Po latach starań i zabiegów, plac znajdujący się przy dworcu PKP w Końskich wraca w ręce samorządu miasta i gminy Końskie. Koneccy samorządowcy wiążą z tym miejscem duże nadzieje. Plac przejmie nowe funkcje - część komunikacji dalekobieżnej autobusowej. I wreszcie przestanie straszyć i łamać na wybojach resory samochodów.
Sam budynek dworca oraz perony znajdujące się przy nim, są własnością spółki państwowej PKP PLK. Jednakże plac przed dworcem, na który niegdyś przyjeżdżały autobusy z całego kraju, a obok stanowisk postojowych ulokowane były liczne punkty gastronomiczne, w ostatnich latach należał do prywatnego właściciela.
Wielu ludzi doskonale pamięta konecki dworzec PKP, gdy funkcjonował na całego. Wzniesiony nieco ponad 140 lat temu, na wskroś nowoczesny, elektrycznie oświetlany, z restauracją, poczekalnią, itd. Niemniej nie sprostał umykającemu czasowi, nawet gdy dzielił plac i pomieszczenia z komunikacją autobusowa. W 2009 r. wyłączono stację PKP z obsługi pasażerów, bo i pociągi przestały jeździć. Przez trzy lata z parkingu przed dworcem korzystały jeszcze autobusy PKS, ale i one ostatecznie zniknęły w 2012 r. Sporadycznie pojawiają się dalekobieżne autokary różnych przewoźników. Już w 2023 r. planowano szczegółowo, że w odrestaurowanych, generalnie odnowionym budynku dworca PKP w Końskich powstanie poczekalnia dla pasażerów pociągów i autobusów.
Miasto odkupiło od prywatnego właściciela plac przed konecką stacją kolejową. Opracowała plan przestrzennego zagospodarowania. I problem się zamknął. Jak wyjaśnia Krzysztof Obratański, burmistrz Końskich gmina kilka razy zwracała się do właściciela z propozycją wykupienia gruntu. Zaoferowała najbardziej korzystną cenę. Niemniej od połowy stycznia 2026 r. wpis w księdze wieczystej wskazuje na gminę Końskie jako użytkownika wieczystego własności Skarbu Państwa.

Nie będziemy już mieli takiego ruchu autobusowego czy kolejowego jak w latach 80-tych, ale mamy uruchomiony dworzec w sensie peronu oraz linię pasażerską Skarżysko-Kam. - Tomaszów Mazowiecki, która jest bardzo popularna. Mamy też autobusowe kursy przelotowe przez Końskie, które tradycyjnie zatrzymują się na starym dworcu. Wypada w tym miejscu zaaranżować centrum przesiadkowe, które byłoby dedykowane dla kursów dalekobieżnych. Bo teraz autobusy zatrzymują się w warunkach dalekich od cywilizowanych. Natomiast z drugiej strony chcemy modyfikować nasze linie miejskie tak by je zintegrować z ruchem kolejowym.

- Mamy przewidziane dofinansowanie z MOF Miast Północy. Zamierzamy zakupić dodatkowe autobusy, stacje ładowania dla elektrycznych, budowę szaletu dla ludzi, itp. To będzie przedmiotem wnioskowania w naborze już ogłoszonym przez Urząd Marszałkowski. Zakończy się on 31 marca i w przypadku pozytywnego rozstrzygnięcia jeszcze w tym roku mogą zacząć się tam prace budowlane - dobitnie podkreśla burmistrz.
- Nie ma tu ani toalety, ani nawet skromnego punktu handlowego, w którym podróżni mogliby zakupić jakiś napój czy przekąskę. Po stronie północnej placu stoją dawne pawilony handlowe, a raczej użebrowanie po starej konstrukcji wspomnianych budowli. Obecnie już tylko straszą swoim wyglądem.
Żeby docenić to miejsce, puste i zarośnięte, z okalającymi plac dawnymi pawilonami gastronomicznymi, warto wrócić do historii budowania linii kolejowej nr 25. Rozpoczęto ją w latach 80-tych XIX wieku. Wówczas Końskie zmieniło swój charakter z handlowo - rzemieślniczego na przemysłowy. Ożywienie w życiu gospodarczym Końskich nastąpiło z chwilą rozpoczęcia w 1922 r. budowy warsztatów naprawczych taboru kolejowego Zakładów Cegielskiego. Wciąż stoi hala napraw parowozów, na terenie dawnego Kowentu, a dziś pełni rolę centrum handlowego materiałami budowlanymi. Tam również wzniesiono willowe budynki dla kadry inżynierskiej, technicznej i domy dla pracowników.
Linia kolejowa 25 funkcjonowała w czasie II wojny. Czasami rozerwana przez partyzantów, którzy wysadzali pociągi, jak choćby w Wąsoszu, czy też pociąg zatrzymany ostrzelany w Wólce Plebańskiej, albo zbombardowany z amunicją, który stał na stacji Niekłań. Po zakończeniu wojny, była jedyna linią „drogową”, która można było do Końskich dostarczać wszelakiego rodzaju materiału, artykułu spożywcze z oddalonych miejsc w Polsce.

Plac, jaki znajduje się przed budynkiem dawnego dworca PKP w Końskich, prezentuje się niczym teren straszliwie zaniedbany, nikomu niepotrzebny. Betonowe płyty chodników i dróg dojazdowych autobusów na stanowiska, zawojowały chwasty. Płyty betonowe zgarbaciały.

Zatem warto wspomnieć czas, gdy w pełni funkcjonował najpierw dworzec PKP. Przed wyjściem na obecny plac był okrągły klomb z kwiatami. Obok stały dorożki. Zajeżdżały pod drzwi stacji, zabierały pasażerów i ich bagaże. Następnie objeżdżały klomb i gnały do miasta albo okolicznych wsi.
W przyszłości, według planów, przy dworcu PKP mielibyśmy więc nowe, międzymiastowe centrum przesiadkowe. Wielu ludzi doskonale pamięta konecki dworzec PKP, gdy na całego funkcjonował, wzniesiony 140 lat temu.
Po remoncie placu, można by się pokusić o nadanie tej enklawie nazwy Centrum Przesiadkowe „Wschód” zaś zajezdnia i przystanki przy ul. Wojska Polskiego, "Centrum przesiadkowe". W przyszłości samorząd chciałby też odtworzyć funkcję społeczną okolic dworca PKP. Obok placu jest skwerek, z wydeptanymi ścieżkami. Wystarczyło by je poprawić i miejsce wypoczynku niemal gotowe. Ponadto odtworzyć bary, lodziarnie, itp. miejsca.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze