Dr Izabela Bożyk z Delegatury Instytutu Pamięci Narodowej w Kielcach prezentowała w Bibliotece Miasta i Gminy Końskie im. Cezarego Chlebowskiego wykład zatytułowany „Komunistyczny Aparat Bezpieczeństwa 1944-1956”. Jak zwykle na spotkanie z historią w koneckiej bibliotece przybyło wiele osób zainteresowane tym problemem.
Podczas spotkania dr Izabela Bożyk omówiła funkcjonowanie aparatu bezpieczeństwa w pierwszych latach po II wojnie światowej. Przybliżyła mechanizmy działania służb, ich wpływ na życie społeczne oraz rolę w utrwalaniu systemu komunistycznego w Polsce. Mówiła o okrutnych metodach przesłuchiwania ludzi stosowanych przez funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa z tamtych lat.
Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Końskich działał w latach 1945-1956, stanowiąc narzędzie stalinowskiego terroru, tortur i mordów na działaczach podziemia niepodległościowego. Siedzibą była kamienica przy ul. 1 Maja 44 i podwórko. Upamiętnia to tablica umieszczona na ścianie frontowej budynku poświęcona ofiarom pomordowanym przez UB w Końskich. Posesja stanowi duży kompleks o wymiarach około 300x300 metrów do dziś w większości otoczona wysokim na około 3 do 4 metrów murem. Dziś na terenie posesji na ul. 1 Maja 44 wyodrębnione są dwie części. Pierwszą zajmuje Kolumna Transportu Sanitarnego - Baza Pogotowia Ratunkowego w Końskich. Budynki te wraz z garażami były gruntownie wyremontowane i przystosowane do potrzeb Służby Zdrowia.

O pozostałościach po UB nie będziemy informować, ze względu na drastyczny opis jakim należałoby się posłużyć, by zobrazować stan który mieli ubowcy do „pracy” nad więźniami - o czym informuje portal „Śladami zbrodni”. Niemniej gwoli wyjaśnienia dodać należy, że w latach 40. i 50. grupa operacyjna UB z Końskich odpowiadała za aresztowania i egzekucje na terenie powiatu koneckiego (m.in. w rejonie Fałkowa). Zwalczała m.in członków Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość (WiN) oraz inne organizacje niepodległościowe.

Pisaliśmy o Mieczysławie Włodarczyku „Dziadku”, który z Edwardem Szewczykiem „Zawieruchą” zbyt służalczym komunistom kręgosłupy batem prostowali, 14 pierwszym sekretarzom wiejskich, gminnych PPR za zwykłe pospolite oszustwa, bandyterkę.
Grzegorz Włodarczyk, syn Mieczysława jest przekonany, że ojciec do końca był Niezłomnym synem tej ziemi. - Walczył o wolną Polskę. Został zamordowany na ulicach Końskich - dostawczy Żuk na pustej ulicy wpakował się w jadącego motorowerem Włodarczyka. Ktoś coś widział, ale nic nie powiedział. Do dziś jest świadek, który mówi mi, że ten żuk wjechał w mojego ojca, a ten co w niego wjechał - kierowca żuka, rok później zostaje przejechany przez ciężarówkę jadąc rowerem. Tak komunistyczna bezpieka zacierała ślady. Kiedy ojciec Mieczysław poszedł do lasu miał 19 lat. Władza ścigała ich jak wilki. W oddziale było 32, a 34 osoby, stały trzon stanowiło 10-15 osób. W zgromadzonych aktach, do jakich dotarliśmy nie ma słowa o tym, że mord w Wilczkowicach, to dzieło oddziału Zawieruchy i Dziadka. Żadnemu nie postawiono żadnych zarzutów. Ciała zabitych nie nosiły śladów pocisków karabinowych, a były poprzebijane widłami. Apeluję w imieniu również swojego taty Mieczysława o postawienie symbolicznych pomników Szewczykowi i Firkowskiej. Ich ciał nie odnaleziono i być może nie uda się tego już zrobić - podkreśla z goryczą Grzegorz Włodarczyk.
Jak wspominaliśmy, prawdopodobnie w koneckim UB zniknęło 70 zatrzymanych żołnierzy podziemia. Próbowano odnaleźć doczesne szczątki Edwarda Szewczyka, Jana Wydry, Henryk Dajera. Przekopano ziemię pod murem dzielącym podwórze UB od parku koneckiego. Nic nie znaleziono. Podobnie przekopano ziemię obok pomnika za strzelnicą w Baryczy. Poszukiwacze mieli koncepcję, że funkcjonariusze UB wrzucili ciała do jamy grobowej, gdzie później postawiono pomnik ofiar, ludzi z Kornicy i Baryczy zamordowanych przez Niemców. Na wojskowym terenie w latach 1945-1958, raczej swobodnie mogła poruszać się „bezpieka”. Można przypuszczać, że była w stanie skorzystać z dawnego miejsca pochówku, by w skrytości, z dala o ludzkich oczu pogrzebać swoje ofiary, żołnierzy Armii Krajowej, WiN, antykomunistycznego podziemia.
Z tego miejsca 17 stycznia 1945 r. ludzie wydobyli ciała ofiar w manifestacyjnym pogrzebie przenieśli na cmentarz parafialny do Końskich. Pod pomnikiem na Baryczy została jedynie ziemia.
30 lipca 1949 r. w budynku Szkoły Powszechnej w Odrowążu odbyła się pokazowa sesja wyjazdowa Wojskowego Sądu Rejonowego w Łodzi, podczas której skazani zostali członkowie antykomunistycznej organizacji - Delegatury Sił Zbrojnych na Kraj. Komunistyczny sąd orzekał karę śmierci wobec ppor. Henryka Dajera „Kowalskiego”, dowódcy placówki ZWZ-AK, a następnie „Nie” i DSZ w Odrowążu, strz. Jana Wydry „Młodego” i kpr. Franciszka Rurarza „Oseta” - kasjera II Zgrupowania (zamieniona na 15 lat więzienia), a wobec kolejnych sześciu kary długoletniego więzienia. Henryk Dajer, walczył w Zgrupowaniu „Ponurego”, zaś i po wojnie z rodzimą bezpieką. Został aresztowany przez UB i rozstrzelany 18 września 1949 roku. Miejsce jego egzekucji pozostaje nieznane. Tablicę, która o tym fakcie informuje zawieszono na budynku szkoły w Odrowążu w 1993 r.
Zamykano w areszcie nie tylko antykomunistów, partyzantów, ale często także ich rodziny. Jeżeli kogoś w śledztwie zakatowano na śmierć, odnotowano, że im... uciekł. Cześć wspomnianej liczby ludzi przetransportowano do WUBP do Kielc. Tam także niektórzy przepadali. 11 stycznia 2020 r., obok pustego grobu zamordowanych przez Niemców mieszkańców Kornicy i okolic, Stowarzyszenie Libera ResPublica i zaczęło poszukiwanie ewentualnego miejsca pochówku ofiar bezpieki z lat 1945-1958. Po kilkugodzinnej pracy koparki, przerzuceniu ziemi jedno miejsce wskazuje na to, że rzeczywiście struktura gruntu była naruszona, co oznacza, że ktoś już tam kopał. Tym samym odkryli jamę grobową o długości 6,5 metra. Ślady widać w strukturze ziemi. Była przekopywana. Jest tylko pusty ślad. Być może z tego miejsca ekshumowano ciała, a może tylko przygotowano miejsce do tajnego pochówku.

„Wtorki z historią najnowszą” to inicjatywa, która na stałe wpisała się w kalendarz wydarzeń kulturalnych w Końskich, przyciągając zarówno młodzież, jak i dorosłych zainteresowanych historią.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze