Reklama

PARDOŁÓW. Z popiołów powstała, w popiół się obróci. Szkoła odchodzi w zapomnienie....

Betonowy budynek szkoły, na który przychodzi czas zagłady jeszcze w Pardołowie stoi. W 2009 roku budynek został sprzedany prywatnemu przedsiębiorcy. Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego postawił ultimatum właścicielowi: odbuduje obiekt lub zburzy. Na dziś bliżej jest do rozbiórki...

 

Na skrzyżowaniu dróg w Pardołowie stoi popadający w ruinę budynek dawnej szkoły. Działka, na której stoi szkoła, liczy 4200 metrów kwadratowych, a sam budynek ma 990 metrów kwadratowych. Zarosły ogródki i działki warzywne, które uczniowie i nauczyciele uprawiali w ramach lekcji przyrody i biologii.

Przyjdzie spychacz i wyrówna?

Radosław Ruda, naczelnik Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego Starostwa Powiatowego w Końskich, poinformował, że budynek dawnej szkoły w Pardołowie, wbrew pozorom, ma słabą konstrukcję. Właściciel otrzymał więc od urzędu propozycję, odbudować obiekt albo go zburzyć i uprzątnąć teren.

Reklama

Wiadomo, że zagospodarowanie zaniedbanego budynku nie udało się dotychczas. Tego rodzaju prace są bardzo kosztowne. Według inspektoratu właściciel skłania się ku drugiemu wariantowi, czyli wyburzeniu budynku i uporządkowaniu terenu. Jednak rozbiórka może nie nastąpić natychmiast.

Burmistrz Stąporkowa Jarosław Młodawski powiedział nam, że jeśli powiatowe decyzje się uprawomocnią, a właściciel wyburzy obiekt i uprzątnie teren, gmina może przejąć plac jako spłatę długów wobec samorządu, między innymi podatkowych.

Reklama

Była piękna, zadbana, czysta, bo nasza

Szkoła w Pardołowie nie była tak zwaną Tysiąclatką, lecz placówką wybudowaną w miejsce dawnej, przepełnionej dziećmi drewnianej szkoły. Betonowy budynek powstał pod koniec lat sześćdziesiątych. Pisaliśmy o nim niemal od momentu zakończenia nauki i wyprowadzenia uczniów. Żadną miarą nie mogliśmy wzbudzić ani rozbudzić sumień ludzi, którzy z racji swoich stanowisk mogli coś zaradzić.

Od momentu zmiany właściciela z Urzędu Miasta i Gminy Stąporków na prywatnego przedsiębiorcę, czyli od 2009 roku, informujemy na naszych łamach o pogarszającym się stanie technicznym dawnej szkoły w Pardołowie.

Reklama

Ograbiona, bez szyb w oknach

Obecnie, w 2026 roku, dawna szkoła wygląda tragicznie. Przez minione lata została okradziona z żelaza, kabli, a nawet klepek podłogowych. Prawdopodobnie niemal każdy złodziej, który odwiedzał budynek, na pożegnanie wybijał szybę albo dewastował całe okno.

Mimo tych działań budynek ani myśli runąć. Ze ścian zewnętrznych odpadają tynki, a nasiąknięty wodą czarny gazobeton rozsypuje się na naszych oczach. Mimo to szkoła nadal stoi. Jak sarkofag.

Bez szkoły?

Wiejska młodzież w Pardołowie i Świerczowie doczekała się oświaty już w 1918 roku. Nie było jednak budynku szkoły. Nauczanie prowadzono w prywatnych, sąsiadujących ze sobą budynkach Ścibisza i Brożyny.

Reklama

W czasie II wojny światowej naukę prowadzono, zgodnie z niemieckimi nakazami, w domu Józefa Piętka, którego rodzinę wywieziono do III Rzeszy. Było kilka lekcji rachunków i pacierza.

W 1945 roku do wsi wracali wojenni tułacze. Reaktywowano działalność edukacyjną. Kilkoro zacnych ludzi uznało, że tak dalej być nie może. Musimy wybudować szkołę, bo inaczej będziemy się cofać w kulturze i oświacie. Nasze dzieci muszą być mądrzejsze od nas, postanowiono podczas jednego z zebrań odbywających się przed sklepem GS.

Reklama

Pracowita Wigilia

Na końcu wsi, pod lasem, nad rzeką Korytnicą, przedwojenny inżynier jednej z fabryk Stąporkowa wybudował stawy rybne i obszerny drewniany dom, niemal letnią willę.

