Bomba ekologiczna w nieczynnym zakładzie ?

flash Paragraf

Kilkaset zbiorników o pojemności od 20 do 1000 litrów z nieznanymi chemikaliami oraz 1200 ton odpadów tekstylnych zalega w prywatnej hali zakładu w Stąporkowie przy ul.Staszica. Magazyn z chemikaliami odkryli policjanci podczas działań operacyjnych.

 

W jednej hal, zdaje się opuszczonej, fabryki w Stąporkowie policjanci odkryli olbrzymie ilości różnorodnych chemikaliów, sterty starych ubrań.

Młodszy inspektor Dariusz Dębowski, zastępca komendanta powiatowego policji w Końskich, powiedział nam, że funkcjonariusze prowadzą postępowanie w sprawie m.in.: niepłacenia rachunków za wynajem hali fabrycznej przy ul.Staszica, w Stąporkowie. Zakład znajduje się w gestii syndyka masy upadłościowej. Policjanci weszli do dawnej hali produkcyjnej  i zatrwożył ich bałagan, jaki zobaczyli.  Stały tam beczki stalowe i pojemniki z tworzyw sztucznych, wypełnione nieznanymi  substancjami chemicznymi. Kilkaset zbiorników o pojemności od 20 do 1000 litów i chyba z 1200 ton starych ubrań, odpadków testylnych. Powiadomiliśmy Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Kielcach,  prokuratora, Państwową Straż Pożarną, służby ratownicze – informuje mł. insp. Dębowski.

 

Strażacy w akcji

W czwartek 8 listopada ok. godz. 11.34 policjanci zawiadomili stanowisko kierowania PSP w Końskich. Oficer dyżurny ogłosił alarm. W zakładzie gdzie znaleziono chemikalia najpierw pojawiła się OSP KSRG z Niekłania, którą dowodził dh Jakub Solarz. Kilka minut później przybyły zastępy JRG Końskie i dowodzenie przejął asp. sztab. Michał Bukowski, następnie st. kpt. Michał  Krzeszowski i st. kpt. Ryszard Stańczak, zastępca komendanta powiatowego w Końskich.

Strażacy ratownicy JRG Końskie zabezpieczeni w sprzęt ochrony dróg oddechowych z  miernikami  wielogazowymi weszli do hali. Przeprowadzali rozpoznanie.  Następnie wyznaczyli 50 – metrową strefę zagrożenia. Potwierdzili, że w hali  znajdują się  zbiorniki, beczki różnej wielkości od 20 do 1000 litrów z nieznanymi substancjami oraz około 1200, a może i więcej  ton odpadów tekstylnych. Obok  wejścia do obiektu stała cysterna samochodowa o pojemności całkowitej 30 000 litrów, w której znajdowała się nieznana substancja – relacjonował nam  starszy kapitan Mariusz Czapelski, oficer prasowy koneckich strażaków PSP.

 

Ratownictwo ekologiczno-chemiczne

Niektóre ze zbiorników magazynowanych w hali były w niewielkim stopniu uszkodzone, a śladowe ilości substancji wyciekły. Na posadzce widoczne były niewielkie plamy niewiadomych substancji. Następnie ratownicy JRG Końskie badali atmosferę  w obiekcie i  bezpośrednim sąsiedztwie za pomocą mierników wielogazowych. W monitorowanej strefie nie było niebezpiecznych gazów, zatem odstąpili od ewakuowania ludzi, z najbliższego budynku oddalonego o 50 metrów. Niemniej, koneccy strażacy  JRG poprosili do pomocy specjalistyczne zastępy chemiczno –ekologiczne.

Do Stąporkowa przybyła grupa operacyjna komendy wojewódzkiej PSP. Dowodzenie akcją objął  st. bryg. Robert Sabat, zastępca komendanta wojewódzkiego, st. kpt. Michał Pająk, koordynator ds. ratownictwa chemiczno-ekologicznego. Przyjechały: Samodzielna Grupa Ratownictwa Chemiczno Ekologicznego z JRG Skarżysko-Kamienna i  JRG I Kielce.

 

Zaniepokojeni  niebezpieczeństwem

O tym magazynie niebezpiecznych chemikaliów jaki odkryto w Stąporkowie   poinformowano  Agatę Wojtaszek, wojewodę świętokrzyskiego. Do fabryki na ul.Staszica o godzinie 13, przybyła Dorota Łukomska, burmistrz Stąporkowa, kilka minut później Wiesław Basiak, naczelnik Wydziału Zarządzania Kryzysowego Starostwa Powiatowego,  mł. insp. Dariusz Dębowski zastępca KPP Końskie i Ewa Bukowska, prokurator rejonowy w Końskich.

 

Badanie chemikaliów

Jednostka ratownictwa chemicznego ze Skarżyska sprawdzała atmosferę w hali magazynowej i przyległym terenie. Mierniki nie wykazywały podwyższonych wartości gazów niebezpiecznych. Chemicy z Kielc pobrali próbki substancji, jakie były w beczkach i pojemnikach. Po wyjściu z tego pomieszczenia ratownicy przeszli przez stanowisko dekontaminacyjne, gdzie kombinezony strażackie zostały pozbawione ewentualnych zabrudzeń nieznanymi substancjami. Próbki przebadano spektrometrami. Nie udało się zidentyfikować substancji. Toteż przekazano je inspekcji Ochrony Środowiska do dalszych badań.

 

To nie były ćwiczenia

Akcja rozpoznania – jak się wydaje –  chemicznej bomby, która może okazać się zgubna dla środowiska naturalnego  Stąporkowa, trwała prawie 5 godzin. Przez miasto przejechało 21 strażackich wozów bojowych, 3 policyjne i 6 innych służb. Mieszkańcy miasta uważali, że to kolejne ćwiczenia straży pożarnych jakie odbywają się Gaspolu. Niestety, tym razem akcja odbywała się bardzo poważnie i z największą ostrożnością podczas rozwiązywania problemu. Udział brało: 10 zastępów JRG – 30 strażaków ratowników; 4 zastępy OSP KSRG: OSP Odrowąż, OSP Niekłań, OSP Krasna, OSP Stąporków  -16 druhów, 4 zastępy ratownictwa chemicznego – 14  strażaków chemików, 3 radiowozy – 7 policjantów oraz pełnomocnik syndyka masy upadłościowej  i osoby towarzyszące przedstawicielom władz samorządowych. Grupa operacyjna KP PSP: st. kpt. Ryszard Stańczak, bryg. Adam Zieliński -dowódca JRG Końskie, st. kpt. Mariusz Czapelski -specjalista KP PSP, rzecznik prasowy Komendanta Powiatowego PSP w Końskich.

 

Czekamy na wynik badania

Halę magazynową wraz z składowanymi odpadami oraz cysternę z nieznaną substancją przekazano protokolarnie do zabezpieczenia Prokuratorowi Rejonowemu w Końskich.

Problemu z chemikaliami definitywnie nie rozwiązano. Na razie nic nie zostało zniszczone.  Przeciętny śmiertelnik do hali wejść nie może. Beczki, pojemniki zmagazynowane w hali stoją na swoim miejscu, cysterna z jakąś substancją również. Hałda starych łachów, odpadów tekstylnych nadal zawala pomieszczenie.  Przypuszczać należy, że  po dokładnym przebadaniu próbek, jakiego podjął się Inspektorat Ochrony Środowiska, dowiemy się czy chemikalia  zagrażają ludziom. A tym samym środowisku naturalnemu i terenowi nie tylko w nieczynnym zakładzie przy ul.Staszica.

MARIAN KLUSEK

Dodaj komentarz