda szybko zdobyła zaufanie całej rodziny i to ona przekazała informację, że dom przejdzie remont. – Do końca nie wiedzieliśmy, czy się uda, bo pani Kasia mówiła nam, że jest jeszcze jeden dom do remontu. Tak sobie myślałam, że może jednak nie, ale skoro przyjechała ta cała ekipa, to może jednak tak. Kiedy dowiedzieliśmy, że będziemy mieli nowy dom po prostu się popłakałam – opowiada pani Sylwia.

 W hotelu

Na czas remontu rodzina wyjechała do jednego z hoteli w Busku Zdroju. – Mogliśmy skorzystać ze wszystkiego w hotelu. Mieliśmy masaże z czekolady, poszliśmy z mamą na basen. Zamówiłam nawet zupę z rakami, ale jej nie zjadłam – opowiada z uśmiechem Patrycja.  Jeden dzień spędziła z nimi Katarzyna Dowbor. Zaprosiła panią Sylwię na szybki kurs fryzjerstwa, bo czesanie to jej pasja. Kiedy mama z córkami poznawały tajniki fryzur, chłopcy z Katarzyną Dowbor grali w kręgle. Atrakcji nie brakowało.

Pokój na poddaszu

W tym czasie w Kalidze trwał remont. Podłączono wodę i co najważniejsze przebudowano wnętrze. Na rozbudowanym ganku powstała łazienka. Metamorfozę przeszedł cały dom. Na dole przygotowano salon z nowym kominkiem i kuchnię z prawdziwego zdarzenia. Znalazło się też miejsce na wielkie lustro i obrotowy fotel czyli kącik fryzjerski. Świetnym rozwiązaniem okazało się zagospodarowanie niewykorzystanego dotąd strychu, gdzie przygotowano pokój dla dzieci. Wyposażono go w nowe meble i rozsuwane podwójne łóżka. Efekty pracy rodzina zobaczyła po czterech dniach.

Dużo miejsca

– To wszystko przerosło nasze oczekiwania. Nie wiedziałam, jak zmieni się dom, prosiłam tylko o to, żebyśmy mieli nowoczesne meble i było jasno – opowiada pani Sylwia. – Wcześniej na filmiku, który pokazała nam pani Kasia widzieliśmy, że w suficie jest dziura, ale nie zobaczyliśmy  naszego pokoju. Teraz mamy dużo miejsca, a każdy swoje miejsce do nauki – mówi Michał. Zadowolony ze swojego pokoju jest też Dawid. – Nareszcie możemy zaprosić do nas kolegów i nikt się z nas nie śmieje, że mieszkamy w starym domu. Niespodzianką było też to, że dostaliśmy tablety – dodaje Dawid.

 To nie koniec

Cała rodzina jest bardzo zadowolona z tego, jak została pokazana w Polsacie. Nie brakuje słów wsparcia i gratulacji, ale też niestety przykrości. – Nie przejmujemy się tym, to ludzie, którzy nam po prostu zazdroszczą – mówi pani Sylwia. – Zdarza się, że po programie pod dom podjeżdżały samochody, żeby zobaczyć, jak się zmienił. Jak się okazuje to nie koniec przygody z programem „Nasz Nowy Dom”.

– Dostaliśmy zaproszenie do odcinka specjalnego, mikołajkowego. Gdzie przedstawiane są losy rodzin, które wzięły udział w programie. Ekipa ma do nas wrócić za kilka tygodni – dodaje pani Sylwia, która wkrótce planuje rozpocząć kurs fryzjerski, żeby wreszcie móc realizować się w swoim wymarzonym zawodzie. – Myślę, że mogę powiedzieć, że nie mamy już marzeń. Chcemy po prostu spokojnie żyć. Mamy siebie i nowy dom – podsumowuje z uśmiechem.

Wojciech Purtak

Dodaj komentarz