Gdy w kwietniu 2006 roku w progach dawnej szkoły podstawowej w Lutej pojawili się pierwsi pacjenci, mało kto wierzył, że z braku funduszy i mroźnej zimy narodzi się jeden z najważniejszych punktów na terapeutycznej mapie regionu. Dziś, po dwóch dekadach nieprzerwanej pracy, Stowarzyszenie MONAR w Lutej świętuje swój piękny jubileusz. To dwadzieścia lat historii pisanej determinacją twórców, odwagą kadry oraz tysiącami małych, codziennych zwycięstw młodych ludzi, którzy właśnie tutaj wyprostowali swoje życiowe drogi.
Ośrodek zlokalizowany jest w województwie świętokrzyskim, w powiecie koneckim. Ta bezpieczna przystań mieści się dokładnie w miejscowości Luta, położonej nieopodal Stąporkowa. To właśnie tutaj, w otoczeniu ciszy i spokoju, z dala od wielkomiejskich pokus, młodzi ludzie odnajdują idealne warunki do walki z uzależnieniem i powrotu do społeczeństwa.
Medyczna precyzja i programy terapeutyczne to jednak za mało, jeśli zabraknie w nich prawdziwego, monarowskiego ducha. Cała filozofia tego miejsca wyrasta z korzeni zasadzonych przez Marka Kotańskiego, legendarnego twórcę i założyciela Ruchu MONAR. Kotański wierzył bezgranicznie w człowieka i powtarzał, że nie ma sytuacji bez wyjścia, a miłość i rygorystyczna uczciwość wobec samego siebie potrafią podnieść z największego dna. W Lutej ta idea nie jest jedynie pustym sloganem. Widać ją w codziennej bliskości, we wspólnym pokonywaniu barier i w głębokiej wierze kadry, że każdy młody człowiek zasługuje na drugą, czystą szansę.
Wizja stworzenia stacjonarnej placówki dla dzieci i młodzieży w województwie świętokrzyskim narodziła się w sercu Marka Sochackiego, którego do działania zainspirowała szefowa Stowarzyszenia MONAR, Jolanta Łazuga-Koczurowska. Droga od pomysłu do realizacji była pełna barier, ponieważ nikt nie palił się do udostępnienia lokalizacji na swoim terenie.
Przełom nastąpił w dwa tysiące piątym roku. Wtedy to ówczesny burmistrz Stąporkowa, Edmund Wojna, zaproponował wykorzystanie okazałego budynku byłej szkoły podstawowej w Lutej o kubaturze trzech tysięcy metrów sześciennych. Od strony merytorycznej przedsięwzięciem zajął się Mariusz Kajda, terapeuta z wieloletnim doświadczeniem pracy w ośrodkach, profilaktyce i rozwiązywaniu problemów uzależnień.
Zanim w czerwcu dwa tysiące ósmego roku budynek został oficjalnie odebrany po sprostaniu wymaganiom nadzoru budowlanego, strażaków i sanepidu, ośrodek przeszedł pionierski okres, który dziś obrastają legendy. Kadra i pierwsi pacjenci, którzy pojawili się tu w kwietniu dwa tysiące szóstego roku, wspólnie budowali to miejsce. Do momentu oficjalnego otwarcia w dwa tysiące ósmym roku cała kadra pracowała bez wynagrodzenia.
Brak ciepłej wody owocował kąpielami w wannie usytuowanej na zewnątrz ośrodka, pod którą rozpalano ogień, co pacjenci wspominali później jako największą frajdę. Gdy przyszła zima dwa tysiące szóstego roku, placówka nie miała centralnego ogrzewania. Przetrwano ostre mrozy przy dwóch piecykach, a remont instalacji CO udało się przeprowadzić dopiero w grudniu. W ośrodku mówiło się wtedy, że kto przetrwał tę zimę w ośrodku, tego nic nie jest w stanie załamać.
Sukces nie byłby możliwy bez hojności życzliwych ludzi. Andrzej Jezierski wymienił wszystkie okna, Wiesław Zych zadbał o orynnowanie, Stanisław Rupniewski zabezpieczył ochronę przeciwpożarową, a Elżbieta Kozyra oraz Alojzy Sobura przekazali wyposażenie. Przy remontach pomagali też burmistrz Edmund Wojna, nadzorujący prace Marek Durlik, pacjenci z Łodzi i z zaprzyjaźnionego Ośrodka San Damiano w Chęcinach oraz studenci z Akademii Świętokrzyskiej w Kielcach. Czternastego lipca dwa tysiące siódmego roku przyszedł pierwszy wielki sukces – terapię ukończył Marek, stając się pierwszym neofitą z Lutej, a pięć dni później świętowano zakończenie terapii Kuby.
Przez dwie dekady istnienia ośrodek wypracował stabilną strukturę opartą na wzajemnym szacunku i czterech podstawowych abstynencjach: narkotykowej, alkoholowej, nikotynowej oraz seksualnej. Obowiązuje tu także zakaz agresji słownej i fizycznej.
Program terapeutyczny trwa w przybliżeniu sześć miesięcy i ma charakter etapowy. Zmiana etapów zależy wyłącznie od postępów pacjenta. Droga transformacji prowadzi przez następujące kroki:
Etap Obserwatora: Trwa kilka dni i służy zapoznaniu się z zasadami społeczności.
Etap Nowicjusza: Kilkumiesięczny okres budowania motywacji, diagnozy i integracji z grupą.
Etap Domownika: Czas większych obowiązków, realizacji Indywidualnych Planów Terapii (IPT), funkcji zarządowych oraz konfrontacji z przeszłością podczas przepustek.
Etap Opiekuna: Skupiony na rozwoju osobistym oraz okazywaniu empatii i wsparcia osobom z krótszym stażem.
Etap Twórcy: Ostatni krok utrwalający zmiany i przygotowujący do samodzielnego życia.
Największym kapitałem Lutej są ludzie, którzy stworzyli ukształtowaną przez lata kadrę. Od początku z pacjentami pracowali lider i kierownik Mariusz Kajda oraz terapeuci Marek Sochacki, Magda Szpojankowska, Grzegorz Ofiara i Milena Laskowska, a kadrę wspomagali Paweł Celiński i Darek Jordanek.
Z czasem zespół rósł w siłę. Dziś tworzą go wybitni specjaliści: psycholog Anna Kwaśniewska-Maciejczyk, pedagodzy i terapeuci Paweł Werner, Łukasz Dudek i Paweł Włosek, lekarka psychiatrii dzieci i młodzieży Karolina Galikowska, instruktor pracy Eugeniusz Kowalski, księgowa i kadrowa Sylwia Czerepska oraz Małgorzata Bracha. Ich zaangażowanie i determinacja sprawiły, że dawna wiejska szkoła stała się miejscem, w którym niejeden młody człowiek wyprostował własną drogę życiową.
Z okazji wyjątkowego jubileuszu dwudziestolecia działalności, Redakcja składa najserdeczniejsze gratulacje kierownictwu, kadrze terapeutycznej, wszystkim pracownikom ośrodka w Lutej, podopiecznym i tym, którym udało się zmienić swoje życie, życząc niesłabnącej energii, wytrwałości w niesieniu pomocy oraz kolejnych lat pełnych dumy z sukcesów ludzi i ośrodka.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze