Pomóżmy pani Ani w walce z chorobą. Ma dla kogo żyć

– Marzę o tym, żeby wyjechać na trzy, cztery dni nad morze. Zapomnieć o tym wszystkim – mówi Anna Telecka, mieszkanka Nadziejowa w gminie Stąporków. Od dziewięciu lat zmaga się z chorobą nowotworową i wierzy, że uda się zatrzymać jej rozwój.

Anna Telecka żyła normalnie tak jak większość kobiet w jej wieku. – Pracowałam jako opiekunka do osób starszych w Miejsko-Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej w Stąporkowie. Lubiłam swoją pracę, bo chętnie pomagałam innym. Nie przypuszczałam, że za niedługo to ja będę jej potrzebować i zostanę zmuszona do odejścia z pracy – opowiada pani Ania.

Nierówna walka

Po lewej stronie szyi wyczuła guzek, który zaczął się powiększać. Diagnoza lekarska była druzgocąca. Mój świat się zawalił 10 lutego 2010 roku po wycięciu guza z lewej strony szyi węzłów chłonnych. Okazało się, że jest to nowotwór złośliwy nosogardłowy – mówi dalej. Po operacji siedem tygodni spędziła w Świętokrzyskim Centrum Onkologii w Kielcach. Zaczęło się długotrwałe leczenie, chemie, naświetlenia. Nowotwór odpuścił, ale szczęście nie trwało długo.  W 2014 roku podczas cyklicznych badań okazało się, że są przerzuty.
– Myślałam, że już będę szczęśliwa z rodziną, ale po kilku latach choroba znów dała o sobie znać, bo zaatakował płuca, kości, szpik kostny, świat ponownie mi się zawalił – dodaje. – W pierwszym badaniu wyszło, że mam cienie na płucach, co oznaczało, że  choroba wraca. Od tego czasu jestem  poddawana ciągłej chemii, ale nowotwór nie odpuszcza i zaatakował kręgosłup i wątrobę. Jestem na tyle silna i walczę, nie poddam się, bo chcę żyć dla mojej rodziny – opowiada. Szansy na całkowite wyzdrowienie nie ma. Jest jednak nadzieja na to, że choroba może się zatrzymać.

Przed dziewięć lat pani Ania zgromadziła mnóstwo badań dokumentujących jej chorobę.

Strach ten sam

Codzienność pani Ani wypełnia strach o swoje zdrowie. – Boję się tak, jak bałam się na początku choroby, najgorsze jest oczekiwanie na wyniki. Nigdy się nie poddałam i nie zamierzam – zaznacza. Jak przyznaje to właśnie rodzina jest dla niej najważniejsza. Ze szczerym uśmiechem przyznaje, że gotowanie nigdy nie było jej mocną stroną. Za to zawsze odpowiadał i odpowiada jej mąż Zbigniew. – Wolę zrobić coś w domu, uprać, posprzątać. Ułatwiło nam się niedawno, kiedy dostaliśmy zmywarkę w prezencie od Szlachetnej Paczce. Byłam wzruszona, że są ludzie, którzy chcą nam pomagać – opowiada.
Oprócz męża nieustanne wsparcie otrzymuje od swoich dzieci.  Moja młodsza córka Karolina choruje na autyzm, jest niepełnosprawna. Codziennie dojeżdża na zajęcia do Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Baryczy. Patrycja, starsza córka jest zdrowa, uczy się w szkole podstawowej w niedalekim Niekłaniu Wielkim. Pani Ania bardzo lubi spędzać czas z rodziną. Z racji konieczności unikania możliwości złapania infekcji większość czasu spędza w domu. Z radością oddaje się oglądaniu seriali meksykańskich.

Dostali wsparcie

Rodzina utrzymuje się z jej niewielkiej renty i renty, jaką otrzymuje mąż jako opiekun chorego dziecka.  Pani Ania może liczyć na pomoc innych. W grudniu 2018 roku w Miejsko-Gminnym Ośrodku Kultury i Sportu w Stąporkowie odbył się koncert charytatywny, z którego dochód został przeznaczony na leczenie. Uzbierano 3,6 tys. zł. Nie zabrakło osób o dobrych sercach, ale też negatywnych komentarzy, które dotknęły rodzinę.

– Kto będzie miał dobre serce, to wpłaci pieniądze, pomoże. Nie brakuje dobrych ludzi, którzy oferują pomoc, zdrowia się niestety nie kupi.  Nie chciałbym tej choroby, wyjechałabym do pracy, żylibyśmy normalnie jak wszyscy. Każdy kto źle mówi o nas powinien choć raz pojechać z nami na onkologię, posiedzieć w poczekalni kilka godzin, zobaczyć, jak wygląda chemia – mówi Zbigniew Telecki, maż pani Ani.

Obecnie można wpłacać dowolne kwoty na leczenie. W planach jest kolejna gminna akcja pomocy. Na niedzielę 2 czerwca zaplanowano w stąporkowskim amfiteatrze koncert charytatywny z okazji Dnia Dziecka, z którego dochód zostanie w części przeznaczony właśnie na wsparcie w leczeniu.

O czym marzy pani Ania?

– Chciałabym dożyć momentu, kiedy moja córka będzie pełnoletnia. Wierzę, że Bóg pozwoli mi przetrwać najtrudniejsze chwile i los się do mnie uśmiechnie – mówi z radością w oczach. – Marzę też o tym, żeby na kilka dni pojechać nad morze. Może do Kołobrzegu, pospacerować plażą. Zapomnieć o tym wszystkim tak na trzy, cztery dni – kończy z nadzieją.

 

TAK MOŻNA POMÓC PANI ANI

wpłaty na konto z dopiskiem – Dla pani Ani

81 1020 2629 0000 9202 0369 6432

4 KOMENTARZE

    • zgadzam się , niestety chemia to nic dobrego z tym co ludzie mają począć, skoro słyszą
      pierwsze słowo „rak” a drugie to” chemia ” i wierzą że chemia to jedyny sposób – niestety

Dodaj komentarz

Wiadomości

Bezpieczne skrzyżowania

Od kilku dni funkcjonariusze z wydziału Ruchu Drogowego koneckiej jednostki przeprowadzą działania zatytułowane - "Bezpieczne Skrzyżowanie". Celem akcji jest poprawa bezpieczeństwa użytkowników dróg na...

Najnowsze komentarze

Galerie

Najbardziej popularne

Wiadomości

Główny Lekarz Weterynarii apeluje do grzybiarzy o zachowanie tzw. "bezpieczeństwa biologicznego" podczas zbierania grzybów na obszarach, gdzie występuje afrykański pomór świń (ASF), a więc...
Wczoraj zostały zorganizowane działania profilaktyczne „Aktywny Senior”. Wspólnie z seniorami policjantki z Komendy Powiatowej Policji w Końskich udały się do jednego z klubów sportowych...
Od kilku dni funkcjonariusze z wydziału Ruchu Drogowego koneckiej jednostki przeprowadzą działania zatytułowane - "Bezpieczne Skrzyżowanie". Celem akcji jest poprawa bezpieczeństwa użytkowników dróg na...

Ostatnio dodane

Najnowsze komentarze