20 kwietnia 2026 roku przed godziną 16, strażacy zostali skierowani do gaszenia traw i poszycia leśnego w pobliżu Budzisławia w gminie Słupia Konecka. Pożar gasiło siedem jednostek straży pożarnych i samolot pożarniczy. Spłonęło ponad 7 hektarów nieużytków i poszycia leśnego.
Pierwsi na miejsce pożary przybyły jednostki OSP ze Słupi Koneckiej, Rudy Pilczyckiej i Pilczycy. Gasili rozwinięty pożar traw na bardzo dużej powierzchni. Zagrożony był pobliski las. Poważnym utrudnieniem podczas działań był grząski podmokły teren i wiejący momentami dość silny wiatr.

Działania prowadzone były wyłącznie przy użyciu podręcznego sprzętu jak tłumice. Przybył zastęp Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej z Końskich. I wraz z zastępem OSP KSRG Wilczkowice przemieścili się do kolejnego ogniska pożaru, gdzie paliło się poszycie leśne. Ogień w błyskawicznym tempie się rozprzestrzeniał. Dowódca akcji poprosił dyżurnego operacyjnego o zadysponowanie dodatkowych sił i środków jak tez samolotów gaśniczych.

Po dotarciu na miejsce druhów z Węgrzyna i Mnina, budowana była główna magistrala wodna od pobliskiego cieku wodnego, z którego za pomocą motopompy druhów z Mnina tłoczona była woda do wozów bojowych z JRG Końskie, Węgrzyna oraz Wilczkowic.
Na niebie pojawiły się samoloty gaśnicze Dromader. Kilka razy zrzuciły wodę na objęty pożarem teren. Po ponad dwóch godzinach pożar został opanowany. Rozpoczęło się żmudne długotrwałe dogaszanie pogorzeliska. Działania polegały na podaniu kilku prądów wody w natarciu, użyciu podręcznego sprzętu (tłumic oraz szpadli). Spaliło się około 3 ha traw przy pierwszym pożarze oraz ok 4 ha poszycia leśnego przy drugim. Po blisko 6 godzinach akcji strażacy wrócili do bazy.
Pożar gasiły jednostki: JRG Końskie, OSP KSRG Słupia Konecka, OSP KSRG Wilczkowice, OSP KSRG Węgrzyn, OSP Pilczyca, OSP Ruda Pilczycka, OSP Mnin. Ponadto dwa samoloty gaśnicze Dromader, służba leśna. Obecni byli policjanci.
W tym roku na terenie powiatu koneckiego pali poszycie leśne, suche trawy, paliły się kilkadziesiąt razy. Zostają wypalone łąki, ugory lasy. Żadną miarą nawet jeden z tych pożarów nie zaistniał sam. Nie każdy jest wynikiem podpalenia. Niebawem pewnie nadejdzie taki czas, że wiosną z powietrza nasz powiat będzie czarnym lądem, bo po pożarach mało co na tym terenie rosnąć zdoła.
Fot. arch. OSP KSRG Wilczkowice
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze