Reklama

Sylweriusz Jaworski: Nie zabiegał o zaszczyty i pomoc. Pamiątki po partyzancie Armii Krajowej trafiły do koneckiej biblioteki

Z początkiem II wojny światowej 16-letni Sylweriusz Jaworski wstąpił do oddziału mjr „Hubala”. Następnie walczył w Zgrupowaniu Oddziałów Partyzanckich AK pod dowództwem Jana Piwnika „Ponurego”. Po zakończeniu wojny został skazany i do 1949 r. siedział w więzieniu PRL. Wrócił do Końskich. Mieszkał na Starym Młynie. Uprawiał ogródek, a w wolnych chwilach kompletował albumy fotograficzne i wspomnienia. Nie zapisał się do ZBOWiD-u, nie wstąpił do Związku Kombatantów Armii Krajowej po 1989 r. Nie zabiegał o zaszczyty i pomoc.

W koneckiej Bibliotece Publicznej Miasta i Gminy im. Cezarego Chlebowskiego odbyła się niewielka uroczystość, która mroziła skórę na plecach.

Otóż Rafał Wasik przekazał na ręce przewodniczącego Rady Miasta, Piotra Słoki kilka albumów, głównie fotograficznych, z pamiątkami po znakomitym żołnierzu, partyzancie wyklinanym przez władze PRL człowieku, Sylweriuszu Jaworskim ze Starego Młyna.

O dziadku Sylwku

Jak nam powiedział Rafał Wasik, rodzinne pamiątki Sylweriusza, brata mojej babci, wzbogacą lokalne zbiory i staną się cennym źródłem do badań nad historią regionu oraz losami żołnierzy podziemia. Sylweriusz Jaworski „Strzemię” - żołnierz Oddziału Wydzielonego Wojska Polskiego następnie ZWZ, zgrupowań świętokrzyskich Armii Krajowej, więzień PRL żył w latach 1923-2000. Kupował, albo sam wykonywał księgi - albumy na fotografie. Umieszczał w nich swoje zdjęcia rodzinne i fotografie zrobione podczas obchodów potyczek, bitew w jakich brał udział, nie tylko na Ziemi Koneckiej, ale w całym terenie świętokrzyskim. Nasz bohater bywał z towarzyszami walki na różnych patriotycznych uroczystościach. Modlił się na mszach polowych za duszę poległych kolegów. Z fotografii na jakich uwieczniono Sylweriusza spogląda dobrotliwa twarz kochanego dziadka. Miła, bez skazy zawiści, z pogodnym obliczem. A przecież w życiu wiele przeszedł, mógł się złościć, denerwować na ludzi, którzy przyczyniali się do tragedii, w których musiał brać udział. To był bardzo sympatyczny niemal zawsze uśmiechnięty starszy pan z nieodłącznym, czarnym wojskowym beretem na głowie.

Reklama

Rafał Wasik wspominał, że gdy z Sylweriuszem szedł ulicą 1 Maja w Końskich, na kilka chwil zatrzymywali się przed budynkiem, gdzie po wojnie był Urząd Bezpieczeństwa Publicznego. I w tym miejscu opowiadał mi - twierdzi Rafał - że dużo, bardzo dużo ludzi, moich kolegów z partyzantki, żołnierzy walczących o Polskę, których tam zawleczono, wciągnięto na przesłuchanie, nigdy już do domu nie wróciło. Przepadli, jakby rozpłynęli się w powietrzu. Pamiętaj Rafał, pamiętaj o tym - podpowiadał, a może i nakazywał Sylwek. I zapamiętałem.

Sto postaci

O Sylweriuszu Jaworskim zrobiło się w Końskich głośno, gdy biblioteka konecka wydała książkę „100 postaci na 100-lecie niepodległej, Poczet zasłużonych dla Ziemi Koneckiej”. Na kilku stronach Marek Kozerawski, członek Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej napisał informacje o Sylweriuszu. Wspominał losy byłego żołnierza Armii Krajowej jego konspiracyjną działalność, bitewny szlak, działalność kombatancką w środowisku „Ponury - Nurt”.

