22 stycznia 2026 roku minie 163. rocznica wybuchu Powstania Styczniowego. Emisariusze i wojskowi przedstawiciele powstańczej armii, w bitewnym kurzu, dotarli również na Ziemię Konecką. Ścierali się w bitwach w lesie pod Niekłaniem i Stefankowem oraz w uroczysku Ormanicha. Wielu z nich poległo i spoczęło na cmentarzach w Końskich, Niekłaniu, Czarnej, Radoszycach i Gowarczowie.
Powstanie Styczniowe, które wybuchło 22 stycznia 1863 roku, nie ominęło Ziemi Koneckiej. Rosyjski okupant nie przypuszczał, że ta ziemia, zaludniona biednymi i wynędzniałymi ludźmi, będzie patriotycznie wychowana i zerwie się do walki – do ostatniej krwi.
Od lat przypominamy niemal te same wydarzenia: bitwy, starcia, bohaterów i ofiary. Dotychczas nikt nie odkrył niczego nowego w powstańczym impecie, choć czasami przy okazji wykopalisk ktoś odnajdzie artefakt z tamtej epoki. Wówczas kolejne pokolenia podążają tym śladem. Dla nich to ważne odkrycie, bowiem poznają historię, która wokół artefaktu ożywa – z szacunkiem, empatią i dumą zapisaną w historycznych notatkach i pamięci.
Obchody Powstania Styczniowego w Końskich rozpoczynają władze miasta od złożenia kwiatów na mogile zamordowanych powstańców: Franciszka Makulskiego i Lucjana Łączkowskiego, przy ul. Partyzantów. Obaj zostali publicznie powieszeni i w tym miejscu pogrzebani – dla upodlenia i poniżenia nawet po śmierci. Na tym oznaczonym skrawku ziemi i pamięci młodzi składają dziś kwiaty.
Powstanie styczniowe opierało się na światłych ludziach, którzy – świadomi ogromnego starcia z armią carską – byli przekonani, że wreszcie zwyciężą i wywalczą wolność umęczonemu narodowi polskiemu.
Jak wiadomo z notatek regionalisty Henryka Zawadzkiego, Franciszek Makulski był członkiem Tajnej Organizacji Wojskowej, a następnie powstańczym komisarzem i naczelnikiem parafialnym. Lucjan Łączkowski, kapitan w oddziale Jana Rudowskiego, został zatrzymany jako dowódca samodzielnego oddziału. Losy obu powstańców przypieczętowała wizyta w Końskich rosyjskiego generała W.A. Bellegarda, naczelnika wojennego guberni radomskiej. Natychmiast nakazał on przeprowadzenie sądu polowego i wydał wyrok śmierci. Zostali straceni 8 maja 1864 roku na skrzyżowaniu obecnych ulic Sportowej i Partyzantów i tam pogrzebani – pisał Henryk Zawadzki.
Powstanie przygotowywano na wiosnę 1863 roku. Rosyjski okupant pokrzyżował te plany, rozpoczynając brankę – przymusowe wcielanie młodych Polaków do carskiej armii. To przelało czarę goryczy uciśnionych ludzi. Zerwali się do boju.
Nawet Końskie przez jeden dzień było stolicą Polski, bowiem stolica była tam, gdzie przebywali członkowie rządu. Członek Rządu Narodowego Oskar Awejde zanotował, że wraz z innymi członkami rządu, podczas powrotu z Płocka do Warszawy okrężnymi drogami, trafili do Końskich i tu nocowali. Konspiracyjnym noclegiem była plebania. Przyjęto bowiem zasadę, że tam, gdzie jest Rząd Narodowy, tam jest stolica zniewolonej Polski. Mieszkańcy płacili wysoką cenę za wspieranie powstania. Kręgosłup konspiracyjnego państwa opierał się na inteligencji, plebaniach i dworach ziemiańskich.
4 lutego 1863 roku do Końskich dotarł sformowany w Korytkowie 600-osobowy oddział Łakińskiego. Wyparty przez Rosjan z Końskich, zajął Opoczno. Dowódca zamierzał połączyć się z Langiewiczem, jednak nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Sabotował dekret Rządu Narodowego o uwłaszczeniu chłopów, a na przesadzoną wieść o klęsce Langiewicza pod Wąchockiem popadł w melancholię. Tego samego dnia porzucił broń na koneckim rynku i rozwiązał oddział. Część powstańców przyłączyła się do oddziału Jeziorańskiego – odnotowały "Kartki z historii Ziemi Koneckiej".
Major Hipolit Zawadzki zwerbował chłopów z okolic Mniowa, nawet tych nieufnych i wielokrotnie oszukanych. Kwaterę dla oddziału założył w uroczysku Ormanicha. Zaopatrzenie i werbunek organizowali m.in. mieszkańcy Radoszyc: ks. Strużyński i burmistrz Komosiński. Do 400-osobowego oddziału przyłączyli się także polscy oficerowie carscy z Piotrkowa: Jan Rudowski i Bronisław Gromejko. Zawodowi wojskowi szkolili nowych żołnierzy, ucząc nawet fechtunku szablą i kosą oprawioną na sztorc.
Wskutek donosu kpt. Obuchow, stacjonujący w Czermnie, rankiem 21 kwietnia ruszył na Ormanichę. Powstańcy zostali całkowicie zaskoczeni i po dwugodzinnej wymianie ognia zarządzili odwrót. Oddział się rozpierzchł. Trzech powstańców powieszono.
Kilka dni później do Lipy wkroczył konny oddział żandarmerii Kazimierza Błaszczyńskiego "Bończy". Mieszkańcy tej i innych wsi wyłapywali powstańców z oddziału Zawadzkiego i wydawali ich wrogom. Żandarmi powiesili dwóch chłopów z Lipy i spalili cztery zagrody.

22 kwietnia 1863 roku płk Dionizy Czachowski, naczelnik wojenny województwa sandomierskiego, z 438 powstańcami przybył do Niekłania. Ponad 1000 żołnierzy pozostawił w tzw. Piekle Niekłańskim. Około godziny 9 czołowa część oddziału została ostrzelana przez Rosjan dowodzonych przez mjr. Dońca Chmielnickiego. Kompania strzelców oraz dwie kompanie kosynierów, dowodzone przez kpt. Stanisława Dobrogojskiego, wykonały manewr oskrzydlający, uderzyły na tyły Rosjan i przesądziły o zwycięstwie.
Kapitan Dobrogojski poległ w bitwie, co wywołało wśród jego żołnierzy furię. Ciało dowódcy przetransportowano do Niekłania, odprawiono mszę świętą i pochowano go na cmentarzu parafialnym. Na nagrobku zapisano:

"Tu został pochowany kapitan Stanisław Dobrogojski »Grzmot«, bohater powstania, poległ pod Stefankowem 21 kwietnia 1863 roku. Pokój Jego duszy."
W odwecie za jego śmierć podkomendni usiekli 60 carskich sołdatów. Na rozkaz Czachowskiego pozostałych przy życiu 12 żołnierzy z pułku smoleńskiego powieszono na 12 dębach.
Na cmentarzu parafialnym w Końskich, obok kościółka św. Anny, znajduje się grobowiec z tabliczką:
"† Ś.P. Kazimierz Falkiewicz, żył lat 76, zmarł 12 V 1917, Końskie. Uczestnik walk o wolność Narodu 1863 r."

Obok leży płyta Stanisława Piątkowskiego – weterana 1863 roku – oraz katakumba Jadwigi z Kalicińskich Malanowiczowej, uczestniczki powstania. Dalej znajduje się mogiła Stanisława Mietlińskiego, weterana powstania, urodzonego w 1835 roku, zmarłego w 1926. Wzdłuż głównej alejki spoczywają m.in. Marian Józef Szymański, Władysław Radwan i jego bratanek Jan.
Na cmentarzu w Radoszycach znajduje się żeliwny nagrobek ks. Józefa Urbańskiego, prałata i archidiakona katedry sandomierskiej, który za popieranie powstania został aresztowany i więziony w Przedborzu oraz Radomiu. W pobliżu spoczywa zesłaniec syberyjski Jan Cybulski – powstaniec 1863 roku.
W Gowarczowie stoi pomnik poświęcony powstańcom Andrzejowi Jaroszkowi i Hipolitowi Sobeckiemu, straconym przez zaborcę carskiego 3 września 1863 roku. Ks. Jan Wiśniewski pisał również o ks. Aleksandrze Jankowskim, zesłańcu syberyjskim, który po latach wrócił do ojczyzny i posługiwał aż do śmierci.
W Czarnej spoczywa Antoni Bucelski – powstaniec, zesłaniec syberyjski, a po odzyskaniu niepodległości honorowy podporucznik weteranów 1863 roku.
W każdej z wymienionych miejscowości, gdzie ziemia kryje szczątki walecznych ludzi, a pomniki oznajmiają o ich czynach, władze gmin organizują patriotyczne spotkania, z młodzieżą na czele. Przekazują im wartości, które nieśli na sztandarach ich rówieśnicy w 1863 roku – aby idea nigdy nie zginęła.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze opinie