Dwa tygodnie bez gotowania zmieniają w planie dnia wieczory, zakupy i godziny jedzenia. Znika krojenie, pilnowanie garnka i zmywanie. W zamian trzeba pamiętać o zamówieniach, o godzinach otwarcia baru lub o umówionym obiedzie u rodziny. Taka próba może pomóc osobom, które gotują z obowiązku i odkładają przez to inne sprawy. Mniej zyskują ci, którzy przy kuchence odpoczywają, oraz domy, w których i tak ktoś gotuje dla dzieci.
Próba ma sens pod warunkiem, że przez czternaście dni prowadzi się krótkie notatki. Bez nich po dwóch tygodniach zostaje tylko ogólne wrażenie. Z notatek da się odczytać, o której faktycznie był obiad, na co poszedł wieczór i ile jedzenia trafiło do kosza. Na tej podstawie można wskazać dni, w które gotowanie lepiej oddać komuś innemu na stałe.
W dniu bez gotowania ubywa kilku czynności i przybywa nowych obowiązków. Bilans zależy od tego, skąd pochodzi jedzenie, dlatego obie strony dobrze spisać na kartce. Odpadają:
Układanie jadłospisu. Nikt nie zastanawia się po pracy, co zrobić na obiad i z czego.
Zakupy składników. Lista kurczy się do pieczywa, owoców, kawy i rzeczy na śniadanie.
Praca przy kuchence. Obieranie, krojenie, smażenie i mieszanie w garnku.
Zmywanie garnków. W zlewie zostają talerze, sztućce i kubki.
W ich miejsce pojawiają się:
Terminy. Catering zamawia się z wyprzedzeniem, bar ma godziny otwarcia, a rodzinę trzeba uprzedzić.
Dojście lub odbiór. Obiad w stołówce oznacza wyjście z biura, a torbę z pudełkami trzeba rano zabrać spod drzwi.
Opakowania. Pudełka, folie i tacki zapełniają kosz i idą do segregacji.
Mniejszy wpływ na skład. O przyprawach, wielkości porcji i dodatkach decyduje kucharz.
Podczas próby jedna osoba zauważy, że najbardziej męczyło ją wymyślanie jadłospisu. Innej zabraknie krojenia i zapachu z kuchni. Obie obserwacje zapisuje się w notatkach.
Rozkład zajęć zmienia się najbardziej wieczorem, mniej w przerwie obiadowej, a rano tylko przy niektórych rozwiązaniach.
Poranek. Przy cateringu trzeba zabrać torbę spod drzwi, wstawić pudełka do lodówki i spakować obiad do biura. Przy obiadach w barze poranek wygląda tak samo jak dotąd.
Przerwa obiadowa. W barze i stołówce o porze obiadu decydują godziny otwarcia i kolejka. Żeby zjeść posiłek z pudełka, potrzeba lodówki, stolika i często mikrofalówki.
Powrót z biura. Odpada wejście do sklepu po brakujący składnik. Kto robił zakupy codziennie po drodze, wraca inną trasą lub wcześniej.
Wieczór. Zwalnia się czas, który dotąd schodził na gotowanie i zmywanie. Kolację wystarczy wyjąć z lodówki lub podgrzać.
Sobota i niedziela. Znikają duże zakupy i gotowanie na zapas. Obiad u rodziny lub w lokalu oznacza wyjście z mieszkania.
Wolny wieczór każdy spędza inaczej. Ktoś pójdzie na spacer, ktoś inny dokończy służbowe zadania lub sięgnie po telefon. Dlatego wieczory zapisuje się w notatkach osobno.
Jedzenie na czas próby może pochodzić z kilku źródeł, które da się łączyć. Przy każdym z nich doba układa się inaczej:
Catering dietetyczny. Komplet dań na całą dobę lub sam obiad trafia pod drzwi. Godziny jedzenia ustala się samodzielnie, a zamówienie składa z wyprzedzeniem.
Bar lub stołówka. Ciepły obiad je się na miejscu, podczas przerwy. Śniadanie i kolację trzeba zorganizować osobno.
Gotowe dania ze sklepu. Są pod ręką o każdej porze i wystarczy je podgrzać. Skład trzeba sprawdzać na etykiecie przy każdym zakupie.
Jedzenie u rodziny. Obiad u rodziców lub teściów to domowe danie i towarzystwo przy stole. Trzeba na niego dojechać i dopasować się do cudzej godziny.
