Reklama

Jak pseudoaktywiści manipulują faktami, by uderzyć w polskie łowiectwo, a pośrednio w nas wszystkich

Łowiectwo w Polsce znalazło się w najtrudniejszym punkcie od lat. Z jednej strony rolnicy domagają się radykalnej redukcji populacji dzikich zwierząt niszczących ich plony, z drugiej zaś aktywiści, nazywani przez środowiska wiejskie "pseudoekologami", postulują zmiany w prawie łowieckim, które mają ograniczyć możliwość polowań, ignorując ekonomiczne i społeczne skutki swoich postulatów.

Codzienność polskich rolników to coraz częściej walka o przetrwanie. Powodem są napływ tańszych zbóż z innych krajów, wysokie koszty produkcji rolnej, anomalie pogodowe i rosnące szkody łowieckie. Uprawy zbóż, kukurydzy, rzepaku czy warzyw padają łupem jeleni, saren i dzików. Straty idą w miliony złotych. Producenci żywności mówią wprost: bez redukcji populacji tych gatunków rolnictwo w wielu regionach przestanie być opłacalne.

Ważną rolę odgrywają myśliwi zrzeszeni w Polskim Związku Łowieckim. To na kołach łowieckich spoczywają obowiązki związane z gospodarowaniem populacjami zwierzyny i wypłatą odszkodowań za szkody łowieckie. Pieniądze te pochodzą ze środków kół, a nie bezpośrednio z budżetu państwa. Myśliwi pełnią nocne dyżury przy uprawach, wykonują planowe i sanitarne odstrzały, pomagając rolnikom chronić plony do czasu zbiorów.

Reklama

Ekologia emocji kontra rzeczywistość, pseudoaktywiści manipulują faktami

W mediach społecznościowych i na obrzeżach lasów regularnie dochodzi do konfliktów. Aktywiści blokują legalne polowania, nagrywają myśliwych i kreują wizerunek łowiectwa jako bezdusznej rozrywki. Sprzeciw dotyczy nawet odstrzału inwazyjnych gatunków obcych, takich jak szop pracz czy norka amerykańska, które zagrażają rodzimej faunie, niszcząc lęgi ptaków i wypierając lokalne gatunki.

Obecnie obowiązuje zakaz strzelania do zwierzyny w odległości mniejszej niż 150 m od zabudowań mieszkalnych. Jedna z propozycji zmian w Prawie łowieckim przewiduje zwiększenie tej odległości do 700 m od budynków. Według wyliczeń Polskiego Związku Łowieckiego mogłoby to wyłączyć z polowań co najmniej 75 proc. powierzchni kraju, poważnie utrudniając regulację populacji zwierząt.

Reklama

W powiecie koneckim wiele upraw znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie zagród. Takie ograniczenie, zdaniem środowiska łowieckiego, pozbawiłoby rolników skutecznej ochrony przed dzikami, jeleniami i sarnami.

Proponowane zmiany w Prawie łowieckim mogą znacząco ograniczyć możliwości wykonywania polowań, a tym samym ochrony upraw. Organizacje postulujące ograniczenie odstrzałów nie przedstawiają, zdaniem krytyków, wystarczających rozwiązań dotyczących odpowiedzialności za szkody wyrządzane przez zwierzęta.

Reklama

Kto poniesie koszty?

Ograniczenie działalności myśliwych bez systemowego rozwiązania problemu odszkodowań może mieć poważne konsekwencje. Jeśli koła łowieckie zostaną pozbawione możliwości regulacji populacji zwierzyny, a jednocześnie obciążone rosnącymi odszkodowaniami, koszty te mogą ostatecznie spaść na państwo, czyli wszystkich podatników.

Dziś myśliwi pełnią funkcję bufora między dziką przyrodą, gospodarką rolną a bezpieczeństwem publicznym. Ograniczanie ich działalności bez wskazania alternatywnych rozwiązań grozi poważnymi problemami na obszarach wiejskich, ale także w miastach.

Reklama

W czasach Henryka Sienkiewicza, naszego noblisty, polowanie traktowano jako sztukę, sprawdzian charakteru, rytuał towarzyski i przejaw bliskiego kontaktu z naturą. Presja cywilizacyjna na środowisko była wówczas znacznie mniejsza.

Dzisiejsze łowiectwo opiera się na gospodarce łowieckiej. Wielkoobszarowe uprawy, budowa dróg i osiedli na terenach bytowania zwierzyny zmieniły naturalne warunki jej życia. Myśliwi pełnią funkcję regulatorów populacji, ograniczając szkody rolnicze i leśne, zagrożenia komunikacyjne oraz rozprzestrzenianie się chorób, takich jak ASF. Współczesny myśliwy to również społecznik, który za własne pieniądze pomaga rolnikom, leśnikom i lokalnym społecznościom.

Reklama

Ewolucja etyczna i społeczna

W dyskursie publicznym można zauważyć, że postulaty dotyczące zakazu lubograniczenia polowań oraz legalizacji lub liberalizacji prawa do aborcji są często podnoszone przez te same środowiska. Więc płód ludzki można zabić, ale zgodne z prawem odstrzały zwierzyny której populacja rośnie są dla tych środowisk złem. Łatwo jest dostrzec, że dla tej grupy społecznej powstał problem z systemem wartości i właściwym interpretowaniem faktów.

Skala problemów związanych z obecnością dzikich zwierząt jest coraz większa. Tylko w Warszawie do końca lipca 2026 r. odnotowano blisko 14,5 tys. zgłoszeń dotyczących obecności dzików na terenach miejskich.

Reklama

Dochodzi również do kolizji drogowych z udziałem zwierzyny. Szacuje się na podstawie danych z ubiegłych lat oraz cząstkowych raportów wojewódzkich, że roczna liczba zgłaszanych policji kolizji ze zwierzętami w Polsce mieści się w przedziale od 20 000 do 30 000 zdarzeń! mniejszych szkód kierowcy nie zgłaszają wcale. 

Część społeczeństwa, nieznająca realiów wsi i obszarów leśnych, postrzega łowiectwo wyłącznie przez pryzmat uśmiercania zwierząt. Tymczasem w środowisku myśliwych od dawna pielęgnowana jest kultura i etyka łowiecka, oparta na szacunku dla zwierzyny i tradycji. Powodem do wstydu powinny być pojedyncze przypadki nagannego zachowania, które szkodzą wizerunkowi całej braci łowieckiej.

Reklama

Współczesny myśliwy nie jest już dziewiętnastowiecznym człowiekiem polującym dla rozrywki, lecz zarządcą ekosystemu, na którym spoczywa ogromna odpowiedzialność przed społeczeństwem.

Mirosław Biały

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 20/10/2026 19:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Konecki24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości