Szczury uciekały z płonących hałd, rozbiegły się po okolicy

Po pierwszym pożarze odpadów komunalnych zalegających na placu magazynowym zakładu Polskich Odpadów Komunalnych w Fałkowie, w płomieniach ginęły gryzonie, karaluchy i inne robactwo. Niemniej szczury, których życie było zagrożone uciekały w różne strony. Dotarły do gospodarstw w Skórnicach, Pląskowicach Fałkowie. I osiedlają się przed zimą.

Siedlisko

Wśród tego galimatiasu komunalnych materiałów odpadowych znakomite miejsce na swoje bytowanie znalazły sobie głównie szczury i karaluchy. Wiadomo, że karaluchy należało liczyć w tysiącach, a nawet setkach tysięcy, a może milionach sztuk. Chyba nieco mniej było szczurów. Chociaż też trzeba było ich populację ukrytą w magazynowym składowisku określać na setki, jeżeli nie tysiące. Koniecznie muszę dodać, że ciąża trwa od 20 do 24 dni. W jednym miocie rodzi się od 3 do 15 młodych. Co daje około 90 szczurów z jednej samicy rocznie. Dojrzałość płciową osiągają w 3 miesiące. I po tym okresie, liczmy 50 samic, urodzi po 90 młodych. Warunki bytowe w składowiskach szczury miały i mają doskonałe. Nikt im nie przeszkadza.

 

Eksmisja, emigracja

Gdy ogień dochodził do siedzib szczurów, te gremialnie zmieniały miejsce pobytu. Strażacy opowiadali nam, że szczury były tak bezczelne, że na nikogo uwagi nie zwracały, a jedynie obawiając się o własne życie zmieniały miejsce. Przechodziły między strażakami, którzy zajęci swoimi pracami, działaniami gaśniczymi nawet nie mieli czasu patrzeć pod nogi. A tam spacerowały szczury. Niczym oswojone, tresowane zwierzątka, a nie dzikie gryzonie. Przez dziesięć dni ogień pochłaniał kolejne zmagazynowane odpady komunalne. Szczurom kurczyło się terytorium. Sytuacja zmusiła ich do eksmisji i emigracji z magazynu Polskich Odpadów Komunalnych. Poszły przed siebie. Dotarły do Pląskowic, Skórnic, Fałkowa.

 

Wyjechały na emigrację

Emigrowały z płonących hałd również karaluchy. Wiadomo, że to są bardzo inteligentne owady. Nie umykały piechotą, ale wykorzystały samochody strażackie. Weszły w szpary, schowki i rozjechały się po całym województwie świętokrzyskim. Dotarły do tych miejscowości, skąd samochody strażackie uczestniczyły w gaszeniu pożaru w Fałkowie. Podczas tego największego, lipcowego pożaru, na szczycie jednej z hałd usiadł bocian. Patrzył co się też z jego magazynem żywności dzieje. Bocian, mięsożerny ptak, polował na szczury. Tym razem stał na szczycie i rozglądał się.

 

Przed siebie

O szczurach przebąkiwali mieszkańcy Fałkowa. Trafiali na nie w swoich gospodarstwach. No, ale nikt nie szedł do wójta by poskarżyć się na inwazję gryzoni. Jak nam powiedział Henryk Konieczny, wójt Fałkowa nikt o szczurach z nim nie rozmawiał. Nikt nie przyszedł poskarżyć się na plagę, która atakuje ich siedziby, zabudowania gospodarskie. Nawet nie wiedziałem, że u nas jest takie zjawisko. Wiadomo było, że ludzie na swój sposób i we własnym zakresie kupowali truciznę na gryzonie. Wysypywali w obejściach, domach, piwnicach. I po takim ataku trutki znajdywali martwe szczury. Nie wszystkie wytruto. Wiele z nich drąży korytarze w styropianie ocieplającym mieszkania i budynki. Gdy jest cicho, zwłaszcza nocą słychać jak spacerują tymi tunelami.

Sołtys Pląskowic, Krystyna Ostrowska mówiła nam, że po tym lipcowym pożarze w POK, mieszkańcy widzieli jak szczury w dzień się nigdzie nie chowały. Spacerowały w najlepsze. I nadal ludzie narzekają na ciągłe odwiedziny szczurów. Atakują gołębie na dachu, drób w kurnikach, jak to miało miejsce w naszym gospodarstwie. Najbardziej boimy się epidemii chorób i zarazków, które szczury mogą roznosić – podkreśla pani sołtys. W Skórnicach ludzie poszukują trucizny na gryzonie. Ale nie mówią, że chcą wytruć szczury, a zupełnie na inne robactwo. Czy ktoś bierze pod uwagę, co się stanie wiosną przyszłego roku, gdy z zakamarków zabudowań gospodarskich wyjdą setki tych gryzoni?

 

Filmowy hit

Druh Grzegorz Zganiacz, komendant OSP gminy Fałków sfilmował szczury. Na składowisku odpadów komunalnych (telefonem komórkowym) realizował film ze szczurami w rolach głównych. Niektóre gryzonie nawet do obiektywu pozują, szczerzą zęby w uśmiechu. Nikogo się nie boją, przed ludźmi nie uciekają. Ten film znalazł się na You Tube. Ludzie z zaciekawieniem oglądają to dokumentalne, kręcone na żywo dzieło. W trzy tygodnie od premiery obejrzało go ponad 2500 widzów. Druh Grzegorz Zganiacz, strażak ze swoimi podkomendnymi zawsze pierwszy był przy wszystkich pożarach w POK. Z racji najmniejszej odległości od siedziby strażaków do zakładu paliw alternatywnych. Ich wysyłano na pierwsze uderzenie, zderzenie się z pożarem. I to właśnie druh Grzegorz Zganiacz zwrócił uwagę, że szczury w większych niż dotychczas ilościach wdarły się i wdzierają do ludzkich siedzib w Pląskowicach, Skórnicach, Fałkowie.

MARIAN KLUSEK

Dodaj komentarz

Wiadomości

Najnowsze komentarze

Galerie

Najbardziej popularne

Wiadomości

Ostatnio dodane

Najnowsze komentarze