Nie chcemy tu kurzej fermy!

flash Okolice

– Nie godzimy się na to, żeby zbudowali u nas fermę. Odór będzie ogromny, nikt nie będzie chciał tu mieszkać – zgodnie mówią mieszkańcy Skrzyszowa w gminie Gowarczów, którzy właśnie rozpoczynają protest przeciwko budowie ośmiu kurników do hodowli ok. pół miliona sztuk bojlerów czyli kur mięsnych przeznaczonych na ubój. Postępowanie w Urzędzie Gminy jest na samym początku czyli staraniach inwestora o wydanie decyzji środowiskowej.

Zapowiada się, że najbliższe tygodnie dla mieszkańców Skrzyszowa leżącego tuż pod Gowarczowem będą pełne emocji. – Dopiero dowiedzieliśmy, że ma być u nas budowana wielka ferma kurza obejmująca osiem kurników. Z mojego domu będzie ją widać, bo chcą ją wybudować tuż za sadem – opowiada Zdzisław Juszczyński, mieszkaniec Skrzyszowa. Na prywatnej działce należącej do jego z mieszkańców Skrzyszowa ma zostać wybudowanych osiem budynków inwentarskich – kurników dla brojlerów czyli kur mięsnych przeznaczonych na ubój. – Nie wszyscy wiedzieli, że coś takiego ma u nas powstać. Nie wszyscy czytają ogłoszenia, albo internet. Dobrze, że zobaczyliśmy to wcześniej i mieliśmy czas na wniesienie protestu do wójta – dodaje pan Zdzisław. Pod protestem podpisało się 232 mieszkańców czterech wsi: Skrzyszowa, Korytkowa, Bernowa, Giełzowa.

Przesiąki do wód?

W piśmie skierowanym do Urzędu Gminy w Gowarczowie, Świętokrzyskiego Urzędu Wojewódzkiego i Greenpeace Polska czytamy, że mieszkańcy obawiają się zarówno drastycznego spadku atrakcyjności swoich działek jak i możliwości zanieczyszczenia wody. – Kurniki mają być budowane na granicy Bernowa, gdzie znajduje się ujęcie wody dla okolicznych wiosek, a co się stanie, jak zostanie ono zanieczyszczone? – pyta pan Zdzisław. Podobne stanowisko reprezentuje Michał Śliwiński z Gospodarstwa Rybackiego Felicjanów, które złożyło również swój protest. – Jeśli nastąpią przesiąki do wody, to wszyscy na tym stracimy i my jako hodowcy ryb i mieszkańcy, którzy korzystają z wody – mówi pan Michał. – Nie zapominajmy, że przez Skrzyszów będą jeździć wielkie samochody z transportami kur. Tu nie ma chodników, wszystko zostanie rozjeżdżone. Nie będzie można spokojnie przejść – dodaje. Cezary Niechciał, prowadzący Gospodarstwo Rybackie Felicjanów w swoim proteście zwraca m.in. uwagę na bliskość inwestycji z obszarem Natura 2000 – Ostoja Brzeźnicka oraz kwestionuje obsadzenie obszaru kurników pasem zieleni mającym zatrzymywać zapach. Dokumenty z protestem otrzymała również  Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, Główny Dyrektor Ochrony Środowiska, Państwowy Instytut Weterynaryjny

Chronić bociany

W dokumencie podpisanym przez Dawida Juszczyńskiego, który trafił do Urzędu Gminy czytamy również o innych zastrzeżeniach do przygotowanego raportu oddziaływania inwestycji na środowisko. Mieszkańcy wspominają m.in. o braku uwzględnienia rowu melioracyjnego znajdującego się na działce, na której mają powstać kurniki, co w opinii mieszkańców powoduje, że istniejące dokumenty nie odzwierciedlają stanu faktycznego. Według mieszkańców inwestycja może zagrozić życiu  białych bocianów (które tu zbierają się późnym latem, by odlecieć), błotniaków stawowych czy chronionej czajki, o których przygotowany raport oddziaływania na środowisko nie wspomina.

Turyści nie przyjadą?

Budowa kurników budzi również niepokój Stefana Szymczyka, który w bezpośrednim sąsiedztwie działki, gdzie ma powstać ferma prowadzi stadninę koni – Stajnię Zaleście. – Droga do kurników będzie prowadziła obok padoków, na których prowadzone są jazdy konne. Boję się, że nikt nie będzie chciał u nas jeździć. Planowaliśmy z synem uruchomić tu również agroturystykę, ale teraz nie wiem, czy w takiej sytuacji do tego dojdzie – opowiada pan Stefan. Odoru boją się też panie z Korytkowa. – Jak przejdzie samochód z transportem, to śmierdzi, a co dopiero jak będzie tak blisko. Te zapachy będą do nas na pewno dolatywać – mówią Helena Michałowska i Krystyna Stańczyk.

Sprawa w toku

Spokojnie do tematu podchodzi wójt Stanisław Pacocha, – Inwestor wystąpił do Urzędu Gminy z prośbą o wydanie decyzji środowiskowej. Do dokumentu załączono raport o oddziaływaniu przedsięwzięcia na środowisko. Dokumenty były do publicznego wglądu przez mieszkańców, wysłaliśmy je również do Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska koneckiego Sanepidu – informuje wójt. – W tym czasie dotarły do nas protesty mieszkańców, które również odesłaliśmy do RDOŚ, Sanepidu i inwestora. Obecnie czekamy na odpowiedzi na nie. Spotkałem się w sobotę z protestującymi i zapewniłem, że jestem po ich stronie – dodaje wójt. Kurniki chce budować firma zajmujące się przetwórstwem drobiu z województwa mazowieckiego. Z naszych informacji wynika, że to nie pierwszy protest mieszkańców, z którym muszą sobie poradzić inwestorzy. Z przedstawicielami inwestora mimo wielu prób nie udało nam się skontaktować. Do tematu będziemy wracać.

Dodaj komentarz