Reklama

W kilku słowach można streścić jego przebogaty życiorys. Sylweriusz Jaworski ps. „Strzemię”, plutonowy podchorąży, żołnierz Oddziału Wydzielonego Wojska Polskiego mjr Henryka Dobrzańskiego - „Hubala”. Zaś od jesieni 1940 do wiosny 1941, pod dowództwem plutonowego Franciszka Głowacza ps. „Lis”. żołnierza legii cudzoziemskiej, nowo utworzonym oddziałem dyspozycyjnym do zadań specjalnych koneckiego Obwodu ZWZ „Brzoza”. W jego skład weszli: kpr. Antoni Pękala „Pantera” Radwanów, Stanisław Pękala - Pilczyca, Jan Bąk „Zabilski” - Radwanów, Antoni Boruń Serbinów, Zbigniew Proskurnicki „Ketling” Końskie, Sylweriusz Jaworski „Strzemię”- Końskie i kpr. Jerzy Szkodziński „Sokół” Radoszyce. Dodać wypada, że Lis to był niemal rzeczywisty lis. Odważny, z jakimś zmysłem przenikającym ludzi. Kiedyś opowiadano, że „Lis”: „w polskim mundurze, z orzełkiem na czapce szedł ul. - obecnie Piłsudskiego, w pobliżu kościoła św. Mikołaja. Mijał niemiecki patrol. Żaden z hitlerowców nie wymierzył karabinu, nie zatrzymał go. Minęli się, niemal ocierając rękawami i poszli w swoją stronę. Walczył w Zgrupowaniu Oddziałów Partyzanckich AK pod dowództwem Jana Piwnika „Ponurego”: w I Zgrupowaniu „Nurta”, II Zgrupowaniu „Robota”, III Zgrupowaniu „Mariańskiego”. Brał udział w Akcji „Burza”, w I Batalionie 2 pp Legionów pod dowództwem Eugeniusza Kaszyńskiego „Nurta”.

Reklama

W książce opisane są również działania Zwiadu Konnego I Bat. 2 pp Leg. AK. wachm. Tomasza Wójcika „Tarzana” i kolejnych dowódców oraz powojenne losy byłego żołnierza Armii Krajowej i jego aktywność kombatancka.

Żołnierz ze Starego Młyna

Kolejna książka o Sylweriuszu Jaworskim „Wspomnienia Żołnierza AK ze Starego Młyna”wyszła spod pióra Dariusza Kowalczyka i Marka Kozerawskiego. Napisana w oparciu o wspomnienia Sylweriusza jaki zawarł w notatkach, podpisach pod fotografiami, pamiętnikach i kronikach - mówi dyrektor Kowalczyk. - Pokazaliśmy życie konecczanina - gimnazjalisty, żołnierza, który we wrześniu poszedł do Wojska Polskiego. I do końca wojny służył ojczyźnie.

Reklama

Wspominał dowódca

Gwoli ścisłości dodać trzeba, że w lutym 2020 roku, konecką bibliotekę odwiedził śp. pułkownik Tadeusz Barański ps. „Tatar”, 96-letni wówczas żołnierz oddziałów legendarnych dowódców: Tadeusza Jencza „Allana”, Waldemara Szwieca „Robota”, Jana Piwnika „Ponurego” i Eugeniusza Kaszyńskiego „Nurta”. Zaś po 1945 roku żołnierza niezłomnego, działającego w dolnośląskich formacjach WiN-u. Po spotkaniu w bibliotece, w którym uczestniczyłem, pułkownik Tadeusz Barański i towarzyszące mu osoby odwiedziły mogiłę Sylweriusza Jaworskiego ps. „Strzemię” na koneckim cmentarzu parafialnym. Nad mogiłą Sylweriusza pułkownik Barański wspomniał kilka akcji, działań partyzanckiej w jakich brali udział. Skłonił głowę oddając hołd koledze, i krótko po żołniersku dodał „Cześć jego pamięci”! Potem odwiedzili miejsce spotkań partyzantów, Kamienny Krzyż przy drodze relacji Końskie - Wąsosz.

Sylweriusz został osadzony w więzieniu w Wałbrzychu, gdzie był specjalnie przesłuchiwany. Połamano mu palce dłoni - nie mógł ich rozprostować. Wyrokiem sądu został skazany. Po 5 latach uwięzienia w 1953 roku wyszedł na wolność. Wrócił na Stary Młyn, pracował dorywczo chcąc jakoś żyć. W tym czasie zaczął otrzymywać sporadycznie pomoc materialną od kolegów z Zachodu - nie zapomnieli o nim. Awansowano go na stopień podporucznika, przyznano medale. Jedyne co robił to uczestniczył w spotkaniach kombatantów Zgrupowań Partyzanckich Armii Krajowej Ponury na Wykusie. Zmarł w wieku 77 lat, 15 stycznia 2000 r.

Reklama

Strzemię” - symbol żołnierza

Sylweriusz Jaworski, ps. „Strzemię” to ciekawa i zarazem symboliczna postać żołnierza Armii Krajowej, który swój szlak bojowy rozpoczął w Oddziale „Hubala”, a zakończył jako żołnierz wyklęty w komunistycznym więzieniu.

Rondo im. Sylweriusza Jaworskiego znajduje się w Końskich u zbiegu ulic Zielonej, Młyńskiej i Mostowej. Oficjalne nadanie nazwy upamiętniającej partyzanta Armii Krajowej, Sylweriusza Andrzeja Jaworskiego ps. „Strzemię”, nastąpiło w lipcu 2020 r., co było inicjatywą lokalnych władz w celu upamiętnienia lokalnych bohaterów.

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 06/02/2026 08:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Konecki24.pl




Reklama