Wojna sprawiła, że obiekt opustoszał. Mieszkańcy skrzyknęli się i od rana w Wigilię 1955 roku przystąpili do jego rozbiórki. Śnieg sięgał po pas, wiał wiatr, panował mróz, a ludzie mozolnie demontowali budynek belka po belce. Następnie przewozili drewno saniami i składowali z zamiarem budowy szkoły.

Przez całą zimę debatowano nad przedsięwzięciem, aż ostatecznie materiał budowlany przewieziono w miejsce, gdzie do dziś stoi betonowy budynek szkoły.

Reklama

Plany w siekierach

Od wiosny 1956 roku cieśle z Szałasu montowali nowy budynek według planów rysowanych na udeptanym piasku i workach po cemencie. Plany ludzie mieli w głowach, a cieśle w siekierach.

Pod koniec września 1957 roku szkoła przyjęła uczniów. Funkcjonowała niemal do końca lat sześćdziesiątych. Wówczas przez Pardołów i Świerczów przebiegła myśl, że trzeba zbudować nową, piękną szkołę przyszłości.

Koniec domu edukacji

Z każdym rokiem dzieci uczęszczających do szkoły było mniej. Ostatecznie władze gminy zlikwidowały placówkę. Uczniowie zaczęli dojeżdżać do szkoły w Stąporkowie.

Reklama

W budynku zadomowił się wiatr. Szkody czynił deszcz i ludzie. Być może nawet potomkowie tych, którzy z entuzjazmem szkołę budowali. Dziś ją dewastują.

Oaza dla seniorów

Szkołę, czyli nieruchomość należącą do gminy Stąporków, w 2009 roku komisarz sprzedał osobie prywatnej, która następnie wniosła ją jako aport do spółki.

Według planów miał tu powstać ośrodek rehabilitacyjny i dom opiekuńczo-leczniczy. Taka oaza dla seniorów, których w Pardołowie, Świerczowie i Włochowie przybywa z każdym rokiem.

Na planach się skończyło. Obiekt ponownie wystawiono na sprzedaż. Potencjalni nabywcy dostrzegali jego możliwości, ale ambitnych planów nie udało się zrealizować.

Reklama

Miało to być miejsce dla ludzi z okolicznych wsi, którzy coraz częściej samotnie żyją w swoich domach. Dzieci wyjechały, starsi zostali. Pola zarosły krzakami.

Prywatna wieś szlachecka Pardołów została założona w drugiej połowie XVI wieku na terenach wykarczowanego lasu. Teraz las wraca na swoje dawne miejsce.

Murowana przystań dla oświaty

Mieszkańcy przekazali swoje działki rolne pod budowę nowego obiektu, który wznosił Kombinat Budownictwa Mieszkaniowego ze Skarżyska-Kamiennej.

Budowano z prefabrykowanych płyt, stropów żerańskich i elementów korytkowych, a część ścian wykonano z betonu komórkowego. Szkołę wybudowano szybko, aby dzieci nie musiały już uczyć się w wynajmowanych lokalach.

Reklama

W agonii

Od kilku lat widać, że szkoła powoli znika, głównie od środka. Wejścia do budynku bywają zabezpieczane deskami przybitymi na krzyż. Większość okien świeci pustymi otworami po szybach. Wiatr przedmuchuje budynek na wylot.

Parkiet z holu, gdzie odbywały się zajęcia i występy artystyczne, został wyrwany niemal do betonu. Budynek ogołocono ze wszystkiego, co dało się oderwać i wynieść.

Zniszczony przez ludzi obiekt sprawia wrażenie całkowicie opuszczonego. Jak zamek po przegranej wojnie, którego obrońcy dawno uciekli.

Reklama

Złodziejski poligon

Budynek, niegdyś ozdoba wsi, znika wśród chaszczy i zarośli. W zakamarkach znajdują schronienie żmije. Trudno też dostrzec, kto i o jakiej porze przychodzi tu na złodziejski poligon.

Ze ścian wyrwano wszystko, co nadawało się do sprzedaży na skupie złomu.

Dawni mieszkańcy Pardołowa i Świerczowa wysyłali do tej szkoły swoje dzieci. Przychodzili na wywiadówki i akademie. Byli z niej dumni. Dziś trudno byłoby im pogodzić się z takim finałem.

Podczas rekonesansu, gdy budynku nikt nie zabezpieczał przed obcymi, żal ściska serce na widok tego, co ludzie potrafią zrobić z miejscem, które kiedyś tętniło życiem.

Nie będzie ośrodka zdrowia ani zakładu opiekuńczego, o których marzyli głównie starsi mieszkańcy. Także te skromne marzenia ostatecznie się rozwiały.

 

 

 

 

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 01/06/2026 12:03
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Konecki24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości