Wyłamywali drzwi

flash Paragraf

Strażacy pośpieszyli z pomocą kobiecie, która poza domem oczekiwała wizyty domowego lekarza i nie odbierała telefonów od dyspozytora pogotowia. Ponadto wyłamali drzwi do mieszkania, gdzie znaleźli zmarłego 50 –letniego właściciela.

Do oficer dyżurnego stanowiska kierowania Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Końskich ktoś zadzwonił i powiedział, że do właścicielki mieszkania przy ul.Spacerowej w Końskich  nie może dodzwonić się

dyżurny pogotowia ratunkowego. Oficer dyżurny  wysłał zastęp strażaków ratowników JRG dowodzony przez  asp. sztab. Rafał Kwapisza.

 

Czekała na domowego doktora

Strażacy błyskawicznie pokonali drogę dzieląca od swojej siedziby na ul.Spacerową. Zastali otwarte drzwi domu jednorodzinnego. Przed budynkiem stała 76 –letnia właścicielka domu.

Nie wymagała udzielenia kwalifikowanej pomocy przedmedycznej. Dotarł patrol policji i Zespół Ratownictwa Medycznego. Kobieta została przez medyków  przebadana. Pozostała w domu. I wtedy wyjaśniło się, że starsza pani oczekiwała na domową wizytę lekarza. Wyszła przed dom, żeby doktor nie błądził.  Dlatego  dyżurny pogotowia ratunkowego nie mógł się z nią skontaktować. Strażacy skontrolowali pomieszczenia, czy nie ulatnia się jakiś trujący gaz. Zagrożeń nie stwierdzili – relacjonował nam  akcję służb ratunkowych st.kpt.Mariusz Czapelski, oficer prasowy koneckich strażaków PSP i opowiedział o kolejnym, podobnym zdarzeniu, które zakończyło się dramatem.

 

Brak kontaktu z lokatorem

Zastęp JRG z tym samym dowódcą, asp. sztab. Rafałem  Kwapiszem został skierowany na ul.1 Maja w Końskich, gdzie w jednym z bloków od kilku dni nie dawał znaków życia 50 –letni mężczyzna. Mieszkanie na parterze bloku wielorodzinnego było zamknięte. Osoba, która informowała służby,  o dziwnym milczeniu sąsiada,  teraz mówiła strażakom, że w mieszkaniu jest 50 –letni  mężczyzna. Przez okienko widać było, że leży na podłodze. Niepokój o jego zdrowie i życie udzielał się rodzinie, bo  od kilku dni nie mieli z nim kontaktu. Strażacy łomotali w drzwi, wołali po imieniu. Nie zareagował.  Przybył Zespół Ratownictwa Medycznego i patrol policji.

 

Za późno na pomoc

Z uwagi na stan zagrożenia życia 50 –latka strażacy postanowili siłą otworzyć drzwi. Rozpierakiem hydraulicznym  w kilka sekund odryglowali zamek, drzwi się rozwarły. Przedstawiciele służb ratunkowych weszli do mieszkania. Na podłodze leżał mężczyzna.  Ratownicy medyczni odstąpili od czynności ratowniczych.  Mężczyzna nie żył, wskazywały na to ślady opadowe i stężenie pośmiertne. Mieszkanie strażacy sprawdzali, czy nie ma w nim gazów trujących, które ewentualnie mogły się przyczynić do śmierci właściciela. Miernik wielogazowy (M40) nie stwierdził żadnych gazów niebezpiecznych – podsumował st.kpt.Czapelski.

MARIAN KLUSEK

Dodaj komentarz