Grobowiec i epitafium Tadeusza Bocheńskiego, na cmentarzu św. Wawrzyńca w Lipie, wymagają pilnej renowacji i remontu. Pochowany w nim jest oficer Napoleona, przemysłowiec i patriota, jedna z najważniejszych postaci regionu z XIX wieku, jaka pojawiła się w regionie koneckim.

Grobowiec niszczeje w zastraszającym tempie. Wymaga odnowienia, by miejsce spoczynku wielkiego dla regionu człowieka nie rozsypało się nie tylko w pył i proch, ale również zniknęło z ludzkiej pamięci. To miejsce zbudowane z kamienia i cegły - co odkrywa odpadający tynk - stoi kilka metrów od bramy wejściowej, po prawej stronie głównej alejki nekropolii. Jest jedyny tego typu na tym cmentarzu w Lipie grobowiec. W architekturze cmentarza św. Wawrzyńca nikt inny takiego nie zbudował.


Być może grobowiec Zarembów na cmentarzu w Pilczycy jest do niego podobny, bo powstał niemal w tym samym momencie historii. Zaś ten na cmentarzu św. Wawrzyńca jest dwoma bliźniaczymi piwnicami, zdobiony dwoma tablicami z napisami, kto w tym miejscu spoczywa. Po lewej stronie na tablicy wyryto, że pochowany tu jest ŚP. Tadeusz Bocheński data śmierci: 18.04.1949 Żył 58 lat. Niżej kolejny napis - ŚP. Feliks Wielogłowski data śmierci: 16.07.1882 żył 63 lata. Na sąsiedniej tablicy również bliźniaczo podobnej do poprzedniej napisano - ŚP. Władysław Bocheński data śmierci: 30.10.1945 i poniżej ŚP. Józef Wielogłowski data śmierci: 05.03.1896. Epitafijne tablice z oszczędnymi treściami zakończone półkoliście, to cały element zdobnictwa funeralnego z XIX wieku.
Murowany grobowiec rodziny Bocheńskich, pomnik wymaga pilnych prac konserwatorskich. Tadeusz Bocheński był ważny nie tylko dla regionu, ale i dla Polski. W pewnym momencie historii, Tadeusz właściciel dóbr Ruda Maleniecka, był wszystkim doskonale znany ze swojej postawy patriotycznej. W okresie wojen napoleońskich służył jako oficer i wsławił się między innymi podczas bitwy nad Berezyną, gdzie ogniem artyleryjskim osłaniał wycofujące się oddziały powstańcze.
Jak informuje Polski Słownik Biograficzny, Tadeusz Bocheński urodził się 8 listopada 1790 r., a zmarł w 1849. W latach 40. XIX wieku wysunął się na czoło najbogatszych ziemian w ówczesnej guberni radomskiej. Jego rozległy majątek szacowano na 363 tys. rubli. W 1824 r. z pomocą swego szwagra Józefa Lubowidzkiego - wiceprezesa Banku Polskiego, zakupił od Niemca - księcia Karola Hessen-Darmstadt dobra Maleniec. Przy pomocy kredytów wspomnianego banku rozbudował i unowocześnił swoje zakłady. Wybudował dwa nowe wielkie piece w Miedzierzy i w Cieklińsku. Wzniósł pudlingarnię i walcownię w Rudzie Malenieckiej. W działającym już Maleńcu pracowały: walcownia blachy, topornia, fryzownia i 4 fryszerki, z których dwie unowocześnił. W 1840 r. dzięki nowym piecom wyprodukowano 40 000 cetnarów surówki. W 1844 r. zwolnił włościan w swoich dobrach z pańszczyzny i zadbał o opiekę lekarską swoich pracowników zatrudniając lekarza, któremu przydzielił mieszkanie służbowe w Cieklińsku.
Po wojnach napoleońskich Tadeusz Bocheński rozpoczął karierę jako urzędnik w ówczesnej administracji. Dzięki funduszom Banku Polskiego nabył dobra Ruda Maleniecka i w ciągu niespełna pięciu lat swojej znacząco je zmodernizował. W połowie XIX wieku były to jedne z najnowocześniejszych prywatnych zakładów hutniczych w Królestwie Polskim. Przyczynił się nie tylko do rozbudowy infrastruktury, w tym dróg, ale również do powstania i rozwoju obiektów użyteczności publicznej, takich jak kościoły. Przede wszystkim jednak jego działalność stworzyła liczne miejsca pracy dla miejscowej ludności. W zakładach Tadeusza Bocheńskiego w latach czterdziestych XIX wieku zatrudnionych było około 700 osób, kmieci i biednych rolników z okolicznych miejscowości. W skład jego posiadłości weszły m.in. Ruda Maleniecka (jako siedziba dziedzica), Maleniec, Cieklińsko, Lipa, Miedzierza, Kawęczyn, Matyniów, Świnków, Strażnica.

Nowy dziedzic rozpoczął rozbudowę i modernizację istniejących tu zakładów oraz poczynił wiele innych, znaczących inwestycji. Uruchomił dwie pudlingarnie, walcownię i topornię w Rudzie Malenieckiej, unowocześnił istniejący od 1784 r. zakład w Maleńcu przekształcając go w walcownię i zmieniając profil produkcji, wybudował szosę wiodącą od Miedzierzy przez Cieklińsko i Rudę Maleniecką do Maleńca zwaną "kasztelańskim gościńcem". Równocześnie przebudował dwór i wzniósł neoromańską kaplicę oraz kilka budynków gospodarczych.

Tadeusz Bocheński, mimo zasług w przeszłości, jest zapomniany, a jego grób jest w dramatycznym stanie: popękany i rozsypujący się. Dyrektor Muzeum w Maleńcu Maciej Chłopek próbował kontaktować się z rodziną Bocheńskich, ale nie przyniosło to oczekiwanego skutku. Dlatego planowana jest zbiórka społeczna przy okazji 1 listopada na uratowanie pomnika. Pamięć o Tadeuszu Bocheńskim wiąże się również z historią jego synów - Franciszka i Józefa. W okresie powstania styczniowego w dobrach Ruda Maleniecka miała działać konspiracyjna fabryka broni. Bocheńscy zorganizowali również i wyposażyli około 30-osobowy oddział powstańczej jazdy. Franciszek Bocheński objął ponadto funkcję naczelnika organizacji cywilnej na powiat opoczyński. Z jego działalnością związany jest także powstańczy obóz na uroczysku Ormanicha, którego rozbicie przez wojska rosyjskie jest dziś przypominane podczas corocznych uroczystości patriotycznych.
Tadeusz Bocheński, jako postać fikcyjna, pojawia się także w słuchowisku wyprodukowanym przez Radio Kielce pt. "Krew i żelazo" z Pawłem Delągiem w roli głównej. Jest on tajemniczym właścicielem, który z daleka ma wydawać polecenia związane z zarządzaniem fabryką. W audycji związano niemal wszystkie ówczesne problemy nie tylko przemysłowca, ale i bohatera.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze