Reklama

II WOJNA ŚWIATOWA. Jak brunatna swołocz z Końskich zmykała. Ustąpiła miejsca czerwonej swołoczy

Zazwyczaj na początku każdego nowego roku, a tym razem 2026, wspominamy o wyzwoleniu powiatu koneckiego spod okupacji niemieckiej. Niektórzy mówią i przekazują kolejnym pokoleniom, że po jednej niewoli - hitlerowskiej, nastąpiła druga - sowiecka. Jakby tego nie ujmować, na wypędzenie brunatnej swołoczy niemieckiej ludzie oczekiwali jak zbawienia.

16 stycznia 1945 r. do Końskich wkroczyli, choć precyzyjniejsze będzie stwierdzenie - trzy czołgi sowieckie nacierające na Końskie oswobodziły miasto. Jak wiadomo z opisów i nielicznych fotografii, które po tym akcie się ostały, czołgista jednego z T34 skierował lufę na wieżę kościoła św. Mikołaja, najwyższy punkt w mieście. Wystrzelił, trafił. Posypały się dachówki.

Został wyłom, ale wieża nie zawaliła się.

Panika poganiała brunatnych

W pierwszych dniach stycznia 1945 r. od wschodniej i południowo-wschodniej części powiatu koneckiego słychać było dudnienie armat. W Końskich, Baryczy, Stąporkowie, Czarnieckiej Górze i innych miejscowościach, gdzie stacjonowały hitlerowskie militarne organizacje i różne formacje wojsk niemieckich, można było zaobserwować rozgorączkowanie. Niemcy w mundurach i cywilnych ciuchach miotali się. Na furmanki i samochody ładowali wszelkie dobro, jakie im w łapy w Końskich wpadło. Wiali w zachodnim kierunku - tak przed laty opowiadali ówcześni świadkowie tych wydarzeń. Potem w ten tłum pojazdów wpadły czołgi. Zostały z uciekinierów strzępy ludzi, rupieci, żelastwa. Obraz był straszny. Konecczanie, którzy widzieli ten przejazd „zwycięzców” z 1939 i 1945 r. zrobił na nich wrażenie. Oto czym była wojna po konecku, a właściwie jej finał.

Reklama

Jeszcze raz czołgi

- Przewalały się formowane z dekowników i niedobitków niemieckie jednostki wojskowe. Z historycznych zapisków wynika, że Niemcy zostali w Końskich zaskoczeni i w błyskawicznym tempie wycofali się w kierunku Żarnowa i Paradyża. Ktoś powiedział czołgistom, że cmentarz przed kościołem kryje groby hitlerowców. Tu zrobili cmentarz, by jeszcze bardziej upodlić mieszkańców miasta, które wcześniej nazwali Banditenstadt. Czołgi sowieckie błyskawicznie rozjechały nagrobki. Ale kwestię pochowanych Niemców rozwiązano dopiero w XXI wieku. Ekshumowano doczesne szczątki, przeniesiono na cmentarz w Siemianowicach Śląskich.

Czerwona swołocz, gwiazda i nie tylko

Niektórzy konecczanie przyjęli fakt pojawienia się w mieście sołdatów sowieckich z ulgą, nadzieją, że przyszła wolność. Zakończył się okres niemieckiej okupacji. Prawdziwe przejęcie kontroli przez władze sowieckie i „polskie” nastąpiło później, wiążąc się również z ustanowieniem nowej, komunistycznej władzy. Wojsko w polskich mundurach, ze stylizowanym piastowskim orłem na czapkach, przybyło znacznie później. Jakby tego nie ujmować, jednak mieszkańcy Końskich po sześciu latach okupacji niemieckiej oczekiwali wolności. Okupacji, gdzie hitlerowcy w centrum miasta zorganizowali cmentarz dla swoich, żołnierzy i funkcjonariuszy III Rzeszy, czy zupełnie poniżyli mieszkańców. Oni tu królują za żywota i po śmierci. Zatem pozbycie się tych wrednych złowrogich spojrzeń, kanciastych hełmów, czarnych mundurów i wron przyczepionych do czapek, było nadrzędnym celem. I tak się porobiło, że nawet namiastkę wolności przyjmowali z uznaniem, radością. Oczywiście nie wszyscy, bo wielu wojennych bohaterów, walczących o wolność z hitlerowcami prawie od razu trafiało do więzień.

Reklama

Niemniej wschodnia ofensywa w drodze przez powiat konecki pozwalała ludziom poczuć odrobinę wolności. Źródła historyczne podają, że w dniach 16/17 stycznia 1945 r. w bitwie w Stąporkowie zginęło 126 żołnierzy Wehrmachtu i Waffen SS. Straty radzieckie wyniosły kilkudziesięciu zabitych. Rosjan pogrzebano na terenie placu obecnego kościoła parafialnego. Doczesne szczątki ekshumowano po 1950 r. i przeniesiono na cmentarz żołnierzy radzieckich w Baryczy.

Bitwa

Między 17 a 19 stycznia 1945 r. pod Ruskim Brodem przebijały się z okrążenia oddziały niemieckie. Stoczono tu największą w ofensywie styczniowej bitwę na terenie konecczyzny. Niemcy uciekali przez Niekłań, Wólkę Zychową, Boków potem przecinką w lesie na Ruski Bród. Było tu już ok. 60.000 niemieckich żołnierzy. Nie wiedzieli, w jakim kierunku mają wiać!

Reklama

Tę sytuację bitewną spisał ze wspomnień swoich rozmówców, Radosław Nowek, historyk, autor kilku książek dokumentalnych i beletrystycznych. Ludzie z Ruskiego Brodu wspominali panikę, jaką wykazywani Niemcy na wieść, że... ruskie idut! Jeden z niemieckich podoficerów schował się w piwnicy na ziemniaki. Taki niby bunkier kopiasty, jakie gospodarze budowali na podwórkach. Był otyły, ale jakoś otworem dostał się do wnętrza. I tam strzelił sobie w głowę. Ciało spuchło niesamowicie. Później mieszkańcy mieli trudności, by go wydostać. Nie mieściło się w dziurze wiodącej do wnętrza piwnicy. W Końskich ludzie odnaleźli na jednej posesji zadekowanych żołnierzy niemieckich. Pokazali to miejsce sowieckim wojakom. Ci wyprowadzili ich i zastrzelili.

Walki we wsi Ruski Bród i pobliskim lesie walki trwały 2 dni i 2 noce, podczas których wieś wielokrotnie przechodziła z rąk do rąk. Około 20-21 stycznia nowe siły niemieckie przebiły się z pierścienia w okolicach wsi Orginiów, Kupimierz i ewakuowały w stronę Sulejowa. 17 stycznia po zaciętych walkach oddziały I Frontu Ukraińskiego zdobyły Przedbórz. Powiat konecki był wolny?

Reklama

Pogrzeb sumienia

17 stycznia 1945 r. w Końskich odbyła się niemal manifestacja. Był to pogrzeb ekshumowanych z Kornicy i Baryczy, których za kulochwytem strzelnicy w Baryczy Niemcy rozstrzelali w 1943 r. Później wyszło na jaw, że Niemcy, w tzw. KL Budowa, zagłodzili na śmierć ponad 13.500 żołnierzy sowieckich, których zabrali do niewoli podczas walk na froncie wschodnim. Z Końskich, które przed 1939 r. liczyło nieco ponad 11.000 mieszkańców, Niemcy wywieźli do obozów zagłady 9.000 obywateli polskich narodowości żydowskiej.

Reklama

Po hitlerowskiej okupacji zapewne w każdej gminie koneckiego zostały dziesiątki mogił ludzi, których okupanci zamordowali. Trzeba wspomnieć o wdowach i sierotach, którzy opłakiwali zamordowanych członków ich rodzin jak choćby w Adamowie, Królewcu, Szałasie, Skłobach i wielu, wielu innych miejscowościach, które obecne upamiętniają obeliski i pomniki.

Gdy Niemcy w pośpiechu zwiewali z powiatu koneckiego, mieszkańcom zabrakło woli zemsty, odwetu za krzywdy jakie im wyrządzili. Walczyli z Niemcami z bronią w ręku. Gdy zobaczyli zastrachanych ludzi w obdartych mundurach, bez karabinów, odpuścili licząc, że będą sądzeni.

Reklama

Fot. archiwum

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 24/01/2026 08:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Konecki24.pl




Reklama