Mieszkańcy Sworzyc głośno i dobitnie sprzeciwiają się budowie kurzej fermy. Ponad 400 osób protestuje na piśmie przeciwko tej inwestycji. Inwestor zapewnia, że planowana ferma jest stosunkowo niewielka i oddalona od zabudowań. To już kolejne podejście inwestorów, którzy w tej okolicy chcą budować firmy emitujące smrody, odory. Poprzednicy chcieli wybudować biogazownię. Przepadli w starciu z mieszkańcami.
Rok temu, gdy w tym rejonie - Trzemoszna, Sworzyce - inwestor spoza powiatu koneckiego chciał budować biogazownię, społeczność wsi postawiła weto. Naukowcy albo pseudonaukowcy twierdzili, że w biogazowniach rolniczych główne źródła to odpady rolnicze, takie jak gnojowica, obornik, słoma, wysłodki i wytłoki. Biogaz może być wykorzystywany do produkcji energii elektrycznej i cieplnej lub do wprowadzania do sieci gazowniczej.
Ten zapach wynika głównie z procesu fermentacji, podczas którego rozkładana jest materia organiczna, wytwarzając między innymi gazy mające charakterystyczny zapach, takie jak amoniak czy siarkowodór. Jakby tego nie ujmować, siarkowodór i amoniak zapachów konwalii czy róży nie posiadają. Mają swoje ostre, ordynarne wonie. Dodatkowo produkty do pracy biogazowni trzeba będzie dostarczać samochodami, bo innych środków komunikacji w tym rejonie koneckiej gminy nie ma! To wiodące od drogi wojewódzkiej DW746 na lokalne, wiejskie. I nic więcej. Ciężkie wozy rozdepczą je na amen! I dodatkowo, aż tak olbrzymiej ilości odpadów w naszej gminie czy okolicy nie ma, by biogazownia mogła funkcjonować na cały gwizdek.
W różnych miejscach naszego powiatu, jak w Wólce w gminie Słupia Konecka, mieszkańcy ten horror gazowy przerabiali jak uczniowskie zadanie domowe. Przypadkiem dotarła do nich wieść, że ktoś będzie budował biogazownię w pobliżu Wólki. Ludzie zrobili larum. Wybuchnęli niezadowoleniem. Póki co biogazownię "przeniesiono", zrezygnowano z planowanego miejsca budowy. Wszyscy, których w większym lub mniejszym stopniu dotyczy ów zbawczy biogaz, zachodzą w głowę, dlaczego najpierw w teren leci wiadomość o inwestycji. Tak było w Trzemosznej. Plotka obrastająca niby fachową wiedzą, "badaniami" specjalistycznymi ląduje w jakiejś wsi, rujnuje ludziom układ nerwowy pobudzony troską o przyszłość. Skłóca pokolenia. I wreszcie gdzieś na końcu tego galimatiasu inwestor wyłuszcza elementy tego śmierdzącego problemu.
I teraz mieszkańcy Sworzyc, w których pobliżu mają powstać kurniki, mierzą się niemal z tym samym problemem. Czystego powietrza nie będzie, zaduch zaściele okolice. A to niedawno ludzie kupili działki, chcą związać się z tą okolicą. A tędy płynie czystej wody rzeczka Wąglanka, która zasila Drzewiczkę. Są czyste lasy. Mieszkańcy, bez względu na wiek, nazwisko i rodzaj wykonywanej pracy, na razie zmagają się z planami inwestycji. Niektórzy - jak pomierzyli - do kurników będą mieli ok. 500 metrów. Taka odległość dla smrodu to żadna przeszkoda. Żal tracić to, co nam przyroda zafundowała. Ludzie zaplanowali swoje inwestycje, jak domki wypoczynkowe, czystą wodę itd.
Jak podaje Radio Kielce - inwestor, Renata Głowa z firmy Renmar, zapewniała, że ferma o wielkości 75 tysięcy sztuk to produkcja niewielka, a 30-hektarowy teren ma służyć jako pas ochronny dla okolicy. - Chcemy to zrobić zgodnie z prawem. Nie będzie żadnych ścieków do rzeki, ferma będzie spełniać parametry, które polegają na utrzymaniu dobrej bioasekuracji - deklarowała. Najbliższe zabudowania w Poraju są oddalone o około 350 metrów, a do następnych domów w Sworzycach jest 650 metrów, co stanowi bezpieczny bufor - mówiła inwestorka. Dementowała też pogłoski o zatrudnianiu pracowników z odległych krajów. - Chcielibyśmy zatrudnić mieszkańców waszej wioski - powiedziała. - Mamy w planie zatrudnić kilka do kilkunastu osób. Będziemy potrzebować elektryków, osób do segregacji, do sortowania i zbierania jaj. Będziemy zapewniać stałą pracę - zachęcała.
Natomiast Piotr Słoka, przewodniczący Rady Miejskiej w Końskich, zadeklarował pełne wsparcie dla mieszkańców, podkreślając, że gmina nie kieruje się zyskiem z podatków, lecz dobrem obywateli. - Potrafiliśmy zablokować podobne inwestycje w Wąsoszy i w Gracuchu. Jeśli mieszkańcy są przeciwni, będziemy ich wspierać - zapewnił. Burmistrz musi być neutralny procesowo, by decyzja nie została zaskarżona, ale Rada Miejska ma narzędzia. Możemy przystąpić do sporządzenia planu zagospodarowania przestrzennego i zapisać w nim takie przepisy, które uniemożliwią powstanie fermy - wyjaśniał dokładnie.
Nikt nie sprzeciwia się inwestycji, ale musi ona mień oparcie w prawie, prawie miejscowym, szanować ludzi, a nie kierować ich w stronę medycyny, doktorów, a co nie daj Boże, cmentarza. A taka kurza inwestycja rozgrabi to, co w Sworzycach i okolicy zostało. Nie mówię o kradzieżach, ale o pozbawianiu wody, gdy zostanie wydobywana ze studni głębinowych. Kury będą w ciągu doby potrzebować minimum 22 metry sześcienne wody. Zatem obniży się poziom wód gruntowych, co przyczyni się do wystąpienia suszy i zmniejszenia plonów upraw rolników. W zamian mieszkańcy otrzymają fetor powodowany przez uwalniany do atmosfery amoniak i azot. Jak wiemy od wielu, wielu lat, jakoś nikt nie sporządził ustawy odorowej. Ta by broniła tereny przed skażeniem. protestami, przenosi się na inny teren. I wciąż to samo, to samo!
Zdjęcie ilustracyjne
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze