Czysty komin i czujnik tlenku ratują życie

Paragraf

Kapitan Mariusz Czapelski, rzecznik prasowy komendanta powiatowego PSP w Końskich podkreśla, że bardzo często przez niesprawny, „zarośnięty sadzami” przewód kominowy dochodzi do pożarów budynków oraz podtrucia tlenkiem węgla, czadem. Należy wyjaśnić, że sadza to produkt, który powstaje w trakcie niepełnego spalania węgla, drewna lub też innych paliw, zawierających w swoim składzie  chemicznym węgiel. Zapłon sadzy to zapalenie się  wspomnianych cząstek, które zbierały się w czasie pracy urządzeń ogrzewczych. Często  przez wiele lat. Jeżeli wypalony komin da się naprawić, to niemożliwe jest odzyskanie życia człowieka śmiertelnie zatrutego tlenkiem węgla. Każdy właściciel domku jednorodzinnego, ogrzewanego z pieca centralnego ogrzewania, pieca kaflowego, gazowego powinien zamontować sobie czujnik dymu i gazu, który w przypadku awarii paleniska, pożaru wyczuje i zaalarmuje – ujmując krótko – o  zadymieniu domu, ulatnianiu się zabójczego tlenku węgla.

Ogień w kominie

W Fałkowie przy ulicy Pląskowickiej nadmierna ilość sadzi w przewodzie kominowym domu mieszkalnego spowodowała ich pożar. Około, godziny 21.40 zastęp druhów OSP Fałków dowodzony przez dh Grzegorza Zganiacza  wygasił piec gaśnicą proszkową. Potem  monitorował temperaturę przewodu kominowego na całej jego wysokości. Po północy podobne działania prowadzili druhowie OSP KSRG Odrowąż dowodzeni przez dh Michała Solarza. Wygasili  piec, wybrali pozostałości z paleniska, sprawdzali temperaturę przewodu kominowego na całej jego wysokości. Kilka minut po godzinie 16, do pożaru sadzy wezwano  OSP KSRG Krasna. Zastęp kierowany przez dh Sebastiana Sobczaka wygasił  piec, a komin  przesypał piaskiem. Potem sprawdzano jego temperaturę. Wszystkich właścicieli posesji gdzie w kominach paliły się sadze, strażacy poinformowali o konieczności przeczyszczenia przewodu kominowego przez uprawnionego kominiarza. Podpowiadali, by do tego czasu komina nie użytkowali.

Czujnik ostrzegł mieszkańców

W domu jednorodzinnym, w Rogowie, około godziny zadziałał czujnik dymu i tlenku węgla. Po takim alarmie sygnalizującym o trującym gazie właścicielka domu wraz z dzieckiem opuściła budynek. Za chwilę przybyła JRG dowodzona przez asp.sztab. Rafała Kwapisza. Strażacy zobaczyli gęste zadymienie w budynku mieszkalnym. Założyli maski ochrony dróg oddechowych  weszli do kotłowni, bo stamtąd wydobywał się dym. Paliły się  trociny w zasobniku  pieca centralnego ogrzewania. Strażacy ugasili płonące trociny. Inni rozpoczęli oddymianie i wietrzenie całego budynku. Gdy już pożar ugasili, na podwórko wynosili trociny z zasobnika i przelewali wodą. Następnie przy użyciu detektora wielogazowego sprawdzono pomieszczenia, nie stwierdzając tlenku węgla. Budynek po przewietrzeniu nadaje się do ponownego zamieszkania. Szczęściem o grożącym mieszkańcom niebezpieczeństwie w porę ostrzegł czujnik dymu i tlenku węgla.

Dodaj komentarz