To było już trzecie spotkanie, które jest wspólnym działaniem Biblioteki Publicznej im. Cezarego Chlebowskiego i kieleckiej Delegatury Instytutu Pamięci Narodowej. Do tej pory podejmowano tematy: „Armia Krajowa i Polskie Państwo Podziemne na Kielecczyźnie” oraz „Polacy ratujący Żydów w czasie II wojny światowej w regionie kieleckim”.
Na to spotkanie, jakie odbyło się 14 kwietnia 2026 r., organizatorzy zaprosili dr Marka Jończyka z Instytutu Pamięci Narodowej.


Prezentował wykład pod tytułem „Zbrodnia Katyńska na mieszkańcach ziemi koneckiej”. Wśród publiczności znalazły się osoby, których bliscy zostali zamordowani między innymi po wywiezieniu z obozów jenieckich w Kozielsku, Ostaszkowie, Starobielsku. Był także wiceburmistrz Krzysztof Jasiński, prezes Fundacji Pamięć i Niepodległość Jan Nowak oraz, co bardzo ucieszyło organizatorów, grupa młodzieży z I Liceum Ogólnokształcącego im. Komisji Edukacji Narodowej w Końskich z nauczycielami Renatą Korabiewską i Mariuszem Klockiem.
Dr Marek Jończyk przedstawił genezę Zbrodni Katyńskiej, począwszy od zawarcia układu Ribbentrop Mołotow, 23 sierpnia 1939 r., agresji niemieckiej na Polskę 1 września 1939 r. i radzieckiej 17 września 1939 r. Wspominał o polskich jeńcach wojennych, których około ćwierć miliona trafiło do niewoli. W grupie jeńców znajdowali się nie tylko polscy żołnierze, ale także policjanci, funkcjonariusze Straży Więziennej, Korpusu Ochrony Pogranicza, urzędnicy, lekarze, nauczyciele, leśnicy i inni. Oficerów i podoficerów umieszczono w obozach specjalnych NKWD w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku. Wiosną 1940 r. Sowieci postanowili zgładzić jeńców, by zniszczyć polską inteligencję. Zbrodnię, w której zginęło blisko 22 tysiące Polaków, ujawnili Niemcy w kwietniu 1943 r. po odkryciu dołów z ogromną ilością zwłok.
Dr Marek Jończyk przedstawił podporucznika Jan Bernarda Rejeckiego, syna Bolesława i Natalii z Majewskich urodzonego w 1912 r. w Końskich. Był absolwentem Studium Wychowania Fizycznego Uniwersytetu Poznańskiego i SPRLot. W Dęblinie. W 1939 r. przydzielony do 33 eskadry obserwacyjnej samolotów RWD-14 „Czapla”. Sportowiec, lekkoatleta, Mistrz Polski w skoku w dal.
Kolejna postacią o której wspominał wykładowca był przodownik policji państwowej Marcin Banaśkiewicz, syn Jana i Wiktorii z Podgórskich, urodzony w 1901 r. w Skokach. Pełnił służbę między innymi w Końskich, Przedborzu, Stąporkowie.

I chyba najważniejszy w tej grupie zamordowanych, Konecczan był kapitan Stanisław Malicki, syn Marcina i Anny urodzony w 1912 r. w Kazanowie. Absolwent Wydziału Prawa Uniwersytetu Wileńskiego, uczestnik wojny 1920 r. We wrześniu 1939 r. w Armii "Kraków", uczestnik obrony Lwowa. Przy okazji posadzenia dębu na terenie szkoły w Kazanowie, poświęconego kapitanowi Stanisławowi Malickiemu obszernie wspominaliśmy o bohaterze. Jego historia znalazła się w kilku epizodach filmu „Katyń” Andrzeja Wajdy. Pamięć o tej znaczącej postaci uhonorowano tablicą w kościele w Kazanowie.
Jan Nowak, założyciel fundacji „Pamięć i Niepodległość” mówił, że przez lata rodzina poszukiwała informacji o zaginionym. Opisała to córka Maria Wysoczańska w swoich wspomnieniach. Moja ciocia - mówi Jan Nowak - a jego żona pisała pamiętnik. Część historii znalazła się w filmie Andrzeja Wajdy „Katyń”. Kto oglądał film zapamiętał pewnie i tę scenę, gdy do samotnej kobiety mieszkającej z córką przychodzi sowiecki oficer. Prosi ją, by wyszła za niego za mąż. Ciocia odpowiedziała, że ma męża, któremu wierność przed ołtarzem przysięgała. Dodała również: „Pojadę tam, gdzie wszyscy”. 13 kwietnia 1940 r. zostały załadowane do bydlęcego wagonu wraz z innymi polskimi rodzinami i wywieziona do Kazachstanu. Do Polski wróciły dopiero po wojnie.

Pani Maria Wysoczańska, córka kapitana Malickiego wspomina, że nie mając żadnych informacji o ojcu, który w kampanii wrześniowej walczył w szeregach Armii Kraków na południowo-wschodnim odcinku frontu, sądziła, podobnie jak jej mama, iż poległ podczas walki. Był żołnierzem „pierwszego szeregu” i nigdy nie siedział na tyłach, więc należało się spodziewać najgorszego. Aż tu pod koniec listopada przyszła radosna wiadomość, że tatuś żyje, choć jest w niewoli sowieckiej w obozie w Starobielsku. Przyniósł ją żołnierz, który uciekł ze Starobielska, a razem z listem dostarczył krzyżyk z cierniową koroną od taty, zrobiony z kawałka drewna wyjętego z obozowej pryczy. Radość i nadzieja były tak wielkie, że wszystko zdawało się łatwiejsze i znośniejsze, nawet głód, zimno, wielogodzinne kolejki za chlebem i strach przed aresztowaniem. Przetrwać pomagała nadzieja, a co najważniejsze, wkrótce przyszedł też kolejny list, w którym kapitan Malicki informował, że jest zdrów i nic mu nie potrzeba. Z pewnością nie chciał martwić żony, bo przecież w nieludzkich warunkach starobielskiego obozu więźniom brakowało wszystkiego, a on, ruszając na front letnią porą, nie zabrał żadnej ciepłej odzieży.
Marek Jończyk odczytał także listę 60 innych osób, które zostały zastrzelone przez sowieckich katów: 14 jeńców obozu NKWD zamordowanych w Kozielsku i pogrzebanych w Katyniu; 14 jeńców obozu NKWD w Charkowie i pogrzebanych w Charkowie - Piatichatkach; 32 jeńców obozu NKWD w Ostaszkowie zamordowanych w Kalininie (Twerze), pogrzebanych w Miednoje.
Inicjatywa koneckiej biblioteki i IPN trafiła na znakomity grunt, do ludzi, którzy łakną historii w rzetelnym wydaniu. Toteż na spotkania przybywają członkowie ŚZŻAK z Końskich i Niekłania, uczniowie szkół ponadpodstawowych i ludzie, po to by powspominać o swoich nie tylko bliskich, ale również dalszych znajomych.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze