Reklama

GMINA RADOSZYCE. Uroczystości poświęcone pamięci Hubala i mieszkańców w Zychach

W niedzielę, 18 października br. w Zychach w gminie Radoszyce, odbyły się uroczystości upamiętniającym pobyt majora Henryka Dobrzańskiego "Hubala" we wsi i niemieckie represje na mieszkańcach.

Major Henryk Dobrzański "Hubal" był ostatnim żołnierzem Wojska Polskiego, który w mundurze oczekiwał na odsiecz z Zachodu. Z dziesięcioma ułanami przybył do wsi Zychy. Zatrzymał się w gajówce Jana Barana. Ten przypadek związał bohaterskiego majora Hubala z Zychami, gminą Radoszyce, powiatem koneckim. A wojna dopiero się zaczynała. Nastroje wśród żołnierzy i społeczeństwa były chłodne, ale pełne wyczekiwania, że jednak pomoc nadejdzie, szwabów się przegoni. Wyszło całkowicie inaczej.

Kwiaty i wspominki

Uroczystości upamiętniające pobyt majora Henryka Dobrzańskiego "Hubala" w Zychach odbyły się 18 października 2026 r. Przed tablica pamiątkową, gdzie wyryto litery opisujące pobyt dowódcy i ofiary jakie ponieśli miejscowi chłopi. Jak zawsze do Zychów przybyli samorządowcy, mieszkańcy okolicznych wsi, uczniowie szkół, druhowie strażacy, harcerze, poczty sztandarowe.

Reklama

Uczestniczyli również przewodniczący Sejmiku Województwa Świętokrzyskiego Andrzej Bętkowski, starosta konecki Grzegorz Piec, przewodniczący Rady Miejskiej w Radoszycach Jacek Zaleśny, a także wójt gminy Smyków Beata Janiszewska wraz z zastępcą Karolem Leśniakiem. Podczas uroczystości o tym historycznym fakcie z II wojny mówili - zastępca burmistrza Miasta i Gminy Radoszyce Robert Lisowski, ppłk Wiesław Margas wnuk Jana Barana "Dąbrowy", inspirator upamiętnienia tego miejsca.

Część artystyczna w wykonaniu uczniów Szkoły Podstawowej w Kłucku.

Reklama

Pod pomnikiem złożono kwiaty. Pamięć o tych wydarzeniach nadal jest żywa w lokalnej społeczności i przekazywana młodemu pokoleniu.

Na szlifowanym głazie

Szlifowany głaz jaki postawiono za płotem posesji Jana Barana, upamiętnia te wydarzenia - "W domu obok mieściła się gajówka, w której u gajowego Jana Barana kwaterował w drugiej połowie października 1939 r. mjr Henryk Dobrzański "Hubal". Przybyłych z nim 10 ułanów zamieszkało u zaufanych gospodarzy ze wsi Zychy. Tu podpisano dokument o powołaniu Okręgu Bojowego Kielce. Jan Baran "Dąbrowa" został mianowany pierwszym dowódcą Kadrowej Drużyny Strzeleckiej w Zychach. W wyniku donosu o udzielonej hubalczykom pomocy, mieszkańcy Zych zostali w dniach 26-27.03.1940 r. skazani przez Niemców i uwięzieni na 8 miesięcy (Baran Jan), 6 miesięcy (Lewosiński Jan, Lewosiński Stanisław, Nowacki Wincenty, Ruszkiewicz Feliks), 4 miesiące (Stępień Piotr, Włodarczyk Władysław) natomiast Kowalewski Leon, Ruszkiewicz Józef i Stępień Wiktor zostali wywiezieni do niemieckiego obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Ku czci pamięci skazanych, więzionych wnukowie i prawnukowie oraz mieszkańcy Gminy. Radoszyce - Zychy, 31.10.2014.

Reklama

Okręg Kielce

28 października 1939 r. kierownik Szkoły Powszechnej z Lipy Józef Wyrwa, późniejszy "Furgalski". Z synem Tadeuszem dotarli do gajówki w Zychach na spotkanie z majorem. W efekcie rozmów utworzył placówkę konspiracyjną.

Jan Stoiński, nauczyciel z Radoszyc, jak każdy ówczesny belfer ppor. rezerwy WP, komendant Obwodu Końskie SZP, ZWZ-AK i Armii Krajowej, w trzeciej dekadzie października nawiązał kontakt z majorem Dobrzańskim, który podjął właśnie decyzję o powołaniu organizacji pod nazwą "Okręg Bojowy Kielce".

Reklama

Za odwagę został odznaczony czterokrotnie Krzyżem Walecznych i krzyżem srebrnym Orderu Virtuti Militari. Był ostatnim żołnierzem Rzeczypospolitej, który w mundurze chciał przetrwać do przyjścia odsieczy z Zachodu. Nie doczekał. Poległ w lasach spalskich 30 kwietnia 1940 r., przeżywszy 42 lata.

Zostały zdjęcia

Tu trzeba dodać, że ludzie Hubala lubili się fotografować. Pani Woźniak znalazła w butelce zakopanej pod kamiennym krzyżem, przy drodze z Końskich do Wąsosza, fotografie Hubala i podkomendnych. Zupełnie nieznane. Niektóre z dedykacjami pisanymi do żon, narzeczonych. Na wzór przedwojennych czasów, gdy chłopak był w wojsku, słał do domu list ze zdjęciem. Żeby rodzina miała się czym chwalić. Bo było czym i kim.

Reklama

I właśnie hitlerowski wywiad wcale nie miał trudności ze szpiegowaniem poczynań Hubala. W swoich kartotekach posiadał fotografie.

W kwietniu 2017 r. wnuk niemieckiego oficera Urlich Gauer przekazał stronie polskiej dwa albumy zawierające ponad 1385 zdjęć, a także sześć krótkich filmów ukazujących Spałę i jej okolicę na przełomie lat 1939-40. Wśród fotografii znalazły się nieznane pośmiertne zdjęcia majora Hubala. Materiały trafiły do Archiwum IPN w Warszawie i zdigitalizowane.

Tajny ośrodek

Podczas pobytu oddziału, w Zychach, Jan Baran przedwojenny żołnierz skontaktował "Hubala" z oficerami i podoficerami rezerwy, elitą wyszkolonych w żołnierskim fachu. Widzieli się z Hubalem, rozmawiali choćby Jan Stoiński, Józef Liśkiewicz, Józef Wyrwa, Jan Pacek, Stanisław Wilk, dr Alfons Krysiński, lekarz z Radoszyc, Stanisław Bednarski, Józef Sadowski, ks. Adam Łukawski i Pawłowski. Za ich pośrednictwem major Dobrzański nawiązał kontakty w całym powiecie koneckim. Gajówka Zychy stała się pierwszym tajnym ośrodkiem kierowania ludźmi i walką z nieprzyjacielem.

Reklama

Miejsce pochówku nieznane

30 kwietnia 1940 r. o godz. 5.30 wskutek zdrady Niemcy zaskoczyli oddział "Hubala", który nocował w lesie wsi Anielin. Po krótkiej walce zginął mjr Henryk Dobrzański "Hubal" i kilku jego żołnierzy. Ciało majora Niemcy przewieźli do Tomaszowa Mazowieckiego, a następnie pochowali w nieznanym miejscu.

Zatem działalność zbrojną Hubala będziemy wspominać. Bo tak należy w imię ofiar.

Melchior Wańkowicz skwitował "Hubalczyków": Nie mając dostępu do niczego napisałem jednak ilem wiedział bo kruche i niepewne nasze pamiątki, są nasze dokumenty - równie kruche jak niemal życie świadków. Więc kiedy papier skręca się w ogniu, niechaj zostanie wolna pieśń o Hubalu.

Reklama

Ślady po "Hubalu"

Jak wszyscy wiedzą, o majorze Henryku Dobrzańskim "Hubalu" niezbyt posłusznym

oficerze wiele razy pisaliśmy na naszych łamach. Wiele informacji powtarza się, bowiem do tej pory nikt nie odnalazł nowych faktów ukrytych w pomroce dziejów. Nikt nie odnalazł jego ciała, które Niemcy z zabrali z Anielina i nie wiadomo w którym miejscu pochowali. Co pewien czas pojawiają się informacje, że już ktoś natrafił, już wie, gdzie doczesne szczątki majora złożono. Taka wiadomość leci w przestrzeń, budzi uśpionych twórców pióra. Zmusza do maczania stalówki w atramencie i z nową siłą przypomina żywot majora w czasie II wojny. Nowych dokumentów, które ten problem próbowałyby odnowić nie ma. Zostajemy przy swoim, o tym, o czym już pisano.

Reklama

Fot. Gmina Radoszyce

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 19/10/2026 13:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Konecki24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości