Plenerowy debiut Koła Gospodyń Wiejskich „Gatniczanki”. To był bardzo udany festyn! [zdjęcia]

Koło Gospodyń Wiejskich w Gatnikach zorganizowało swój pierwszy festyn. Było to sondowanie wartości, propozycji i potrzeb jakie mają mieszkańcy wsi, a po części jako swoisty egzamin liderów wsi. Koło powstało w marcu 2019 roku i liczy 32 osoby.

W Gatnikach, gdzie mieszka około 150 ludzi istnieje i prężnie działa  Kółko Różańcowe, ale nie samą modlitwą ludzie żyją, więc panie, członkinie Kółka Różańcowego postanowiły, że powołają Koło Gospodyń Wiejskich „Gatniczanki”. I będą coś więcej robić we wsi i na rzecz miejscowego społeczeństwa. Teraz pod jednym szyldem działają dwa kółka.

Jak nam powiedziała Barbara Płyta, liderka i organizatorka – Koło Gospodyń Wiejskich  promuje  tradycyjne wartości, integruje  i aktywuje mieszkańców do działań społeczno-kulturowych. – Działamy od marca 2019 roku. Marzymy o budowie domu ludowego, w którym mieszkańcy, mogliby się spotykać, wspólnie działać. Starsze osoby przekazywałyby swoje tajemnice, a młodzi ludzie uczyli ojców, babcie  jak  posługiwać się komputerem, obsłużyć  Internet, itd.  Do koła należą dwudziestolatki jak też  i ich babcie.  Pracują razem, dla wsi, dla tego niewielkiego społeczeństwa, małej ojczyzny – opowiada pani Barbara.

Na początku Gatnik, tuż za ekranami dźwiękochłonnymi, które ruchliwą  drogę  wojewódzką oddzielają od wsi, jest dość duży plac.  Tu właśnie Koło Gospodyń Wiejskich „Gatniczanki” zorganizowało Pierwszy Festyn Rodzinny. W czwartkowe popołudnie, gdy Wojsko Polskie obchodziło swoje święto, plac w Gatnikach przygotowany był na zabawę dla wszystkich. Pod namiotami zorganizowano stoiska z ciastami i ciasteczkami, wiktuałami, których rodowód sięga odległych czasów, kiedy  obowiązywało surowe, ale zdrowe wiejskie menu.

W wojskowej kuchni polowej Regina Bracik i Bożenna Świercz gotowały grochówkę, a nieco dalej na ruszcie Anny i Kamila Bakalarzów skwierczały kiełbaski.  Można było popróbować, posmakować  różnorodnych specjałów. A komu skoczyło ciśnienie, mógł  skorzystać z punktu mierzenia, którym zarządzała Katarzyna Serek.Dla dzieci również były atrakcje jak malowane buźki, pompowane zabawki.

Obok zadaszonej części gdzie delektowano się potrawami, stanęła scena. I to z niej panie Barbara Płyta i Katarzyna Serek mówiły o Kole Gospodyń Wiejskich „Gatniczanki” i witały gości. A więc mieszkańców wsi i okolicznych miejscowości m.in.:  Sokołowa, Dziebałtowa, Sielpi, władze miasta: Krzysztofa Obratańskiego, Marcina Zielińskiego, Krzysztofa Jasińskiego, Piotra Słokę, przewodniczącego  RM,  ks. Wiesława Szymkiewicza proboszcza parafii z Dziebałtowa, Grzegorza Pieca, starostę koneckiego, który festyn objął swoim patronem,  Mariusza Goska,  członek zarządu województwa,  Łukasza Kubkę,  wiceprzewodniczącego RP i wielu  radnych miejskich, powiatowych oraz wielu zaproszonych gości.

Gdy inspiratorki utworzenia KGW i festynu zeszły ze sceny, miejsce zajął Zespół „Sokołów”, pod kierownictwem Krystyny Nartowskiej. Zespołowi Sokołów, akompaniowała kapela Krzysztofa Wieruszewskiego, akordeonisty. Towarzyszyli mu skrzypek  Stanisław Sosnowski i bębnista Andrzej Knez, który również śpiewał z paniami z „Sokołowa”. Jak nam powiedziała Krystyna Nartowska,  członkinie zespołu ubrane we wspaniałe ludowe stroje tańczyły opoczyńskie  obery, oberki, polki, walczyki. Śpiewały  różne piosenki. To była uczta dla ucha, toteż widownia nagradzała artystów brawami.

O bezpieczeństwo uczestników, ład i porządek na festynie zadbali druhowie strażacy z OSP Dziebałtów, którymi dowodził prezes, dh Andrzej Nowak.

Pierwszy Festyn Rodzinny  w Gaźnikach, jaki zorganizowały „Gatniczanki”  należy uznać za wielce udany. Zabawa była przepyszna, dla ciała i dla ducha.

MARIAN KLUSEK

Dodaj komentarz

Wiadomości

Najnowsze komentarze

Galerie

Najbardziej popularne

Wiadomości

Ostatnio dodane

Najnowsze komentarze