Do studni wpadł kolega!

Mężczyzna powiadomił stanowisko kierowania PSP w Końskich, że w do głębokiej studni w lesie koło Kazanowa wpadł kolega. Ale się o własnych siłach wydostał i odszedł nie wiadomo w jakim kierunku.

Natychmiast po takim zawiadomieniu ok. godziny 10.10  do akcji ratowniczej pojechały dwa zastępy JRG kierowane przez st. kpt. Michała Krzeszowskiego, OSP KSRG Modliszewice i OSP Kazanów. Pół godziny później dowodzenie akcją przejął bryg. Adam Zieliński.

Świadek na drodze

Gdy strażacy JRG dojeżdżali do lasu pod Kazanów, na drodze krajowej K42 napotkali mężczyznę. Twierdził, że  był świadkiem i jednocześnie osobą zgłaszającą zdarzenie. Z relacji 18-latka wynikało, iż młody mężczyzna,  który wpadł do studni wydostała się z niej o własnych siłach i odszedł  w nieznanym kierunku. Nieco później okazało się, że było zupełnie inaczej, a w finale całkowicie odmiennie niż na początku. Tak szybko zmieniał wersje  zdarzenia, bo w takim tempie prawdopodobnie po zażyciu środków odurzających pracował mózg.  Miejsce spotkania ze świadkiem, od studni dzieliło ok. 500 metrów. Dwa  zastępy udały się w jej pobliże. Jeden zastęp poszukiwał zaginionej osoby w lesie wzdłuż drogi K42. W tym czasie do akcji wyjeżdżała już Samodzielna Grupa Ratownictwa Wodnego „Kielce 3”, która miałaby spenetrować studnię od szczytu do dna.

Straszna studnia

Punktem odniesienia całej operacji strażackiej była leśniczówka stojąca na górce przy drodze K42. Po  przeciwnej stronie, jakieś  50 metrów od drogi strażacy odnaleźli studnię. Z daszkiem obudowanym na betonowych kręgach. Niby zabezpieczona ale jednak dostęp do wnętrza był łatwy. Wystarczyło uchylić drzwiczki i już widać było  wałek z łańcuchem do którego wiązano wiadro i  kołowrotem spuszczano w głąb. Lustro wody oddalone od  poziomu gruntu o 19 metrów. A do tego jeszcze słup wody  wysokości 2 metrów.

Nie wpadł, ale go wrzucili

Z kolejnej relacji, albo też wersji 18-letniego świadka wynikało, iż jego znajomy został wrzucony do studni przez kolegów. Sam się z niej wydostał i odszedł do Nowego Kazanowa. Strażacy ratownicy taśmami zabezpieczyli miejsce wokół studni. Ocenili  stan techniczny tej „dziury w ziemi”. Oświetlili jej wnętrze. Przygotowali sprzęt do detekcji i napowietrzenia studni, żeby strażacy ratownicy z Kielc mogli  zejść w głębinę. Niemniej sami na początek kotwicą przywiązaną do liny penetrowali jej dno. Nie odnaleźli żywego, ani martwego człowieka.

W trakcie dalszej rozmowy ze  świadkiem  zdarzenia strażacy nie uzyskali  logicznego i spójnego opisu wrzucania do studni człowieka, który ponoć o własnych siłach się wydostał. Pytający co chwila otrzymywali od młodego człowieka zupełnie sprzeczne informacje, które obniżały jego wiarygodność – relacjonuje nam zdarzenie st. kapitan Mariusz Czapelski, oficer prasowy koneckich strażaków PSP.

Wcale do studni nie wpadł

Zachowanie świadka budziło coraz  większe  wątpliwości, w tym również tyczące się jego stanu psychofizycznego. Teraz policjanci przejęli 18-latka. Przepytali go dokładnie o sytuacji, którą opisywał. Wreszcie stróże prawa otrzymali informację, że mężczyzna, który miał wpaść do studni, znajduje się w swoim domu. Ponadto w tym  dniu nie przebywał w tamtej okolicy, gdzie strażacy prowadzili akcję poszukiwawczą. Osoba zgłaszająca, czyli 18-letni świadek „zdarzenia”  po zakończeniu przesłuchania przez policję został przekazana Zespołowi Ratownictwa Medycznego. Po przebadaniu ZRM przetransportował go  na SOR w Końskich w celu dalszej diagnozy czy aby w jego organizmie nie znajdują się  środki odurzające.

Jednostka SGRW „Kielce3” została zawrócona w trakcie dojazdu do zdarzenia  w kazanowskim lesie. Nie była potrzebna do penetracji studni, bowiem w niej nikogo nie było.

Penetrowali studnię kotwicą na linie. Nic nie znaleźli

MARIAN KLUSEK

Fot. PSP Końskie

Dodaj komentarz

Wiadomości

  • Ministerstwo 300x250

Najnowsze komentarze

Galerie

Najbardziej popularne

Wiadomości

Na oświetlonych ulicach zderzają się samochody, bo niektórzy kierowcy nie przestrzegają przepisów. Nie zatrzymują się przed znakiem STOP. W efekcie trzeba będzie klepać połamane...

Ostatnio dodane

Najnowsze komentarze