Gotowych dań ze sklepu lepiej nie robić podstawą całej próby. Narodowe Centrum Edukacji Żywieniowej (NCEŻ) w poradniku o daniach gotowych zalicza do ich zalet oszczędność czasu. Wśród wad podaje, że takie dania najczęściej zawierają niewiele warzyw. Często mają też więcej cukrów prostych, soli i tłuszczów niż domowe odpowiedniki. Zdaniem autorki poradnika mogą być elementem zdrowej diety pod warunkiem, że nie stanowią jej podstawy. Poradnik zaleca wybierać dania z krótkim składem i dokładać do nich świeże warzywa, na przykład pomidorki koktajlowe lub paprykę. W planie próby dania ze sklepu pasują zatem do pojedynczych dni, a warzywa zostają na liście zakupów.
Próba z cateringiem dietetycznym zaczyna się od terminów, bo data startu zależy od daty złożenia zamówienia. Przykładowo na stronie krakowskiego Love Catering można przejrzeć 14 diet pudełkowych tego cateringu dietetycznego, kalkulator kalorii oraz zasady zamawiania i dowozu. Zamówienie złożone do 20:00 firma realizuje za dwa dni. Kurier przywozi posiłki nocą, do godziny 8:00, i zostawia torbę pod drzwiami.
Kurier jeździ od poniedziałku do soboty, a pudełka na niedzielę przywozi razem z sobotnią dostawą. Dni dostawy zmienia się z dwudniowym wyprzedzeniem, do 20:00, więc o wyjeździe trzeba wiedzieć odpowiednio wcześnie. Posiłki wymienia się w Panelu Klienta bezpłatnie i bez limitu. Najmniejszą dietą w ofercie jest Lunch, złożony z dwóch posiłków i pomyślany jako obiad do pracy.
Dietę zamawia się już na jeden dzień, przy minimum dwóch pudełkach pod jeden adres. Próbę można więc złożyć z kilku dni z pudełkami i kilku dni innych rozwiązań. Przy zamówieniu sprawdza się, czy firma dowozi pod dany adres.
Próbę ustawia się tydzień wcześniej, a przygotowania mieszczą się w jednym wieczorze. Kolejność może być następująca:
Wybór terminu. Czternaście zwykłych dni, bez urlopu, świąt i dłuższych wyjazdów. Nietypowy okres da nietypowy wynik.
Zapis stanu wyjściowego. Przez kilka dni poprzedzających start notuje się te same rzeczy co później. Bez tego wyników nie ma z czym porównać.
Definicja gotowania. Trzeba ustalić, co nadal wolno. Zaparzenie kawy, zrobienie kanapki i podgrzanie porcji można uznać za dozwolone.
Źródło jedzenia na każdą datę. W kalendarzu zapisuje się, skąd będzie obiad i co z kolacją.
Lodówka i szafki. Świeże produkty zużywa się do dnia startu, a suche zostają w szafce.
Rozmowa z domownikami. Pozostali mieszkańcy muszą wiedzieć, czy próba dotyczy jednej osoby, czy wszystkich.
Do planu dobrze dopisać wyjście awaryjne. Bar może być zamknięty, a zamówienie można złożyć za późno. Wtedy przydaje się gotowe danie w zamrażarce lub adres drugiego lokalu.
Notatki z próby zajmują parę minut wieczorem i mają pięć stałych pozycji. Wystarczy kartka na lodówce lub notatka w telefonie, byle wpis powstawał na bieżąco.
Godziny jedzenia. Pora śniadania, obiadu i kolacji oraz informacja, czy coś wypadło.
Wieczory. Zajęcie, na które poszedł czas spędzany dotąd przy kuchence.
Zakupy. Liczba wyjść do sklepu i lista rzeczy kupionych mimo próby.
Resztki. Niedojedzone porcje, wyrzucone jedzenie i ilość opakowań w koszu.
Nastrój przy stole. Czy danie smakowało, z kim się jadło i czy brakowało własnej kuchni.
Osobno zapisuje się dni, w które plan zawiódł, razem z przyczyną. Spóźnione zamówienie, zamknięty bar i odwołany obiad u rodziny wskazują najmniej pewne źródło jedzenia.
Początek próby potrafi zmylić. Do nowego rozkładu trzeba się przyzwyczaić, a porcje z cudzej kuchni bywają innej wielkości niż domowe. Z wnioskami lepiej więc poczekać do ostatniego dnia.
Dwa tygodnie bez gotowania nie posłużą osobom, dla których kuchnia jest odpoczynkiem lub i tak pozostaje w użyciu. Dotyczy to zwłaszcza trzech sytuacji:
Gotowanie jako odpoczynek. Kto po pracy chętnie staje przy desce i garnku, straci podczas próby ulubioną porę wieczoru. Takiej osobie może wystarczyć oddanie komuś samych zakupów lub zmywania.
Dom z dziećmi. Gdy obiad dla dzieci i tak powstaje codziennie, osobne jedzenie dla jednego dorosłego oznacza dwa osobne plany posiłków w jednym domu. Zakupy, garnki i zmywanie zostają.
Bardzo nieregularne wyjazdy. Zmiany w cateringu zgłasza się z wyprzedzeniem, a obiad u rodziny umawia na konkretną datę. Przy wyjazdach ogłaszanych w ostatniej chwili sporo jedzenia się zmarnuje.
Próba może się natomiast przydać komuś, kto wraca późno i gotuje z poczucia obowiązku. Podobnie jest w tygodniach spiętrzenia pracy i w sesji egzaminacyjnej. Czas przy kuchence konkuruje wtedy ze snem i odpoczynkiem. Sama próba niczego jednak nie gwarantuje. Wolny wieczór łatwo wypełnić pracą, a regularność posiłków zależy od tego, czy jedzenie faktycznie czeka o stałej porze.
Ostatniego dnia próby notatki porównuje się z zapisem stanu wyjściowego, pozycja po pozycji. Pomagają w tym pytania:
Godziny. Czy obiad i kolacja wypadały o bardziej stałych porach niż wcześniej?
Wieczory. Na co poszedł wolny czas i czy był to wybór, czy przypadek?
Zakupy i kosz. Czy wyjść do sklepu było mniej i czy do kosza trafiło mniej jedzenia?
Stół. Których potraw brakowało, a które jadło się chętnie?
Nieudane dni. Które źródło jedzenia zawiodło i ile razy?
Wynik może być mieszany, na przykład ulga od poniedziałku do piątku, a w sobotę tęsknota za gotowaniem. Taki zapis podpowiada, które dni oddać, a które zostawić sobie.
Dwa tygodnie mogą nie wystarczyć, żeby nowy rozkład wszedł w nawyk. NCEŻ w tekście o zmianie nawyków przywołuje przegląd badań z 2024 roku, opublikowany w czasopiśmie „Healthcare”. W czterech badaniach z tego przeglądu podano czas dochodzenia do nawyku związanego ze zdrowiem. Mediana wynosiła w nich od 59 do 66 dni, a u poszczególnych osób było to od 4 do 335 dni. Te dane dotyczą ogólnie zachowań związanych ze zdrowiem i pokazują duży rozrzut między osobami. Po czternastu dniach wiadomo więcej o własnym rozkładzie zajęć, a utrwalenie zmiany może wymagać kolejnych tygodni.
Po próbie można zostawić wariant mieszany, w którym wybrane dni mają stałe źródło jedzenia inne niż własna kuchnia. Układ dobiera się na podstawie notatek:
Od poniedziałku do piątku bez gotowania, w sobotę i niedzielę przy garnkach. Pasuje osobom, którym kuchni brakowało wyłącznie w wolne dni.
Obiad z zewnątrz, reszta domowa. Przy barze, stołówce lub cateringu ograniczonym do obiadu odpada danie, które zwykle wymaga najwięcej pracy. Śniadanie i kolacja zostają własne.
Stały obiad u rodziny. Niedzielny lub środowy obiad u bliskich wpisuje się do kalendarza na stałe.
Zapas na trudny dzień. Gotowe danie o krótkim składzie w zamrażarce i warzywa do niego.
Powrót do pełnego gotowania. To także wynik próby. Notatki pokazały wtedy, że kuchnia nie była źródłem kłopotu.
Wybrany układ dobrze wpisać do kalendarza na kolejny miesiąc i po tym czasie znów zajrzeć do notatek. Gdy godziny jedzenia i wieczory wyglądają podobnie jak w trakcie próby, układ można zostawić. Gdy wróciły zakupy w biegu i wyrzucane resztki, do zmiany jest liczba dni oddanych komuś innemu.
Artykuł sponsorowany
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze