Reklama

KOŃSKIE. W grobie sprzed tysiąca lat: Tajemnicza spinka Wikinga, czy ozdoba rycerza z Rusi Kijowskiej?

Jak już informowaliśmy, podczas sympozjum jakie inspirował Urząd Miasta i Gminy Końskie i Stowarzyszenie Historyczne „Pasja”, archeolodzy i naukowcy mówili o badaniach cmentarzyska z XI wieku. Na nekropolię natrafiono w 1925 r. prawdopodobnie na terenie budowy lokomotywowni. A na dobrą sprawę obecnie nikt dokładnie nie wie, w którym miejscu pochowano 172 osoby.

Teraz rzucamy hasło, by chociaż to miejsce dawnego cmentarzyska oznaczyć tablicą informacyjną. Bo przecież, jakby tego nie ujmować, tu grzebano pradawnych mieszkańców, a może nawet praojców obecnych konecczan. Zatem na chwilę wróćmy do tamtego czasu, sprzed stu lat.

To w 1925 r., na tzw. „Budowie” w Końskich, odkryte zostało cmentarzysko z XI wieku, głosił komunikat i reportaż fotograficzny prawdopodobnie w „Kurierze Ilustrowanym”. Fotografie pokazywały ekipę naukowców, pracowników.

Hipotezy

Póki co nie wiadomo dokładnie, w jakim miejscu znajdował się cmentarz. W czasie II wojny zaginęła mapa i wiele dokumentów z prowadzonych wykopalisk, dokumentacja prac i wiedza jaka archeologowie zdobyli, albo też wydobyli z ziemi. Do dziś w świecie odkrywców plączą się jedynie hipotezy. Można jedynie przypuszczać, że cmentarz odkryty został podczas prac ziemnych. Głównie niwelowania terenu pod budowę hali lokomotywowni. Być może i terenów obok przyszłej lokomotywowni, które później zostały zagospodarowane nieco inaczej. Możemy dodać, że według trasy kolejowej (linii 25), między Bzinem, a Koluszkami, w Końskich należało parowozom zrobić przegląd techniczny, by jechały dalej. Zatem budowano zakład naprawczy. Z różnicy wysokości terenu, jakim biegnie ulica Warszawska i zagłębienia na dawnym gdzie stoi budynek dawnej lokomotywowni widać jaki ogrom prac musieli wykonać ludzie, Na zdjęciach z Kuriera Ilustrowanego z 1925 r., widać tory kolejki z kolebami, na które ładowano ziemię i wywożono.

Reklama

Być może cmentarzysko nie zostało w pełni odkryte obok lokomotywowni, która przerwała II wojnę i lata powojenne. Obok w czasie II wojny Niemcy wybudowali magazyny zbożowe. Funkcjonowały przez wiele, wiele lat. Za magazynami zbożowymi po II wojnie zorganizowano składowisko złomu. Kafary rozbijały olbrzymie maszyny czy inne stalowe zbędne wyroby na kęsy i wywożono do hut. Złomowisko również zlikwidowano. Niebawem na tym miejscu zostanie wybudowany kolejny w Końskich pawilon handlowy.

Wykopaliska

Sam cmentarz datuje się na przełom XI i XII wieku. Na całym obszarze znaleziono 7 monet (króla węgierskiego Beli I 1060-1063), pierścionek i denary z XI wieku - wynika z opracowania - „Wykopaliska archeologiczne w Końskich 1925” Henryka Seweryna Zawadzkiego i Jerzego Gąssowskiego. Według Henryka Zawadzkiego, mieszkańca Końskich, wówczas jako studenta - codziennie były odkopywane groby, w których grzebano mężczyzn, przeważnie z głową na wschód i kobiet - z głową na zachód. Określono, że to słowiańskie cmentarzysko pochodzi z XI wieku. Codziennie znajdowano rozmaite naczynia, żelazne groty, siekierki, czekany, a nawet dwa długie miecze, a w grobach kobiecych - paciorki, pierścienie z brązu, kabłączki ozdabiające włosy na skroniach, a także kolczyki i inne drobne, żelazne przedmioty. Badania archeologiczne były prowadzone pod okiem Ludwika i Marii Sawickich i prof. Romana Jakimowicza. Zbadano dokładnie 171 grobów w tym 72 męskie, 65 kobiece, 16 dziecięce i 18 niezidentyfikowanych. Odkryto także 9 palenisk z popiołem z kości i węgli drzewnych.

Reklama

Było to jedno z bardziej rozległych cmentarzysk, jakie zostało odkryte w Polsce tamtego czasu. Na wystawie jaka towarzyszyła sympozjum w Końskich pokazano 11 artefaktów, które udostępniły muzea z Warszawy i Poznania. Pokazano zdjęcia i ryciny. I co ważne, a może najważniejsze - dwa żelazne miecze, groty włóczni, toporki, strzemię, kabłączki skroniowe, gliniane naczynie i dziecięcą grzechotkę. Cmentarzysko mogło funkcjonować tysiąc lat temu nawet przez 100 lat. W jednym z grobów znaleziono szkielet człowieka, na ówczesne czasy giganta, który miał wysokość 178 cm. Zaś miecz jakim się posługiwał miał 90 cm długości.

Tajemnicza spinka wikinga?

Reklama

- Podczas organizowania ekspozycji artefaktów na sympozjum, mieszkaniec Końskich przyniósł niewielki fragment zdobionego metalu, który przypadkowo znalazł jego ojciec. Na początku lat 80. XX wieku ojciec pracował chyba w Kowencie. Okazało się, że znalazł końcówkę pasa skórzanego lub rzemiennego z wizerunkiem smoka. Wykonaną z brązu, albo mieszaniny miedzi i innych metali. Bogato zdobioną kilkucentymetrowej wielkości ozdobę. Początkowo historycy przypisywali znalezisku pochodzenie skandynawskie, ale po konsultacjach zabytek określono jako pochodzący z Rusi Kijowskiej, co jest spójne z pozostałymi znaleziskami z tego okresu w tym miejscu - informuje Radosław Nowek. - Znalezisko przeleżało w szufladzie kilkadziesiąt lat.

Reklama

Joanna Cichońska z Państwowego Muzeum Archeologicznego w Warszawie opowiadała o technikach, technologiach jakie towarzyszą odkrywaniu grobów, wydobywaniu artefaktów. Udało się znaleźć przede wszystkim broń. Groby w Końskich były bardzo dobrze wyposażone w miecze, topory, niektóre pochodzenia skandynawskiego. Niemal w każdym grobie był nóż. Były tam także grzechotki dziecięce, ozdoby kobiece - wylicza. Następnie Krzysztof Obratański, burmistrz miasta i gminy Końskie przekazał Joannie Cichońskiej na rzecz Państwowego Muzeum Archeologicznego w Warszawie artefakt znaleziony na terenie dawnego cmentarzyska - to bogato zdobiony wikingowski fragment pasa skórzanego lub rzemiennego lub wspomniana ozdobna z Rusi Kijowskiej. . Gdy zostanie gruntownie przebadany o wynikach tego unikatu poinformujemy czytelników.

Dr hab. Mateusz Bogucki mówił o „Monetach z cmentarzyska w Końskich jako świadectwie rozwoju rynków lokalnych”. Znaleziono monety m.in. Bela I, denar biskupi, krzyżówka, datowane na XI wiek. monety potwierdzają, że cmentarzysko powstało i było użytkowane w II-IV ćwierćwieczu XI wieku. Odkryte na koneckim cmentarzu monety króla węgierskiego Beli I, umieszczane były w różnych częściach ciał grzebanych ludzi. To wszystko są informacje jakie zdołano zbadać.

Reklama

Ku pamięci

Sławomir Majewski i Radosław Nowek ze Stowarzyszenia Historycznego Pasja opowiadali o współpracy i działaniach amatorów z archeologami na rzecz propagowania historii i legalnych badań poszukiwawczych.

- Chyba już nadszedł czas, by cmentarzysko odkryte sto lat temu, lub to co znajduje się w ziemi, a zostało pominięte w trakcie badań, upamiętnić. Terenu, na którym było chyba już nigdy nie odnajdziemy. Brakuje dokumentacji, rysunków, czy fotografii by z nich zorientować dziś wykopaliska z 1925 r. Na znanych zdjęciach nic nie wskazuje na teren gdzie stoi lokomotywownia, czy inne budynki. Artefakty i szczątki pogrzebanych ludzi zostały pieczołowicie zebrane i zdeponowane w Uniwersytecie Warszawskim. II wojna zrobiła spustoszenie w polskiej nauce i odkryciach. Jeżeli ostały się jakieś elementy układu kostnego, a głównie zęby, warto byłoby przeprowadzić badania DNA. Bo DNA to organiczny związek chemiczny, który pełni funkcję nośnika informacji genetycznej wszystkich żywych organizmów i niektórych wirusów. Zapisane w nim sekwencje genów decydują o cechach dziedzicznych organizmu, takich jak kolor oczu, grupy krwi czy predyspozycje do chorób. Wówczas wiedzielibyśmy dużo, dużo więcej ludziach, którzy żyli na naszym terenie, nim o Końskich ktoś pomyślał. A swoją drogą, właśnie przy ulicy Warszawskiej warto byłoby zostawić ślad - tablicę z informacją, że w tej okolicy prawie tysiąc lat wcześniej był cmentarz grzebalny ludzi, którzy tu mieszkali.

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 30/01/2026 19:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Konecki24.pl




Reklama