Ekipa z Koła Gospodyń i Gospodarzy Wiejskich "Spod Białkowej Góry" w Wilczkowicach utarła nosa konkurencji z całego kraju! Stawka była ogromna, bo do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi wpłynęło blisko 5 tysięcy wniosków o dofinansowanie w programie "Aktywna Wieś". Urzędnicy wybrali tylko około 1400 najlepszych projektów, które rozdzieliły między sobą pulę 15 milionów złotych. Projekt z Wilczkowic zgarnął kasę na realizację pomysłu "Noc Świętojańska - Ogień płonie nad rzekami". Efekt? Udało się idealnie połączyć dbanie o tradycję, integrację mieszkańców i przekazanie młodszym pokoleniom słowiańskich zwyczajów.
Zanim ekipa odpaliła finałową imprezę, mieszkańcy wzięli udział w ciekawych przygotowaniach. Wszystko zaczęło się od warsztatów zielarskich, gdzie uczestnicy odkrywali sekrety roślin i sprawdzali, jakie znaczenie miały one w dawnej kulturze ludowej.
Zaraz potem ruszyły międzypokoleniowe warsztaty z plecenia wianków. Przy stołach usiedli dosłownie wszyscy: od dzieciaków, przez młodzież, aż po dorosłych. Był to świetny pretekst do plotek, rozmów i wspólnego kultywowania dawnych zwyczajów.
Prawdziwym hitem okazała się jednak plenerowa impreza "Noc Świętojańska – Ogień płonie nad rzekami". Do Wilczkowic zjechali nie tylko swoi, ale też masa gości z sąsiednich miejscowości. Nikt się nie nudził, bo program pękał w szwach:
Występy artystyczne: Na scenie działo się naprawdę sporo.
Lokalni artyści: Swoje talenty pokazali pan Stanisław Młodawski oraz pan Józef Basiak.
Szkolne talenty: Super program przygotowały dzieciaki ze Szkoły Podstawowej im. św. Jana Pawła II w Wilczkowicach.
Rękodzieło i historia: Można było podziwiać unikalne rękodzieło oraz obejrzeć wystawę starych, klimatycznych przedmiotów.
Wiejska wyżerka: Członkowie KGiGW przygotowali tradycyjne, regionalne potrawy, które znikały w mgnieniu oka.
Głównym punktem wieczoru było rozpalenie wielkich Sobótek. Kiedy ogień strzelił w górę, zaczęły się wspólne tańce i śpiewy, a wokół zrobiło się magicznie i czysto słowiańsko. Na sam koniec wszyscy ruszyli w barwnym korowodzie z pochodniami i puszczączonymi na wodę wiankami, które uczestnicy upletli sami.
Ta noc pokazała, że tradycja w Wilczkowicach ma się świetnie i potrafi zbliżyć ludzi w każdym wieku. Wspólne plotki, praca i zabawa udowodniły, że małe, lokalne pomysły dają ludziom ogromną energię.
Organizatorzy na koniec głośno dziękują wszystkim, bez których ta impreza by się nie udała. Podziękowania lecą do mieszkańców, gości, niezawodnych wolontariuszy, Urzędu Miasta i Gminy Radoszyce, ekipy strażaków z OSP KSRG Wilczkowice oraz Szkoły Podstawowej im. św. Jana Pawła II. Piątka należy się też Ministerstwu Rolnictwa i Rozwoju Wsi za zaufanie i fundusze. Ekipa z Koła ma już masę energii i motywacji, żeby dalej działać dla swojej małej ojczyzny!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze